Sprzedający vs. Kupujący

  • Autor wątku Autor wątku Sprzedający_2
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

Sprzedający_2

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2014
Odpowiedzi
6
Witam, pracuję w sklepie z meblami używanymi. Pół roku temu sprzedaliśmy narożnik używany. Klientka sama zorganizowała sobie transport. Gdy narożnik został jej dostarczony otrzymaliśmy szereg obelg i wyzwisk, że to nie ten mebel, który chciała. Ze względu na oburzający ton Pani poprosiliśmy o korespondencję pisemną i zdjęcia, gdyż doskonale znaliśmy stan mebla. Ze zdjęć wynikało, że narożnik jest w takim stanie w jakim został zapakowany do Klientki. Pierwsze pismo przyszłą z datą tego samego dnia, w którym mebel dostarczono. Treść była dalece odbiegająca od stanu faktycznego. Okazało się, że ta Pani poszła także do Rzecznika Praw Konsumenta. 2 dni później otrzymaliśmy telefon od Pani Rzecznik, by opisać zaistniałą sytuację. Opowiedzieliśmy wszystko po kolei. Od samego początku skłonni byliśmy przyjąć mebel z powrotem i zwrócić sumę widniejącą na paragonie, skoro mebel nie spełnia oczekiwać klienta. Klientka chciała zwrot wszystkich poniesionych przez nią kosztów na co nie mogliśmy się zgodzić, gdyż każdy Klient może przyjechać do nas i obejrzeć mebel przed zakupem, a Klientka sama podstawiła transport bez uprzedniego oglądania. Podkreślaliśmy wielokrotnie, że jest to mebel używany i nosi ślady użytkowania. Rzecznik poinformowała nas, że obejrzy narożnik i wówczas wystosuje odpowiednie pismo. Po około 2 tyg od rozmowy otrzymaliśmy pismo, że Klientka domaga się rekompensaty w wysokości 80% ceny mebla. O stanie narożnika było tylko zdanie, że nieco odbiega od zdjęć. Żądania były nie do przyjęcia. Zaproponowaliśmy swoją cenę. Po upływie miesiąca otrzymaliśmy maila od Klientki (od Rzecznika cisza, żadnych pism), że ona żąda kwoty, która została zawarta w pierwszym piśmie. Zdziwiło nas, że Klientka napisała sama do nas pismo, skoro jej sprawą zajmuje się Rzecznik. Chyba przez przypadek, lub celowo - nie wiem, Klientka zawarła korespondencję mailową, tylko to co pisała do Rzecznik (najprawdopodobniej ona pisała maile, a Rzecznik listownie odpowiadał). Po przeanalizowaniu tych pism wynika, że od razu po otrzymaniu narożnik został przetapicerowany i zmieniono jego rozmiar! Więc pisząc do nas te wszystkie obelgi i żądania zwrotu pieniędzy narożnika zakupionego u nas już nie było. Nie mamy także pewności czy narożnik, który stoi u owej Pani to ten sam, który kupiła u nas. Zadzwoniliśmy do Pani Rzecznik zajmującą się sprawą, gdyż czekaliśmy na odpowiedź od niej. Okazało się, że Rzecznik zamknęła sprawę.

Co najlepiej zrobić w owej sprawie?
Czy traktować sprawę jako zamkniętą, gdyż nie ma dowodu czy należy odpisać Klientce i przystać na jej żądania?
 
Powrót
Góra