spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym art. 86 par 1 KW

  • Autor wątku Autor wątku RilixD
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

RilixD

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2015
Odpowiedzi
13
Witam, w dniu dzisiejszym mój narzeczony dostał pokwitowanie z opisem jak w temacie. Sytuacja wyglądała następująco. Wracając do domu gdzie pogoda nie sprzyjała warunkom do jazdy, jechaliśmy w terenie zabudowanym przepisowe 40km/h. Pasy w tym miejscu były oddzielone wysepkom z przejściem dla pieszych na której był również znak z nakazem jazdy po prawej stronie. Było ciemno, pasy również nie były oświetlone. Wyszedł nam na drogę Pan, zaczęliśmy hamować. Jak wiadomo, jeśli jest mokro jest również poślizg Pan który przechodził nic sobie z tego praktycznie nie zrobił. Zatrzymaliśmy się praktycznie na pasach. Po mojej stronie (od strony pasażera) widziałam jak Pan się potknął i upadł na chodnik. Odjechaliśmy kawałek, żeby zaparkować i podejść do tego Pana upewnić się, że nic się nie stało. Pan machnął pierw ręką że jest ok. Gdy narzeczony wszedł do samochodu podbiegł nieoczekiwany "świadek" całego zdarzenia który rzekomo widział co się stało. Chciał zadzwonić na policję, to został poinformowany że może dzwonić ponieważ byliśmy pewni, że nic się nie stało. Nagle doszedł do nas Pan który upadł i powiedział, że można to rozwiązać inaczej i dać mu pieniądze na cytuję "flaszkę" powiedzieliśmy, że mamy tylko 20zł w portfelu. Zgodził się i powiedział "świadkowi" żeby nie dzwonił, ale ten już rozmawiał z policją. Przyjechała również karetka, do czasu przyjazdu karetki poszkodowany chodził normalnie, po przyjeździe zaczął utykać. Ratownik z karetki po wysłuchaniu naszych zeznań i zobaczywszy obolałego kolana poszkodowanego trochę się zdziwił, ponieważ nic tam nie było. Ani siniaka, zadrapania, nic. Przyjechała policja, zaczęli oglądać samochód zrobili również zdjęcia (samochód nie posiada żadnych śladów jakiegokolwiek wgniecenia/odprysku lakieru), pytali co się stało przepytali świadka poszkodowanego mojego narzeczonego, natomiast mnie już nie co jest równie zastanawiające skoro również jestem świadkiem ów "wypadku". Zabrano narzeczonemu prawo jazdy oraz że tak powiem postraszono o wyrokach jakie mu grożą. Dostał pouczenie oraz pokwitowanie z tym oto zapiskiem. Poszkodowany nie dostał żadnej tabletki tylko "pokwitowanie" że był badany policja zapytała czy go odwieźć powiedział, że nie chce że da sobie radę. Co najciekawsze odszedł normalnie. Nie wiemy co mamy zrobić w tej sytuacji i czego się spodziewać. Proszę o jakąś odpowiedź.
 
Przepraszam zapomniałam, pytanie jest takie co grozi narzeczonemu. Tylko grzywna ? zapoznałam sie z tym artykułem i paragrafem i wynikało tylko z grzywny, myle sie ?
 
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 przez osobę prowadzącą pojazd można orzec zakaz prowadzenia pojazdów.
 
mors69 napisał:
można orzec zakaz prowadzenia pojazdów.
Dokładnie. Spotkałem się ostatnio z sytuacją kiedy kierowca nie wyhamował przed przejściem dla pieszych, tylko na przejściu przez które przechodziła kobieta z dziećmi. Nie doszło do potrącenia, ale wystarczyło żeby kierowca stracił prawo jazdy.
 
Stracił na okres kilku miesiecy? czy musiał zaczynać wszystko od nowa ?. Czyli tak na prawde karą za takie coś jest grzywna która wynosi 500zł i 6 pkt karnych lub stracenie prawa jazdy, dobrze rozumiem?
 
RilixD napisał:
500zł i 6 pkt karnych lub stracenie prawa jazdy
Nie "lub" tylko "i". Możesz się tego spodziewać, bo grzywna i punkty to na pewno.
 
Na razie nie wiadomo jak się dalej potoczy ta sprawa. Moze zostac umorzona . Moze zostać uniwinniony.A moze sprawa trafic do sądu a tam grzywna do 5000zł i może zostać zatrzymane prawko
 
Rozumiem, po prostu zmierzam do tego czy zostanie mu odebrane prawo jazdy czy tylko zatrzymane na dany okres, do tego zmierzałam. Może zle zadałam pytanie lecz w nerwach troche ciężko poskładać myśli
 
Mala szansa na to by Sad orzekl zakaz prowadzenia pojazdow,gdy nie doszlo do potrącenia
 
Dziękuje, a jak wygląda sprawa oddania prawa jazdy?
 
Niekoniecznie po wyroku,w tym przypadku na 90% Sad zwroci dokument w ciagu 2 tygodni od dnia zatrzymania dokumentu przez Policje,a w wyroku bedzie grzywna bez zakazu prowadzenia pojazdow
 
Niestety sprawa trafiła do sądu, wczoraj byliśmy na zeznaniach i ja nie zostałam wysłuchana a narzeczony niby był a Pan policjant nic nie spisał jego zeznań. na wstępie zapytał sie czy przyznaje sie on do potrącenia pieszego odparł ze nie i dostał odpowiedz ze w takim razie sprawa trafia do sądu.. teraz tak na dobrą sprawe warto brać prawnika do takiej sprawy? i czas oczekiwania mniej wiecej jest ktoś mi w stanie podać?
 
Powrót
Góra