Sprzedaż towaru, uszkodzenie w transporcie, kto ponosi odpowiedzialność?

  • Autor wątku Autor wątku goodbear
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

goodbear

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2017
Odpowiedzi
4
Witam
Proszę o poradę w poniższej sprawie. Jako osoba prywatna sprzedałem innej osobie prywatnej w znanym serwisie a... nowy telefon komórkowy za kwotę 680zł. Na aukcji miałem to wyboru przesyłkę pocztową priorytetową i ekonomiczną. W treści aukcji widniał także zapis, że przedmiot mogę wysłać również np. jako paczka ubezpieczona, kurierem itp. w tym celu przed wysyłką proszę o kontakt w celu ustalenia szczegółów, kosztów przesyłki itp. Telefon był fabrycznie nowy zapakowany w oryginalne pudełko producenta - tekturowe, wewnątrz pianka-wytłoczka ochronna. Zapakowałem to dobrze w kopertę bąbelkową, foliopak i dobrze zabezpieczyłem taśmą i wysłałem paczką priorytetową tak jak to wybrał kupujący. Po 2 dniach kupujący napisał że odebrał paczkę i telefon jest uszkodzony - rozbity, tak że aż metalowa obudowa została podobno zgnieciona i domaga się abym zwrócił pieniądze. Ja napisałem, żeby złożył reklamację na poczcie skoro paczka uległa uszkodzeniu w tranporcie. Mija już 2 tygodnie kupujący nie złożył takiej reklamacji i przerzuca winę na mnie. Nie wybrał paczki ubezpieczonej, więc nie można reklamować tego na poczcie z pełnym zwrotem całej kwoty bo nie była określona wartość przesyłki. Dodam, że kupujący nie przedstawił też jednoznacznych dowodów na to, że odebrał już uszkodzony przedmiot, uszkodzenie mogło przecież też powstać też przez samego kupującego już po odebraniu przesyłki, ani też że jest to ten sam telefon który mu wysłałem. Nie wiem co w tej sytuacji powinienem zrobić, bo jest to dla mnie trochę kłopotliwe ale nie widzę tu swojej winy. Proszę o poradę popartą jakimiś podstawami prawnymi. Dziękuję. PS. Jeżeli temat założyłem w złym dziale to proszę o przeniesienie.
 
Ostatnia edycja:
goodbear napisał:
Nie wiem co w tej sytuacji powinienem zrobić
To, co już zrobiłeś.

kc art. 544.

§ 1. Jeżeli rzecz sprzedana ma być przesłana przez sprzedawcę do miejsca, które nie jest miejscem spełnienia świadczenia, poczytuje się w razie wątpliwości, że wydanie zostało dokonane z chwilą, gdy w celu dostarczenia rzeczy na miejsce przeznaczenia sprzedawca powierzył ją przewoźnikowi trudniącemu się przewozem rzeczy tego rodzaju.
 
Dziękuję za podpowiedź. Czyli rozumiem, że w tym momencie nie muszę więcej kontaktować się już z kupującym, (pomimo tego że cały próbuję wyjaśnić mu dlaczego nie zwrócę pieniędzy ale nie potrafi tego przyjąć do wiadomości) ponieważ ja w świetle prawa i obecnych faktów wywiązałem się z umowy? A kupujący nie ma żadnych racjonalnych podstaw prawnych aby w dalszym ciągu domagać się ode mnie zwrotu środków i jego roszczenia w tym momencie są bezzasadne? Czyli uznać sprawę za zakończoną i czekać na komentarz negatywny?
 
Dziękuje bardzo, chociaż osoba z serwisu a... w sporze myli kwestie bo opowiedziała się za kupującym (jak to zwykle bywa w takich przypadkach) i piszą, że przedsiębiorca jest odpowiedzialny za całość usługi, co w tym przypadku jest błędne.
 
goodbear napisał:
Dziękuje bardzo, chociaż osoba z serwisu a... w sporze myli kwestie bo opowiedziała się za kupującym (jak to zwykle bywa w takich przypadkach) i piszą, że przedsiębiorca jest odpowiedzialny za całość usługi, co w tym przypadku jest błędne.

przecież nie jesteś przedsiębiorcą :)
 
Dodam, że kupujący nie przedstawił też jednoznacznych dowodów na to, że odebrał już uszkodzony przedmiot, uszkodzenie mogło przecież też powstać też przez samego kupującego już po odebraniu przesyłki
I to jest "gwóźdź do trumny" roszczeń kupującego.
 
Trainz napisał:
przecież nie jesteś przedsiębiorcą
Tak, ale jak widać serwis a... prawie w każdej sytuacji broni kupujących, niestety jak widać nawet wprowadzając obydwie strony w błąd, tak jak w tym przypadku...

gryffinian napisał:
I to jest "gwóźdź do trumny" roszczeń kupującego.
No nie chcę się czepiać tego argumentu bo gdyby faktycznie była to moja wina to wziąłbym pod uwagę zwrot pieniędzy, ale wtedy musiałby być też przynajmniej jakiś dowód na to, ja np. zawsze nagrywam otwieranie bardziej wartościowych przesyłek, aby chociażby mieć na wideo czy zawartość się zgadza lub właśnie czy coś nie dotarło uszkodzone.
 
No nie chcę się czepiać tego argumentu bo gdyby faktycznie była to moja wina to wziąłbym pod uwagę zwrot pieniędzy, ale wtedy musiałby być też przynajmniej jakiś dowód na to
To kupujący, mając wobec Ciebie roszczenia, musi udowodnić ich zasadność. Może oczywiście złożyć reklamację, ale Ty masz prawo jej nie uznać.
 
Powrót
Góra