Sprawa kindergeld w Niemczech i rozwod.

  • Autor wątku Autor wątku pectore
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

pectore

Użytkownik
Dołączył
10.2014
Odpowiedzi
36
Witajcie !
Opisze swoją historię, ponieważ jest dość zagmatwana, dla niektórych może być nawet dość nie dobrym tematem, ale wierzcie mi, że dla mnie to też trudny temat.

Parę lat temu znalazłem się w Niemczech i zgodnie z małżonką zacząłem pobierać Kindergeld na dzieci. Wszystko było ok, jednak później sprawa wyglądała tak, że rozeszliśmy się i przez pewien jeszcze okres ten kindergeld wpływał do mnie. Sprawa potoczyła się nie w tym kierunku, co trzeba, bo skończyło się rozwodem, przyznaniem alimentów itd. Ja oczywiście niczego nie świadom, bo na tamten czas nie myślałem w ten sposób, że nie wolno mi niczego pobierać, ale myślałem, że jako rodzin mam pełne prawo do pobierania rodzinnego. Okazało się, że jeszcze wtedy żona wystąpiła do Familienkasse - sam w sumie nie wiem o co, chyba o to, żeby wstrzymać to rodzinne.
Zostało wstrzymane. Po pewnym czasie mam pełno dokumentów do wysyłania m.in. dochody od 2012 roku, zaświadczenia o wspólnym miejscu zamieszkania, od kiedy do kiedy była zameldowana ze mną itd itd. No dość sporo tego jest.

Między czasie dowiedziałem się, że jako, że płacę na dzieci i jest to sądownie uregulowane, to mam prawo pobierać 50% tego rodzinnego. Tematu poruszany dość często i gęsto.
No ale... już tam Familienkasse rzuca przepisami, które mówią, że brak tego wyjaśnienia itd spowoduje to, że będę musiał pewnie pieniądze zwrócić.

Wyjaśniam sprawę oczywiście, nie mniej jednak dość problematyczne.
Ale wracając do sedna sprawy. Dla mnie nie problem, jeśli zrobiłem błąd, naturalnie zwrócę pieniądze. Może w ratach ale zwrócę. Pytanie tylko, czy nie będzie jakiegoś paragrafu na mnie, żeby np wsadzić mnie do więzienia ? Nie wiem np za to, że nie zgłosiłem już wspólnego gospodarstwa domowego. Tak jak wspomniałem na tamten czas nie uważałem tego za istotną zmianę.
I tu też pytanie, bo jeśli okazałoby się, że faktycznie jakieś pieniądze trzeba zwrócić to będzie to jednak 50% ?
 
Kindergeld nalezy sie rodzicowi, który wychowuje dzieci, a wiec w waszym przypadku twojej zonie. Ty nie miales prawa po rozwodzie do tego swiadczenia.

Co do polowy Kindergeldu, to nie jest tak, ze masz prawo polowe tego zasilku pobierac, lecz ze masz prawo odliczyc polowe Kindergeldu od zasadzonych alimentów.

Ten fakt, ze wysokosc alimentów na dzieci przebywajace w Polsce obliczana jest wedlug Düsseldorfer Tabelle minus 50%, to wiesz? Praktycznie wysokosc alimentów jest w twoim przypadku o polowe nizsza, poniewaz w Polsce sa o wiele nizsze koszty utrzymania dziecka.
 
Tzn to byla dziwna sytuacja, bo nie mielismy rozwodu, gdy pobieralem te swiadczenia.
Dziekuje slicznie za odpowiedz !!!

No tak, ale teraz np familienkasse moze stwierdzic, iz mam oddac calosc np mimo zasadzonych przez 2 lata alimentow ? Bo jesli ja moglbym sobie nawet odliczyc polowe kindergeldu od alimentow, to kto w takim razie bedzie otrzymywac ten kindergeld ?
Np jesli byla zona nie bedzie sie starala o kindergeld w Niemczech to tez mi jakies prawo przysluguje ?

Jak najbardziej nigdy nie uciekalem od placenia. Dzieci to dzieci. Oczywiste. Ale dzisiaj tak jest, ze matce nalezy sie wszystko, a ojcu ktory placi niestety nic.
Zakladajac np ze byla zona ma prawo np do 500+, do rodzinnego z Niemczech, do alimentów to okazuje sie ze ma np 4000 zl miesiecznie tylko na dzieci. I Sad zawsze stwierdzi, ze nie trzeba w zadnym wypadku obnizac alimentow bo przeciez to jeszcze malo.
 
Ostatnia edycja:
Nawet przy tylko separacji, badz niewspólnym mieszkaniu- gdy np jedno z rodziców zarobkowo przebywa za granica- Kindergeld zawsze nalezy sie rodzicowi, który ma dzieci u siebie. Badz tez babci.

Kindergeld nadal nalezy sie matce twoich dzieci. Ona powinna zlozyc wniosek.

Alimenty i Kindergeld jak najbardziej sie naleza, ale ten ostatni jest rozliczany z 500+, wszystkich zasilków nie dostanie w pelnej wysokosci. I wlasnie dlatego, zeby nie bylo przesady w wysokosci poborów tylko na dzieci, masz prawo do placenia tylko polowy tych alimentów, jakie musialbys placic na dzieci mieszkajace w Niemczech. Dzieci dzieciami, jasne, ale nie daj sie tutaj wpuscic w maliny. Obowiazek utrzymania dzieci ciazy nie tylko na ojcu, ale i na matce- tak przynajmniej jest w Niemczech.
 
Skladalem w Sadzie w Polsce o obnizenie alimentow. Bez szans. Byla zona raczej nie zamierza skladac zadnego wniosku do Niemczech. Ja raczej tez nie moge ze wzgledu na to, ze w sumie nie mam prawa tego pobierac.

Co w takim przypadku robic ? Jest w ogole jakies rozwiazanie ? Bo to tak wyglada ze niby mam prawo, ale i nie mam
 
Ostatnia edycja:
Jezeli zona nie ma zamiaru skladac w Niemczech wniosku- o Kindergeld?- to jej wybór. To nie bedzie pobierac tego zasilku i juz. Bo ty nie mozesz. Naswietl jej to.

Jesli zyjesz w Niemczech, podlegasz pod niemieckie przepisy- inaczej nie moze byc. Przy obliczaniu alimentów masz prawo do tzw. Selbstbehalt, to jest w przypadku osoby pracujacej co najmniej 1100€ miesiecznie. Nie moze byc bowiem tak, ze ty musisz wyslac niebotyczna sume do Polski, a nie starczy ci na czynsz czy temu podobne.

Zdaje mi sie, ze najlepiej zrobisz udajac sie do adwokata parajacego sie takimi zagadnieniami.

Polskie prawo jest dla mnie co najmniej zagadkowe. Wiele lat temu bylam na urlopie, kuzynka akurat zakladala sprawe o podwyzszenie alimentów z powodu "bo ojciec nie interesuje sie dostatecznie dzieckiem". Abstrahujac od tego, ze takie odczucia sa natury jak najbardziej subiektywnej... i faktycznie dostala wieksze alimenty!
 
To jest wlasnie to... wierz mi, ze tlumaczylem w Sadzie, ze kocham swoje dzieci, ze ich sie nie wyrzekam, ze chce dobrowolnie placic, ze zona zostawila mnie samego z kredytem, ktory bralismy razem, ze pobiera 500+, ode mnie 1000 zl alimentow. Sama zarabia. Nic to nie dalo. Dzieci maja na ten czas 3000 zl miesiecznie. Mi samemu w Niemczech zostaja groszowe sprawy. I mowie chcialbym do nich jezdzic, cos im kupowac ale jak... jak trzeba minimum 1000 zl na paliwo. A kogo to interesuje. Wazne ze 3000 zl miesiecznie jest. Ale to nic. Niemcy to samo.. jak nie bede placic to automatycznie podadza mnie do urzedu skarbowego o zabieranie zwrotu podatku, zabranie auta itd.

No a teraz to co, Familienkasse pewnie zaspiewa ode mnie ladna sumke do oddania, bo bralem rodzinne w Niemczech, a ona poszla sie poskarzyc ze nie dostala niby ani grosza z tego. No i sa problemy po prostu teraz. Jeszcze bron Boze zeby jakies problemy mi robili z tego tytulu. Bo normalnie jak wszystko w Niemczech to tez jest przestepstwo podatkowe... niestety. Nie czuje sie przestepca ale tak jest
 
Ostatnia edycja:
Masz jakies potwierdzenia przelewów tego kindergeldu?
 
Teraz to juz nic. Mam tylko przelewy do Bundesamtu, ktory przekazuje jej pieniadze. I tam sa wplaty.
Tzn tak ogolnie Bundesamt chyba pobiera pieniadze dlatego ze te alimenty sa. Ale ja placilem caly kindergeld tam. Bylo zasadzone 250 euro a ja placilem 330. No ale nie wiem czy to szlo w calosci na alimenty czy nie. Formalnie szlo to na jej konto.
 
Zawsze cos, co potwierdza fakty. Radze nadal adwokata. To beda dobre zainwestowane pieniadze.
 
Prosze bardzo! W swoim czasie bylam równiez samotnie wychowujaca matka, ale czego nie cierpie w moim sorcie czlowieka ;) to lezenie i pachnienie, ogólne lenistwo,
wykorzystywania ojców i cipciowatosc matek. Taka alergia po prostu.
 
Dobrze ze to rozumiesz. Bo zgodze sie z tym, ze sa ojcowie ktorzy zostawiaja swoje dzieci i nie daja ani grosza na nich. Nie interesuja sie. Ja chce, ale przez 2 lata zostaly mi po prostu odebrane nawet spotkania z dziecmi.
 
Tzn w tym przypadku akurat to bedzie chyba inny przypadek :P bo byla zona nigdy nie zlozy wniosku o kindergeld.
Po pierwsze tylko dlatego zeby mi nie bylo lepiej.
Po drugie w obawie o to ze jej zabiora 500+

No a co za tym idzie chyba ja nigdy juz nie odlicze niczego od alimentow. No tak to chyba bedzie heh :P

Moim zdaniem Sady i tak jawnie okradaja panstwo. Bo jak mozna rodzicowi, ktoremu zostaje 250 euro na zycie przyznac po prostu alimenty, ktore sa nie realne do placenia.
Sady po prostu wiedza ze to i tak bedzie placic fundusz alimentacyjny, czyli jawnie okradaja panstwo. Od razu odbierany jest mi glos albo wchodzi mi sie w zdanie. Oczywiscie kobieta wydala wyrok. Wiesz, ja tlumaczylem w Sadzie ze moge placic np 700 zl bo jeszcze place nasz wspolny kredyt, gdzie byla zona w ogole nie placi nic. A skadze, skonczyl sie temat i Sedzina dalej swoje jakby nie slyszala co ja mowilem.

Ja to zawsze mowilem w ten sposob, ze jesli ja daje 1000 zl, zona tez powinna dac 1000 zl. Jesli ma byc rowno. Dostaja dzieci rowniez 1000 zl z programu 500+. Aktualnie w sumie utrzymanie dzieci niby powinno oscylowac w granicach 3000 zl miesiecznie. Mozna tlumaczyc w Sadzie, ale to nie przemowisz.

Trzeba zrozumiec, ze np jesli dzieci ma sie przy sobie to ok, dzisiaj dzieciaki bedzie gorszy obiad bo tatus nie ma pieniedzy. Dzisiaj sobie odmowimy kina no bo nie starczy do konca miesiaca. A w przypadku kiedy trzeba placic alimenty nie moze byc tak ze CIE NIE STAC. Musi Cie byc stac, albo stajesz sie dluznikiem panstwa. A w koncu moze kiedys trafisz do wiezienia. Ja nie czuje sie ogolnie jakos sprawiedliwie potraktowany, bo Sady ustalajac alimenty to ustalaja je w sumie tylko dla jednej strony. W sumie to jest takie odczucie jakby ojciec mial pokrywac 100% kosztow utrzymania.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra