R
raskolnikovv
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2013
- Odpowiedzi
- 7
Witam Serdecznie.
Mam problem z następującą sprawą, w której jestem świadkiem oraz poszkodowanym.
Prawie 4 lata temu, ktoś włamał się na moje konto allegro oraz pocztę e-mail, wystawiając dużą ilość par butów, z czego sama prowizja oscylowała w granicach 2 000 zł. Gdy udało mi się rozpoznać sytuację, zgłosiłem sprawę na policji... chociażby ze względu by nie zostać obciążonym powyższą kwotą z powodu czyjeś złośliwości. Allegro oczywiście po zgłoszeniu sprawy zapobiegawczo automatycznie anulowało podaną kwotę (lepiej zadowolić klienta, niżeli dać mu pretekst do przemyślen odnośnie bezpieczeństwa korzystania z tego serwisu....) A policja... rozpoczęła śledztwo w tej sprawie.
Nie było dodatkowo powództwa cywilnego z mojej strony.
W całej zajściu osoba która wystawiłe te przedmioty, wysyłała o dziwo za pobraniem paczki. Numer telefonu do kontaktu w sprawie aukcjii pozostał bezpośrednio do mojej osoby- toteż klienci sami od siebie podali mi już wcześniej adres nadawcy. Adres ten był pozostawiony również na policji.
Toczy się aktualnie postępowanie w tej sprawie i tutaj pojawia się problem oraz paradoks....
Zeznawałem już parokrotnie jako świadek. Sprawa "ciągnie" się już 4 lata i co pare miesięcy jestem wzywany w charakterze świadka na.... Drugi koniec polski (!). Miałem już obiecane od sędziego, że nie będę już wzywany, a nawet jakby, to złożyć pismo i wyśle mnie do sądu odpowiedniego dla mojego miejsca zamieszkania. Oczywiście później sędzia o tym fakcie zapomniał i musiałem napsuć sobie trochę krwi, bym nie musiał ponownie sprawy załatwiać przez parę miesięcy. Oczywiście w ostatnim czasie wezwania ponownie przychodzą i co gorsza.... w sprawie nie ruszyło nic- bo gość nie przychodzi na rozprawy, im najprościej rozprawe przełożyć i tak w kółko... co gorsza- zmienił się sędzia- przyjdzie mi po raz kolejny złożyć pismo o przesłuchanie świadka w sądzie odpowiednim do miejsca zamieszkania- gdzie zawsze takie pismo może być rozpatrzone w trakcie samej rozprawy, na której teoretycznie- w przypadku odrzucenia tego wniosku- powinieniem być. Więc taka decyzja automatycznie może zakończyć się karą do mojej osoby? Tutaj właśnie moje pytanie...
Szczerze... nie jest to kraj dla uczciwych ludzi. Każdy ma to gdzieś, mnie narażając na konswekwencje w przypadku odrzucenia wniosku (wystarczy za przeproszeniem up.rdliwy sędzia który ma prawo w świetle prawa to zrobić), a oni tak... prokuratura mogłaby banalnie prosto sprawdzić czy gość mówi prawdę (twierdzi, że za niego logował się znajomy z jego miasta, podając jego dane nadawcy-ten fakt jest w pełni do sprawdzenia po adresie IP- ale im się tego nie chce robić bo to, jak się dowiedziałem z nieoficalnej rozmowy- w takich sytuacjach z reguły jest to "zbyt skomplikowana i nie warta wysiłku procedura" ; w sądzie zamiast umorzyć sprawę lub jakoś zakończyć, bedą przekładać ją w nieskończoność, w nieskończoność wzywając mnie na drugi koniec Polski, strasząć jednocześnie konsekwencjami niewstawienia.... Sprawa będzie przekładana w nieskończoność (może być w nieskończoność znowu- w świetle prawa (...)), sędziowie będą się zmieniać (może w końcu trafi się jakoś złośliwy co da mi jakąś kare - paranoja...) a ja będą dostawać pisemka o tym, jak każdy po kolei- od osób prowadzących śledztwo, którzy machnęli ręką na sprawę, po prokuraturę, która mogła (ale im to nie warto jak powyzej : D ), po sprawcy i sędziów którzy najprosciej- przekladaja za kazdym razem od paru lat na kolejny termin- kazdy po kolei ma to w tyłku, a jedynego w tej sprawie uczciwego człowieka bedzie sie straszyć dosłownie w nieskończoność - ---------- ten kraj... nie jest normalny
Czy ktoś jeszcze naprawdę upiera się przy tezie, że ten kraj jest normalny..?
Mam problem z następującą sprawą, w której jestem świadkiem oraz poszkodowanym.
Prawie 4 lata temu, ktoś włamał się na moje konto allegro oraz pocztę e-mail, wystawiając dużą ilość par butów, z czego sama prowizja oscylowała w granicach 2 000 zł. Gdy udało mi się rozpoznać sytuację, zgłosiłem sprawę na policji... chociażby ze względu by nie zostać obciążonym powyższą kwotą z powodu czyjeś złośliwości. Allegro oczywiście po zgłoszeniu sprawy zapobiegawczo automatycznie anulowało podaną kwotę (lepiej zadowolić klienta, niżeli dać mu pretekst do przemyślen odnośnie bezpieczeństwa korzystania z tego serwisu....) A policja... rozpoczęła śledztwo w tej sprawie.
Nie było dodatkowo powództwa cywilnego z mojej strony.
W całej zajściu osoba która wystawiłe te przedmioty, wysyłała o dziwo za pobraniem paczki. Numer telefonu do kontaktu w sprawie aukcjii pozostał bezpośrednio do mojej osoby- toteż klienci sami od siebie podali mi już wcześniej adres nadawcy. Adres ten był pozostawiony również na policji.
Toczy się aktualnie postępowanie w tej sprawie i tutaj pojawia się problem oraz paradoks....
Zeznawałem już parokrotnie jako świadek. Sprawa "ciągnie" się już 4 lata i co pare miesięcy jestem wzywany w charakterze świadka na.... Drugi koniec polski (!). Miałem już obiecane od sędziego, że nie będę już wzywany, a nawet jakby, to złożyć pismo i wyśle mnie do sądu odpowiedniego dla mojego miejsca zamieszkania. Oczywiście później sędzia o tym fakcie zapomniał i musiałem napsuć sobie trochę krwi, bym nie musiał ponownie sprawy załatwiać przez parę miesięcy. Oczywiście w ostatnim czasie wezwania ponownie przychodzą i co gorsza.... w sprawie nie ruszyło nic- bo gość nie przychodzi na rozprawy, im najprościej rozprawe przełożyć i tak w kółko... co gorsza- zmienił się sędzia- przyjdzie mi po raz kolejny złożyć pismo o przesłuchanie świadka w sądzie odpowiednim do miejsca zamieszkania- gdzie zawsze takie pismo może być rozpatrzone w trakcie samej rozprawy, na której teoretycznie- w przypadku odrzucenia tego wniosku- powinieniem być. Więc taka decyzja automatycznie może zakończyć się karą do mojej osoby? Tutaj właśnie moje pytanie...
Szczerze... nie jest to kraj dla uczciwych ludzi. Każdy ma to gdzieś, mnie narażając na konswekwencje w przypadku odrzucenia wniosku (wystarczy za przeproszeniem up.rdliwy sędzia który ma prawo w świetle prawa to zrobić), a oni tak... prokuratura mogłaby banalnie prosto sprawdzić czy gość mówi prawdę (twierdzi, że za niego logował się znajomy z jego miasta, podając jego dane nadawcy-ten fakt jest w pełni do sprawdzenia po adresie IP- ale im się tego nie chce robić bo to, jak się dowiedziałem z nieoficalnej rozmowy- w takich sytuacjach z reguły jest to "zbyt skomplikowana i nie warta wysiłku procedura" ; w sądzie zamiast umorzyć sprawę lub jakoś zakończyć, bedą przekładać ją w nieskończoność, w nieskończoność wzywając mnie na drugi koniec Polski, strasząć jednocześnie konsekwencjami niewstawienia.... Sprawa będzie przekładana w nieskończoność (może być w nieskończoność znowu- w świetle prawa (...)), sędziowie będą się zmieniać (może w końcu trafi się jakoś złośliwy co da mi jakąś kare - paranoja...) a ja będą dostawać pisemka o tym, jak każdy po kolei- od osób prowadzących śledztwo, którzy machnęli ręką na sprawę, po prokuraturę, która mogła (ale im to nie warto jak powyzej : D ), po sprawcy i sędziów którzy najprosciej- przekladaja za kazdym razem od paru lat na kolejny termin- kazdy po kolei ma to w tyłku, a jedynego w tej sprawie uczciwego człowieka bedzie sie straszyć dosłownie w nieskończoność - ---------- ten kraj... nie jest normalny
Czy ktoś jeszcze naprawdę upiera się przy tezie, że ten kraj jest normalny..?
Ostatnia edycja: