Sprzedawca nie chce oddać zaliczki

  • Autor wątku Autor wątku dogomor
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dogomor

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2015
Odpowiedzi
8
Dzień dobry,
wpłaciłem zaliczkę na samochód, mam na potwierdzenie świstek zatytułowany "Umowa przedwstępna", w którym kilkukrotnie powtarza się fraza "zaliczka" - na pewno nie jest to zadatek. Wycofałem się z zakupu ze względu na wyższe niż pierwotnie koszta.

Poinformowałem handlarza (zarejestrowana działalność gospodarcza) telefonicznie o zaistniałem sytuacji. Tutaj pojawił się szok, ponieważ handlarz stwierdził, że zaliczek się nie oddaje. Sprawdził różnicę między zadatkiem a zaliczką i w końcu przyznał mi rację. Zasugerowałem wówczas oddanie zaliczki poprzez przelew (przekazałem gotówkę), wysłałem numer via SMS, następnie dopytał o dane "na kogo" do przelewu.

To było wczoraj wieczorem, do teraz brak pieniędzy na koncie. Wydaje mi się, że nie będzie chciał oddać tych pieniędzy. Co mi pozostaje? Na świstku widnieje informacja, że "zaliczka do dnia 21.10.2016, później przepada". Może gra na zwłokę? Jak ma się ten zapis do całej sytuacji?

Jakie kroki muszę podjąć, aby odzyskać pieniądze? Iść prosto na policję? Ewentualnie jakimi mogę "sypnąć" paragrafami w celu swojej autentyczności i być może - przestraszenia się delikwenta.

Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Policja tutaj nie ma nic do roboty. Wezwij do zapłaty i tyle, listem poleconym za potwierdzeniem odbioru na daną chwilę.

A "sypać" to tu nie ma czym, bo on póki co nic złego nie zrobił.
 
OK., przygotowałem treść, ale co później? Przecież może to zignorować. Czy dołączać do niej kopię świstka na którym jest potwierdzenie przekazania zaliczki?

Kiedy zatem będzie można powiedzieć, że jednak zrobił coś złego? Ja to odbieram inaczej, bo przecież przywłaszczył sobie moje pieniądze.
 
Może to zignorować, ale będzie dodatkowa podkładka do sądu. Potem to zależy co on zrobi.
 
Ja nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego że nikt nie siedzi przy komputerze cały czas, czasami przelewy robi kto inny, czasami jest tysiące powodów dla których ten ktoś wyśle Ci ten przelew jutro, albo pojutrze. Poza tym gdzie zawarłeś tą umowę? W siedzibie firmy? Jeśli tak, to zdajesz sobie sprawę z tego że formalnie nie jest tak prosto "odstąpić" od umowy? I że ten "handlarz" jak go nazwałeś też ma prawa? I ma prawo do żądania naprawienia przez Ciebie szkody na przykład? I żeby była jasność. To nie jest atak, tylko przestawienie skutków zawarcia umowy przedwstępnej sprzedaży.
 
Idąc tym tokiem rozumowania oddawanie zaliczki może trwać tygodniami... Poza tym nie odpowiada na próby nawiązania kontaktu, a tak nie zachowuje się ktoś o dobrych intencjach.

W siedzibie, to za dużo powiedziane, ale tak - u niego.

A jaka to będzie szkoda, bo nic nie przychodzi mi do głowy. Byłem na oględzinach samochodu, koszta poniosłem ja, tj. czas + paliwo + przegląd na stacji diagnostycznej.

Ewidentnie nie chce przyjąć do wiadomości, że mowa o zaliczce, a nie zadatku, do którego nie rościłbym sobie praw.
 
Niestety nie mogę już edytować - @digiton, piszesz o tym, że nikt nie siedzi przy komputerze cały czas, ale to granie na zwłokę wobec tego zapisu o którym wspomniałem w pierwszym poście.

Na świstku widnieje informacja, że "zaliczka do dnia 21.10.2016, później przepada".

Jak mam to interpretować wobec faktów?
 
