Na żadną okoliczność. Ja jej nic nie zrobiłem, ale w sprawę wplątane są jeszcze 3 osoby. Facet z którym to zrobiła, czyli dj prowadzący tą zabawę. Jej koleżanka która tą zabawę organizowała i jej córka. Sprawa wygląda tak: Mieszkamy w domu kultury na 1 piętrze. Na dole jest świetlica i sala którą można wynająć na zabawę. Moja żona pracuje na tej świetlicy. Ta koleżanka wynajeła ta sale w tym dniu i była organizatorką tej zabawy. My tam oczywiście poszliśmy jako goście, żona miała wolne bo to sobota. Zniknęła mi gdzieś koło 3-4 rano,nie mogłem jej znaleźć. Myślałem że może poszła do domu. Jadnak jak przyszedłem to jej nie było. Polazyłem się spać, myśląc że pewnie zaraz wróci. Obudziłem się o 6.20 nadal jej nie było. Odemni z okna widać wszystkie okna od sali gdzie była zabawa. Zobaczyłem że wszystkie światła są na sali pozapalane, ale nikogo tam nie ma. Palilem w oknie papierosa, trwało to z 10 minut. Ubrałem się i zszedłem zobaczyć co się dzieje. Jak wszedłem, usłyszałem jak gość zbiega po schodach z biblioteki która jest nad kuchnią tej sali. Zapytałem go: co ty tu jeszcze robisz o tej godzinie? Odpowiedział że zwija sprzęt. Żadnego sprzętu nie zwijał bo przez okno widać było jego sprzęt i nikogo tam nie było. Zapytałem: gdzie jest moja żona? Odpowiedział że tu nikogo nie ma. Wbiegłem po schodach do biblioteki a ona leżała na kanapie z sukienką podniesioną do góry w okropnym stanie.robili to dosłownie za ścianą pokoju naszych dzieci. Jej koleżanka organizatorka na którą sala była wtedy wynajęta, powinna ostatnia wyjść ze sali, zamknąć, i zaprać klucz. Jednak zawinęła się z mężem i poszła do domu a klucz zostawiła mojej żonie, bo przecież ona tam pracuje to co się może stać. I tak by pewnie było gdybym pospał z godzinę dłużej. Około godziny 15tej w niedzielę jak przyszli sprzątać sale, wymyślili historyjkę że organizatorka z mężem też tam była jak ja zszedłem na dół. Nikogo nie było prócz żony i jego. On w szoku zaczął dzwonić do tej organizatorki żeby przyjechała bo nie wiedział co zrobić. Jednak ona nie przyjechała bo też była pijana po imprezie, więc wysłała córkę, i ta córka przyprowadziła moją żonę do domu koło 8 godziny. Pewnie zresztą z nim, bo sama by nie dała rady. Poza tym robili to w bibliotece która na okres wynajęcia sali powinna być zamknięta tak jak sala komputerowa, i nikt tam nie ma wstępu, a żonie nie wolno udostępniać kluczy od tych pomieszczeń. I nigdy tego nie robi. Klucze leżą w domu. I teraz pytanie. Czy mogę powołać na świadków na sprawie rozwodowej tego dj-a, organizatorkę która próbuje jej bronić, ale też i siebie bo jak pisałem wcześniej nie powinna zostawić klucza nikomu, oraz jej córkę którą wysłała tu zamiast sama przyjechać? Czy będę mógł wystosować wniosek na sprawie o to by sąd sprawdził lokalizację telefonu komórkowego organizatorki która poszła z mężem do domu a teraz twierdzi że też tam była,oraz np. Rejestr połączeń dj-a z tamtego dnia o tych godzinach który dzwonił w szoku do organizatorki żeby przyjechała?