C
ciku81
Piszę tu po raz pierwszy bo wkopałem się jak idiota.
Ogłosiłem się kiedyś na olx że pomagam w aktualizacji oprogramowania w nawigacjach.
Było to sporadycznie i byli to ludzie którzy faktycznie nie umieli sobie samemu poradzić z oprogramowaniem typu *** czy ***.
Głupio zrobiłem bo podałem tam też słowo *** i podstawiony człowiek z kancelarii *** wysłali mi zapytanie ile kosztuje instalacja ***.
Palnąłem że 30 zł.
Pół roku później zapukała do mojego mieszkania policja żeby zabrać komputer do analizy.
Na dysku już od jakiegoś czasu nie miałem tego softu, generalnie dysk był czysty, system legalny. Jedynie nie pamiętam czy miałem tam Office czy nie.
Prawnik z którym rozmawiałem (mój znajomy) po ich wyjściu kazał mi się do niczego nie przyznawać bo byłem w tym momencie tylko jako świadek.
Powiedziałem na policji na drugi dzień, że nie instalowałem *** chyba że miałby ktoś oryginał.
Prawnik powiedział, że później będziemy się tłumaczyć że robiłem to sporadycznie i że nawet nie pamiętałem o tym że komuś mogłem to zrobić.
Na razie jest cisza od 3 miesięcy ale boję się co się za chwilę rozpęta. Nie wiem co mnie podkusiło. Nigdy wcześniej nie czytałem co grozi za piracki soft, tym bardziej za sprzedaż, zawsze myślałem że jest jak z filmami, że wezwanie do zapłaty i tyle.
Najśmieszniejsze jest to, że niektóre takie operacje jak głupek jak ktoś nie miał kasy przy sobie rozliczyliśmy przelewem na telefon a ludzie wpisali jeszcze za pomoc albo za usługę informatyczną. Nikt nie napisał że za ***. Ale pewnie do wszystkich będą się odzywać.
Boję się jak diabli. Prawnik każe mi spokojnie siedzieć i nie panikować przed czasem bo jestem pod jego opieką. Bo nie wiemy jak bardzo policyjny biegły będzie się rozpędzał w poszukiwaniach. Czy będzie odzyskiwał dane żeby koniecznie coś znaleźć czy tylko przejrzy dysk i powie wszystko ok.
Rodzina każe się uzbroić w cierpliwość bo nie zostawią mnie samego. Najgorsze że mam żonę i dziecko. Na nich też to się odbije chociaż mówi żona że wszystkiemu damy radę.
Jak myślicie, mam szansę na grzywnę i zawiasy czy trzeba się szykować na grubsze konsekwencje.
Jak byli gliniarze i widzieli że jestem spietrany to sami powiedzieli żebym się uspokoił bo jeszcze nikt mi nie stawia zarzutów a nawet jeśli to za takie rzeczy do więzienia się nie idzie.
Nie dorobiłem się na tym kokosów bo było to tylko kilka sztuk.
Generalnie jestem w takiej rozsypce, że myślę już o tym, żeby zrobić sobie krzywdę.
moderacja
Ogłosiłem się kiedyś na olx że pomagam w aktualizacji oprogramowania w nawigacjach.
Było to sporadycznie i byli to ludzie którzy faktycznie nie umieli sobie samemu poradzić z oprogramowaniem typu *** czy ***.
Głupio zrobiłem bo podałem tam też słowo *** i podstawiony człowiek z kancelarii *** wysłali mi zapytanie ile kosztuje instalacja ***.
Palnąłem że 30 zł.
Pół roku później zapukała do mojego mieszkania policja żeby zabrać komputer do analizy.
Na dysku już od jakiegoś czasu nie miałem tego softu, generalnie dysk był czysty, system legalny. Jedynie nie pamiętam czy miałem tam Office czy nie.
Prawnik z którym rozmawiałem (mój znajomy) po ich wyjściu kazał mi się do niczego nie przyznawać bo byłem w tym momencie tylko jako świadek.
Powiedziałem na policji na drugi dzień, że nie instalowałem *** chyba że miałby ktoś oryginał.
Prawnik powiedział, że później będziemy się tłumaczyć że robiłem to sporadycznie i że nawet nie pamiętałem o tym że komuś mogłem to zrobić.
Na razie jest cisza od 3 miesięcy ale boję się co się za chwilę rozpęta. Nie wiem co mnie podkusiło. Nigdy wcześniej nie czytałem co grozi za piracki soft, tym bardziej za sprzedaż, zawsze myślałem że jest jak z filmami, że wezwanie do zapłaty i tyle.
Najśmieszniejsze jest to, że niektóre takie operacje jak głupek jak ktoś nie miał kasy przy sobie rozliczyliśmy przelewem na telefon a ludzie wpisali jeszcze za pomoc albo za usługę informatyczną. Nikt nie napisał że za ***. Ale pewnie do wszystkich będą się odzywać.
Boję się jak diabli. Prawnik każe mi spokojnie siedzieć i nie panikować przed czasem bo jestem pod jego opieką. Bo nie wiemy jak bardzo policyjny biegły będzie się rozpędzał w poszukiwaniach. Czy będzie odzyskiwał dane żeby koniecznie coś znaleźć czy tylko przejrzy dysk i powie wszystko ok.
Rodzina każe się uzbroić w cierpliwość bo nie zostawią mnie samego. Najgorsze że mam żonę i dziecko. Na nich też to się odbije chociaż mówi żona że wszystkiemu damy radę.
Jak myślicie, mam szansę na grzywnę i zawiasy czy trzeba się szykować na grubsze konsekwencje.
Jak byli gliniarze i widzieli że jestem spietrany to sami powiedzieli żebym się uspokoił bo jeszcze nikt mi nie stawia zarzutów a nawet jeśli to za takie rzeczy do więzienia się nie idzie.
Nie dorobiłem się na tym kokosów bo było to tylko kilka sztuk.
Generalnie jestem w takiej rozsypce, że myślę już o tym, żeby zrobić sobie krzywdę.
moderacja
Ostatnią edycję dokonał moderator: