L
leslie nielsen
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2009
- Odpowiedzi
- 4
Witam,
Nazywam się Michał (dane fikcyjne), jestem studentem prowadzącym oficjalny serwis internetowy klubu Żyrandol Słupsk. Z klubem jestem związany umową zlecenie, w której nie występuje określenie mojej funkcji - redaktora naczelnego. Na stronie jednak moje nazwisko figuruje obok tej funkcji.
Niedawno opublikowaliśmy wywiad z pracownikiem klubu Grzegorzem, który wypowiadał się m.in. na temat współpracy klubu z jedną z zewnętrznych firm (znana, międzynarodowa marka). Obwinił ją za pewne opóźnienia w realizacji pewnego projektu.
Po kilku dniach otrzymałem pismo, w którym wyżej wymieniona firma żąda zgodnie z prawem prasowym sprostowania, w załączniku dodając treść sprostowania. Na adres klubowy otrzymałem również list z taką samą treścią.
Problem jest tego rodzaju, że sprostowanie uderza również w mojego przełożonego. Jest on osobą, która z pewnością nie przejmie się tym tematem i dla własnego bezpieczeństwa nie pozwoli na publikację tego artykułu. Klubowy prawnik jest obecnie niedostępny i wszyscy czekają na jego opinię, a na początku stycznia mijają 14 dni od otrzymania żądania napisania sprostowania.
Nie jestem osobą niezależną na swoim stanowisku, więc publikacja sprostowania będzie oznaczać koniec mojej pracy (zależy mi na niej). Z drugiej strony pewni prawnicy (rodzice innego redaktora) powiedzieli, że nie obowiązuje nas prawo prasowe, bo nie ukazujemy się periodycznie. Nie jesteśmy zarejestrowani w sądzie.
Sprawa jest na tyle skomplikowana, że ja nie znam szczegółów współpracy naszego klubu z tą firmą, więc nie wiem kto ma rację w tej sprawie.
Jak to jest? Czy ta firma będzie mogła mnie pozwać? Co powinienem zrobić?
Nazywam się Michał (dane fikcyjne), jestem studentem prowadzącym oficjalny serwis internetowy klubu Żyrandol Słupsk. Z klubem jestem związany umową zlecenie, w której nie występuje określenie mojej funkcji - redaktora naczelnego. Na stronie jednak moje nazwisko figuruje obok tej funkcji.
Niedawno opublikowaliśmy wywiad z pracownikiem klubu Grzegorzem, który wypowiadał się m.in. na temat współpracy klubu z jedną z zewnętrznych firm (znana, międzynarodowa marka). Obwinił ją za pewne opóźnienia w realizacji pewnego projektu.
Po kilku dniach otrzymałem pismo, w którym wyżej wymieniona firma żąda zgodnie z prawem prasowym sprostowania, w załączniku dodając treść sprostowania. Na adres klubowy otrzymałem również list z taką samą treścią.
Problem jest tego rodzaju, że sprostowanie uderza również w mojego przełożonego. Jest on osobą, która z pewnością nie przejmie się tym tematem i dla własnego bezpieczeństwa nie pozwoli na publikację tego artykułu. Klubowy prawnik jest obecnie niedostępny i wszyscy czekają na jego opinię, a na początku stycznia mijają 14 dni od otrzymania żądania napisania sprostowania.
Nie jestem osobą niezależną na swoim stanowisku, więc publikacja sprostowania będzie oznaczać koniec mojej pracy (zależy mi na niej). Z drugiej strony pewni prawnicy (rodzice innego redaktora) powiedzieli, że nie obowiązuje nas prawo prasowe, bo nie ukazujemy się periodycznie. Nie jesteśmy zarejestrowani w sądzie.
Sprawa jest na tyle skomplikowana, że ja nie znam szczegółów współpracy naszego klubu z tą firmą, więc nie wiem kto ma rację w tej sprawie.
Jak to jest? Czy ta firma będzie mogła mnie pozwać? Co powinienem zrobić?