Sprzedaż jeżdżącego auta po szkodzie całkowitej.

  • Autor wątku Autor wątku Snpp
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

Snpp

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2009
Odpowiedzi
4
Witam.


Przeczytałem już wiele postów odnośnie sprzedaży auta po tzw. "szkodzie całkowitej", ale wszystkie dotyczą sprzedaży 'wraku', którego stan techniczny nie pozwala na dalsze użytkowanie.

Mam sytuację, gdzie ubezpieczyciel sprawcy zdarzenia po stłuczce orzekł 'szkodę całkowitą' mojego pojazdu. Napisał w uzasadnieniu, że kwota naprawy w ASO przewyższa wartość pojazdu.
'Mój' mechanik stwierdził, że pojazd kwalifikuje się do naprawy i on (oczywiście jako nieautoryzowany warsztat ASO) jest w stanie naprawić powstałą szkodę za znacznie niższe pieniądze niż rzekoma propozycja ASO.


Moje pytanie dotyczy możliwości sprzedaży pojazdu po szkodzie całkowitej i naprawie wszystkich elementów auta, tzn. doprowadzeniu go do stanu technicznego który będzie umożliwiał dalszą eksploatację.

Słyszałem różne rzeczy na ten temat, więc stąd moje pytania.


Czy przykładowo mogę sprzedać naprawione auto klientowi nie informując go o fakcie, że w w/w pojeździe była orzeczona 'szkoda całkowita' ?

Czy fakt o tej szkodzie całkowitej muszę gdziekolwiek zgłaszać (np. przy wyrejestrowaniu pojazdu bądź ponownej rejestracji) ?


Chciałbym się dowiedzieć jak to wygląda, ponieważ w moim (i nie tylko) mniemaniu) wydaje się, że auto po rzetelnej naprawie może być nadal bezpiecznie eksploatowane.

Dodam, że ubezpieczyciel zaproponował wypłacenie różnicy pomiędzy wartością pojazdu przed zdarzeniem, a obecną, przy czym może 'pomóc' przy zbyciu 'wraku'.



Z góry serdecznie dziękuję za podpowiedzi.




Pozdrawiam,
Łukasz.
 
Orzeczenie przez ubezpieczyciela szkody całkowitej nie oznacza, iż pojazd nadaje się tylko i wyłącznie na złom. To tylko stwierdzenie, że naprawa przewyższa wartość auta sprzed chwili zdarzenia i jest ekonomicznie nie uzasadniona, bo odszkodowanie ma nam wyrównać stray, a nie prowadzić do wzbogacenia. Jeśli otrzymasz i zaakceptujesz odszkodowanie, to to co Ty zrobisz później z tym "wrakiem", nikogo nie interesuje.
 
Czyli w/w zdarzenie nie ma w rzeczywistości żadnego znaczenia, co później będzie się działo z tym pojazdem.

Żadnych urzędów i/lub organów nie muszę o tym fakcie informować, a co zrobię z pojazdem w przyszłości leży tylko i wyłącznie w mojej gestii.


Dobrze zrozumiałem i jest Pan pewien tego, co pisze ?


Wybaczcie moje niedowierzanie, ale muszę mieć 100% pewność.



Pozdrawiam,
Łukasz.
 
Masz prawo decydowania o swojej własności. Możesz go zezłomować, możesz postawić na podwórku jako pamiątkę, a możesz też go naprawić i jeśli zostanie później dopuszczony do ruchu przez diagnostę, to możesz dalej używać.
 
Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.

Temat do zamknięcia.



Pozdrawiam,
Łukasz.
 
Jak zabezpieczyć się w umowie, żeby kupujący później nie twierdził, że nie wiedział o wadach auta?
 
Można dodać w umowie kupna-sprzedaży punkt, że kupującego poinformowano o wszystkich znanych sprzedającemu wadach samochodu (warto je konkretnie wymienić). Dobrym rozwiązaniem jest też zapis, że nabywca został poinformowany o możliwości sprawdzenia stanu technicznego pojazdu na własny koszt w dowolnej stacji diagnostycznej. To nie daje 100% ochrony, ale mocno ogranicza ryzyko nieporozumień. A jeśli nie chcesz w ogóle bawić się w spory i formalności, zerknij tutaj: https://carrot.pl/masz-uszkodzony-pojazd/
– znajdziesz opcję pozbycia się uszkodzonego samochodu w wygodny sposób.
 
Powrót
Góra