sprawa o pobicie ojca

  • Autor wątku Autor wątku jocjerek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

jocjerek

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2009
Odpowiedzi
1
Witam, mam kilka pytań odnośnie konsekwencji zgłoszenia pobicia do sądu/prokuratury. Sytuacja przedstawiała się następująco. Otóż dnia 24.12.2008 r. (w Wigilię) pobiłem się ze swoim ojcem. Otóż po powrocie z pracy na święta (mieszkam i pracuję w innym mieście) w domu panowała straszna atmosfera. Mój ojciec od lat bezrobotnym alkoholikiem, który siedzi w domu i nic nie robi poza piciem i libacjami. Moja mama pracuje nielegalnie za granica jako sprzątaczka. Przyjechała do domu na święta kilka dni przed moim powrotem i tam przezywała przez kilka dni prawdziwą gehennę, o czym mówiła mi w codziennych telefonach. Polegało to na wyzwiskach, kradzieży pieniędzy, telefonów (a następnie wymuszaniu „okupu” za tel, groźbach a nawet kilka razy uderzył moją matkę co zmuszało ją do „ucieczki” do sąsiadów itp. Oczywiście za każdym razem prosiłem ja by zadzwoniła na policję, jednak wiadomo że policja albo by jedynie interweniowała i pouczyła mój ojca albo zabrał na Izbę Wytrzeźwień, za którą i tak musiałaby zapłacić moja matka, narażając się tym samym na kolejne przykrości ze strony ojca. Znając sytuację wróciłem do domu wiedząc iż przy mnie ojciec będzie bał się uderzyć matkę. Oczywiście cały wigilijny wieczór mina nam na słuchaniu obelg typu „kur…” czy „skurw…” obrażających mnie i moją matkę, na co jednak staraliśmy się nie zważać. Mama nagrała na telefon komórkowy inwektywy jakimi obrzucał ją ojciec. Kolację wigilijna zjedliśmy oczywiście bez ojca przy stole.
Krótko po kolacji, z niewiadomych totalnie powodów ojciec rzucił we mnie pojemnikiem z kawą (był całkiem duży i przypuszczam że gdyby trafił mógłby zrobić mi krzywdę. Zdziwiony jego zachowaniem (dodam iż nie było ono totalnie niczym sprowokowane i totalnie niezrozumiałe dla mnie i dla mamy) podszedłem do niego i zapytałem co mu odbija, po czym uderzył mnie w twarz. Tak więc aby nie pozwolić by uderzył mnie po raz kolejny uderzyłem nim wpierw o ścianę a następnie przewróciłem na podłogę aby go unieruchomić. Dodam, iż ojciec przed niemal 30 lat był robotnikiem budowlanym i jest naprawdę silny, tak więc aby go utrzymać i unieruchomić musiałem użyć mnóstwa siły i nieco go poobijałem. Świadkiem całego zajścia była moja mama. Po incydencie ojciec udał się do swojego pokoju, w międzyczasie groził że mnie w nocy zabije, poobcina mi ręce itp. (to również jest mam nagrane na komórce). Ponieważ obawiałem się i o siebie i o matkę, zadzwoniłem około godziny po zajściu na policję (ok. godz. 20-21) z pytaniem co mam zrobić, tzn czy mam wezwać patrol interwencyjny czy może sanitariuszy ze szpitala psychiatrycznego. Dyspozytor powiedział, ze jeżeli sytuacja się powtórzy i jeżeli po godzinie 22.00 (cisza nocna) ojciec wciąż będzie zachowywał się agresywnie, mam zadzwonić raz jeszcze po policję i wezwać interwencję. Ojciec słysząc tą rozmowę najwyraźniej się wystraszył, wykapał się, ogolił, przebrał i sam zadzwonił ok. godziny 23 na policję zgłaszając iż go pobiłem. Patrol który przyjechał wysłuchał wersji mojej i mamy oraz ojca, wysłuchał nagrań w których ojciec nam wygrażał, sprawdził czy ja i ojciec jesteśmy trzeźwi ( u obu alkomat nic nie wykazał), po czym policjant stwierdził iż to ojciec jest prowodyrem zajścia, wezwanie i interwencja były bezpodstawne i następnym razem ojciec zostanie obciążony kosztami interwencji po czym odjechali. Obawiając się o siebie i o matkę następnego dnia wyjechaliśmy do miasta w którym mieszkam i pracuję. Po 2 dniach mama wróciła za granicę do pracy.
29.01.2008 ojciec zadzwonił do mnie mówiąc iż był na obdukcji, że ma złamane 2 żebra, 3 guzy, siniaki i itp. I że dopilnuje żebym siedział Tak więc ja również udałem się do lekarza rodzinnego, który spisał moje obrażenia. Ojciec powiedział że złożył doniesienie do sądu i że będę siedział, chyba że go przeproszę i dam 2000 zł. Dodam iż co tydzień podaję ojcu pieniądze na żywność i tytoń które mama wysyła z zagranicy oraz opłacam jego rachunki (miesięcznie to kwota ok. 1000-1200 zł).

W związku z opisaną sytuacją mam pytania:
- czy byłbym ścigany z urzędu czy z pozwu cywilnego (ojciec cały czas zmienia wersje – to raz ze podał mnie do prokuratora, raz ze złożył wniosek do sądu)
- czy jeżeli nie stawię się na rozprawę (adres zameldowania jest inny niż zamieszkania – ojciec mieszka tam gdzie jestem zameldowany i obawiam się że odbierze wezwanie do mnie i mi o tym nie powie lub nie odbierze i nie stawię się na ewentualnej sprawie nie mogąc tym samym przedstawić moje wersji wydarzeń)
- czy powinienem czekać na pozew i wówczas wynająć adwokata,
- czy powinienem zapłacić te 2000 zł (obawiam się że tego typu wymuszenia by się powtarzały nieustannie)
- czy mama powinna występować w roli świadka (chodzi o koszty jej przyjazdu z zagranicy i w ogóle) czy wystarczy jedynie spisane przez nią i własnoręcznie podpisane oświadczenie jak było wysłane do mnie lub do adwokata,
- czy nagrania gróźb ojca, lub/i ewentualne oświadczenia o groźbach kierowanych do mnie i mamy od osób trzecich które były świadkiem jak ojciec mi groził mogą się na coś przydać i mogą być dowodem, a jeżeli tak to czy zgłosić je już przed sadem czy przekazać do adwokata,
- czy i jakie konsekwencje mi grożą (jaki wyrok lub kara pieniężna, czy to przestępstwo, czy wykroczenie, czy mogę zostać uniewinniony, czy pozew może zostać uznany za niezasadny i czy z tego powodu będę miał jakiś „brud” w papierach – skończyłem studia i aktualnie pracuję i nie chciałbym mieć problemów ze znalezieniem nowej pracy w związku z wymagalnym zapytaniem o niekaralność.
- czy ojca obdukcja i moja, mogą zostać uznane za niezasadne, ponieważ zostały zrobione 4 dni po zajściu mogą zostać nieznane – w międzyczasie ojciec równie dobrze mógłby się wdać w bójkę z jednym ze swoich „kolegów’ do pica, ponieważ w domu często urządzał libacje, a ponieważ po całym zajściu normalnie był aktywny, dziwi mnie wykaz obrażeń o których mówił że ma je rzekomo w obdukcji,
- czy powinienem zebrać dokumentację o ojcu – typu opinię z leczenia w szpitalu psychiatrycznym na odwyku, opinię od kuratora społecznego który go nadzoruje (wspominał mi m.in. o libacjach, groźbach itp. ze strony ojca),
- czy mogę zostać obciążony kosztami postępowania sądowego i jak się one kształtują czy też zostanie nimi obciążony mój ociec (ponieważ nie pracuje i tak moja mama będzie musiała to uregulować)
 
Powrót
Góra