Fakty są takie, że właściwie to on ma prawo żądać od Ciebie wykonania tej umowy. I w przypadku jej nie wykonania, dokonać potrącenia z tej tak zwanej zaliczki poniesionych przez siebie kosztów. A jeśli będziesz kwestionował te koszty to na Tobie spoczywa ciężar dowodu. Inna sprawa, że to czym faktycznie ta kwota była (zaliczką czy zadatkiem) może wynikać z umowy i wcale nie jest pewne czy przed sądem udałoby Ci się dowieść swoich racji. A za tym że był to raczej zadatek, świadczyć może chociażby ta data graniczna w umowie.
 
Czyli poszkodowany staje się oprawcą, super.

Dla mnie to jest tak abstrakcyjne o czym piszesz, że wręcz nie dowierzam jak można odwrócić kota ogonem w pryzmacie prawa. Przecież na świstku kilkukrotnie pojawia się fraza "zaliczka"... I dlaczego "tak zwanej zaliczki"? Czy to nie właśnie odpowiednie użycie zaliczka/zadatek decyduje samo o sobie?
 
Umów należy co do zasady dotrzymywać. I póki co, to poszkodowana jest tamta strona. Tak na dobrą sprawę. A czemu właściwie nie chcesz tego samochodu?
 
Wg mnie skoro umówili się na konkretny graniczny termin zrealizowania transakcji, to bez szemrania powinien oddać kasę nieważne jak te pieniądze zostały nazwane. Teraz tylko trzeba skutecznie i dowodowo powiadomić drugą stronę o rezygnacji z transakcji.
Zresztą,czy to zaliczka,czy zadatek to mało ważne,bo jak piszesz Sprzedający zmienił warunki transakcji,więc i ta umowa przedwstęna jest nieważna.
No Loco ma zupełną rację,aby przeczytać całą umowę i ustalić jakie teraz warunki proponuje Ci Sprzedający
 
Ostatnia edycja:
Pieniądze przed chwilą pojawiły się na koncie, ale wciąż brak jakiejkolwiek formy kontaktu z jego strony nawet z informacją, że przelew poszedł. Nie rozumiem tego zachowania.

Skoro umów należy dotrzymywać, to samochód powinienem otrzymać po kwocie jaka widnieje na świstku, a nie sumarycznie około 3 tysięcy więcej jak się później okazuje...

Poza tym nie do końca rozumiem jakie znaczenie w tym przypadku ma powód dla którego wycofuję się z kupna.

Nie chcę wrzucać tu treści "umowy", nie wiem czy mogę nią szastać na lewo i prawo i nie będzie jakiejś większej hucpy, bo za dodatkowe, ewentualne nerwy nikt mi nie odda. Proszę o wyrozumiałość.

Dodatkowo - ja NICZEGO nie podpisywałem...
 
Sorry,ale dlaczego się frustrujesz.Oczekujesz laurki z przeprosinami.Kasę masz,niedawno się o nią martwiłeś.
 
Temat masz zakończony i się ciesz. A zanim zawrzesz kolejną umowę, to pamiętaj o tej lekcji :)
 
Nie, nie oczekuję laurki i kwiatów z przeprosinami. Oczekuję za to zachowania się jak człowiek i dialogu. Rozłączanie się podczas rozmowy nie zwiastuje nic dobrego, więc logiczne, że postanowiłem założyć temat i już teraz zdobywać wiedzę "na czym stoję", potrzebną do wyprostowania sprawy, zamiast zainteresować się jak będzie za późno i zostanę z niczym.

Co do tej lekcji, to na pewno będę dużo bardziej ostrożniejszy... Po prostu nie brałem pod uwagę, że spotkają mnie jakieś problemy z wyegzekwowaniem tak błahej z pozoru sprawy.

Wszystkim zainteresowanym, którzy coś wnieśli do dyskusji dziękuję za poświęcony czas.

Jeśli nikt nie ma czegoś więcej do dodania - proszę o zamknięcie wątku.
 
Powrót
Góra