Spółdzielnia nasyła kontrolę Inspektoratu za remont mieszkania

  • Autor wątku Autor wątku ksaler
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

ksaler

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2016
Odpowiedzi
5
Witam wszystkich :)

Mam problem z remontem w mieszkaniu w bloku. Mieszkanie jest własnościowe, kawalerka (odrębna własność), w bloku zarządzanym przez spółdzielnię. Potrzebowało generalnego remontu: nowe gładzie, nowe płytki, modernizacja instalacji elektrycznej (zmiana aluminiowych przewodów na miedziane bez przemieszczania gniazdek) oraz częściowe wyburzenie ścianki działowej (połączenie salonu z kuchnią) i zamurowanie dotychczasowych drzwi wejściowych do kuchni.

Zgłosiliśmy zamiar remontu do spółdzielni. Spotkali się z nami na miejscu, pomarudzili, że to dużo pracy i wyznaczyli nam kolejne spotkanie w spółdzielni. Na to spotkanie przynieśliśmy kolejne pismo precyzujące zakres prac oraz usłyszeliśmy, że problemem są:
1. instalacja elektryczna (wymagali projektu nowej instalacji, choć przekonywaliśmy ich, że chcemy po prostu wymienić stare kable na nowe, wg starego projektu)
2. ścianka (tutaj problemem miał był gaz w kuchni, która miała zostać połączona z salonem – a nie może być gazu w pomieszczeniu, w którym się śpi. Wyjaśniliśmy, że gaz jest zakręcony od pół roku, umowa z gazownią rozwiązana, a gazomierz zostanie wkrótce zdjęty).

Przedstawiciele spółdzielni nie bardzo byli jednak skorzy do rozmowy, stwierdzili, że nie będą z nami dyskutować i odpowiedzą na nasze pisma w ciągu 30 dni.

Po jakiś 40 dniach nie otrzymaliśmy żadnego pisma, w związku z czym zaczęliśmy remont myśląc naiwnie, że wystarczyło samo zgłoszenie remontu do spółdzielni oraz nasze ustne wyjaśnienia podczas spotkania. Wiele spraw załatwialiśmy z nimi „na gębę” i do tej pory to wystarczyło.

Niestety rzeczywistość okazała się inna. Pracownik spółdzielni będąc w naszym bloku zauważył, że w naszym mieszkaniu wymienione są drzwi wejściowe. Wszedł do niego podczas naszej nieobecności – na miejscu była tylko ekipa remontowa – i zlustrował co dzieje się w środku.

Otrzymaliśmy telefon od spółdzielni, że dopuszczamy się samowoli budowlanej i że sprawę zgłoszą do powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego. Twierdzą, że wysłali do nas pisma odmowne w sprawie remontu. Okazało się, że nie wysyłają je pocztą, tylko wrzucają ręcznie do skrzynek pocztowych. Nie mam pojęcia kto jest za to odpowiedzialny, czy się pomylił, czy olał te pisma, ale nie dotarły one do nas.

Spółdzielnia nie chciała słuchać naszych tłumaczeń telefonicznie, dowiedzieliśmy się tylko, że problemem jest właśnie ta ścianka i wymiana instalacji elektrycznej. Wysłaliśmy więc do spółdzielni kolejne w pismo, w którym przedstawiliśmy zaświadczenia od elektryka uprawniające go do modernizacji instalacji oraz pisma od gazowni, które potwierdzają, że w mieszkaniu nie ma gazu.

Spółdzielnia odpisała, że zgłosiła już samowole budowlaną i nie odniosła się do naszego pisma. No i rzeczywiście – dostaliśmy pismo z wyznaczoną datą kontroli. Sprawa wygląda pokrótce tak:
1. zgłosiliśmy remont w spółdzielni
2. dostarczyliśmy zaświadczenia od elektryka oraz pisma od gazowni
3. nie otrzymaliśmy od spółdzielni odpowiedzi na te pisma (choć oni twierdzą inaczej)
4. nie zgłaszaliśmy remontu do starostwa, bo załatwialiśmy wszystko przez spółdzielnię
5. ścianki o którą jest kłótnia w ogóle nie ma na planie mieszkania (jest tam szafa) - nie wiem czemu tak jest, możliwe że spółdzielnia ma jakieś stare plany lub w mieszkaniu ktoś robił nie zgłaszane przebudowy.

Mam szereg pytań. Jakie macie doświadczenia z tego typu inspekcji? Jakie kary nam grożą? Jak zachowywać się podczas takiej kontroli? Jestem załamany bo wg mnie nie robimy nic niewłaściwego, a wciąż spółdzielnia sprawia nam problemy.

Z góry dziękuję za odpowiedzi.
 
Podbijam, może jednak ktoś będzie w stanie coś poradzić?
 
Ale czego się boisz nadzoru? Przyjdą, popatrzą i pójdą, jeżeli w ogóle się pofatygują. Idź sam do nadzoru i się dowiedz co i jak.

Z drugiej strony, jak już tak spółdzielnia pogrywa sobie z mieszkańcami, to zastanów się, czy jakiś element budynku nie wymaga remontu, a może nie działa jak powinien i zagraj tak samo jak spółdzielnia z tobą. Złóż wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie która wedle ciebie nie gra i pomachaj nim w spółdzielni.
 
Latanabosaka napisał:
Ale czego się boisz nadzoru? Przyjdą, popatrzą i pójdą, jeżeli w ogóle się pofatygują. Idź sam do nadzoru i się dowiedz co i jak.

No cóż boję się, bo nigdy z tą instytucją kontaktu nie miałem i nie wiem czego oczekiwać. W internetach piszą o tym, że potrafią dowalać wysokie kary, stąd moja obawa :) Nie mam też pewności czy pan z nadzoru nie okaże się jakimś kolegą "betonów" ze spółdzielni. Co prawda nie mogę tego udowodnić, ale uważam, że spółdzielnia sprawia mi takie problemy, gdyż nie chcieliśmy wynająć ekipy remontowej powiązanej ze spółdzielnią...

Kontrola odbędzie się na pewno, bo już Inspektorat wysłał nam pismo z datą kontroli. Może rzeczywiście warto się wybrać do nich najpierw żeby pogadać. Zwłaszcza, że w ich piśmie żądają np. oświadczeń kierownika budowy czego oczywiście dostarczyć im nie będę w stanie :)
 
nowe gładzie, nowe płytki, modernizacja instalacji elektrycznej (zmiana aluminiowych przewodów na miedziane bez przemieszczania gniazdek) oraz częściowe wyburzenie ścianki działowej (połączenie salonu z kuchnią) i zamurowanie dotychczasowych drzwi wejściowych do kuchni.
Jeżeli będzie jakiś problem, to z brakiem ewentualnego zgłoszenia robót do starostwa w zakresie wymiany instalacji elektrycznej. Reszta nie wymaga zgłoszenia ani pozwolenia. W przypadku instalacji prawdopodobnie będziesz musiał przedstawić inwentaryzację robót i oświadczenie osoby uprawnionej o prawidłowości ich wykonania. I Już.

Przy dużym stopniu upierdliwości inspektorów z PINB może być w grze dodatkowo mandat.
 
Powrót
Góra