G
gagso
Użytkownik
- Dołączył
- 12.2013
- Odpowiedzi
- 45
Przed smiercia mojego meza wyprowadzilam sie z domu. Niestety nie wzielam wszystkich rzeczy. Po okolo dwoch miesiacach dostalam zawiadomenie, ze dzisiaj moge sobie odebrac to co chce z domu. Ale w domu nie bylo komputera, kamery, drukarki, drogiego radia, bardzo dobrego odkurzacz - chcialam to wziac. Moje rzeczy byly przepakowane (nie wiem czy mam wszystko), chociaz przed wyprowadzka przygotowalam je do zabrania. Pytalam kilka razy mojego adwokata co z tymi rzeczami, ktore w domu byly a teraz ich nie ma. Chodzilo mi o to, ze jezeli mialam mozliwosc to chcialam je wziac. Na to on mi powiedzial, ze ja mam roszczenie tylko finansowe (zachowek) wiec to nie ma znaczenia czy te rzeczy sa czy tez nie. Ale kiedy pytalam czy te rzeczy powinny byc na wykazie rzeczy nalezacych do spadku, to on mi powiedzial ze nie musza.
Ja uwazam, ze te rzeczy powiekszaja wartosc spadku. Czy mam racje?
Poza tym, moj adwokat po zabraniu tych rzeczy pozegnal sie ze mna i poszedl z powrotem do tego domu, zeby chyba rozmawiac z synem mojego zmarlego meza. Odebralam to zle. Moze sie myle. ale wydaje mi sie to nie w porzadku. Musze dodac, ze syn meza bardzo mnie atakuje, rozpowiada plotki na moj temat. Ogolmnie jestesmy skonfliktowani.
Ja uwazam, ze te rzeczy powiekszaja wartosc spadku. Czy mam racje?
Poza tym, moj adwokat po zabraniu tych rzeczy pozegnal sie ze mna i poszedl z powrotem do tego domu, zeby chyba rozmawiac z synem mojego zmarlego meza. Odebralam to zle. Moze sie myle. ale wydaje mi sie to nie w porzadku. Musze dodac, ze syn meza bardzo mnie atakuje, rozpowiada plotki na moj temat. Ogolmnie jestesmy skonfliktowani.