Sprzęt używany i brak gwarancji/rękojmi

  • Autor wątku Autor wątku dzienciol
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dzienciol

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2014
Odpowiedzi
10
Dzień dobry.

Prowadzę działalność i mam w niej komputer, którego chcę się pozbyć.

Rozpiska zgodnie z Zasadami Zadawania Pytań:

a) status stron (obydwu)
- ja: firma - wystawiam fakturę VAT.
- kupujący: firma lub os. prywatna.
b) podstawy reklamacji
- dowolne
c) przy zakupach na aukcjach internetowych, określić typ
- licytacja lub Kup Teraz
d) wskazać daty
- brak
e) przedmiot zakupu/sprzedaży
- kilkuletni używany komputer o wartości ok 2000 pln brutto
f) opisać zaistniały problem/wadę
- dowolna wada - komputer psuje się po jakimś czasie od sprzedaży i nie działa...​


Zagadnienie:
chciałbym uniknąć sytuacji, że kupujący po X miesiącach używania komputera przychodzi do mnie i chce zwrotu pieniędzy/naprawy/obniżki/czegokolwiek.
Sprzedaję sprzęt używany, który ma już kilka lat i który może działać równie dobrze jeszcze miesiąc co 10 lat. Nie posiada żadnych wad i służy mi dzielnie już od długiego czasu, ale jak każdy sprzęt elektroniczny może po pewnym czasie przestać działać.

Proszę o informacje w jaki sposób mogę uniknąć ewentualnego zwrotu - w jaki sposób powinienem go sprzedać (aukcja/kup teraz) i co w opisie aukcji powinno się znaleźć (nie liczę jakiejś gwarancji rozruchowej na tydzień czy dwa, której zamierzam udzielić).

Żeby było klarownie: nie chcę ukrywać żadnej wady, a po prostu nie jestem sklepem i nie interesują mnie dalsze losy komputera - jak walnie za 10 miesięcy to chcę żeby to był problem kupującego, który powinien być tego świadomy.
 
Jestes przedsiebiorca wiec odpowiadasz z tytulu rekojmi, nie mozesz pozbawic konsumnenta prawa od reklamacji.

Sprzedaj innemu przedsiebiorcy i wylacz rekojmie, a jesli konsumentowi to rzetelnie opisac produkt z kazdym szczegolem i wszystkie wady
 
marcind1 napisał:
Jestes przedsiebiorca wiec odpowiadasz z tytulu rekojmi, nie mozesz pozbawic konsumnenta prawa od reklamacji.
Absolutnie go nie chcę nikogo pozbawiać takiego prawa; mogą być przecież rzeczy których nie zauważyłem czy jakoś pominąłem. Chodzi mi jedynie o zabezpieczenie się przed pewnym specyficznym przypadkiem: komputer działa, po kilku miesiącach przestaje (bo jest stary) a konsument mi przychodzi i mówi że powołując się na XYZ (wadę ukrytą, jakiś przepis, cokolwiek) chce mi go oddać, bo nie działa.
Innymi słowy: producent stworzył kompa do działania przez 24 miesiące i taką dał gwarancję. Komputer ma już 60 miesięcy. Konsument kupuje taki sprzęt, wiedząc o tym, a ja nie chciałbym odpowiadać za jego awarię po pół roku (czyli 66 miesiącach używania - bo to loteria).

Mam nadzieję że mój tok myślowy jest logiczny i dobrze wyraziłem o co mi chodzi.
 
Zgodnie z art. 568 kc możesz skrócić termin odpowiedzialności z rękojmi do roku, ale musisz o tym poinformować konsumenta przed zakupem. Zaznaczam, że dotyczy to jedynie towarów używanych.
 
skoro uwazasz ze producent swtorzyl komputer ktory mial dzialac tylko 24 miesiace to sprzedaj go jako uszkodozny i niezdolny do dalszego uzytkowania, fakt ze jeszcze dziala dodaj jako gratis :)

chcesz zjesc ciasteczko i miec ciasteczko :) czyli sprzedac za kwote jako dzialajacy twierdzac ze nie powinien dzialac z uwagi na wiek :)

musisz rzetelnie opisac ten produkt bo obawiam sie ze wlasnie skonczysz z taka reklamacja..
 
To nie jest sprzedaż rzeczy uszkodzonej.
Zużycie to nie wada (o ile określimy poziom zużycia w momencie sprzedaży).

Kupując nowy komputer kupuję wspracie techniczne przez rok/dwa/trzy lata w formie gwarancji producenta (i obok tego mam prawo do rękojmi) oraz to, że jest wykonany z nowych części (choć w przypadku naprawy gwarancyjnej telefony wymieniane są czasem na używane).

Kupując używany, kupuję sprzęt częściowo zużyty.
Sytuacja jest analogiczna do zakupu używanego samochodu.

Podobnie jak silnik, każda część elektroniczna ma jakąś żywotność. Żywotność (średnia!) podana jest czasem w kartach katalogowych (w przypadku części komputerowych: nie). Żywotność zależy od konstrukcji urządzenia: temperatury pracy itp oraz od sposobu
Jak dany komputer grzał jakieś obliczenia przez 2 lata non-stop to jest bardziej zużyty od tego, który nie grzał.

Kolejnym aspektem jest zużywanie się dysków SSD - one mają określoną średnią liczbę zapisów po których można się spodziewać, że padną (to wielkość statystyczna). To można określić odczytując SMART dysku.

Kolejny aspekt: bateria. W laptopach Apple bateria działa około 1000 cykli ładowania (przy bardzo niewielkim spadku żywotności), a odkąd to 1000 jest przekroczone czas działania baterii może się radykalnie obniżyć - ale to nie dzieje się w sposób deterministyczny. Czasem do zajechania baterii wystarcza 850 cykli, a czasem wytrzyma aż 1200. Jak pada po 500 cyklach, to ewidentnie jest wadliwa.

Tak więc to że komputer używany jest mniej żywotny od nowego jest jak najbardziej naturalne, ale można mieć racjonalne oczekiwania odnośnie jego żywotności.

Proszę więc o potwierdzenie następującej interpretacji:

- sprzedający musi powiedzieć jasno co w komputerze działa a co nie: jak kupiony komputer w chwili zakupu ma niedziałający głośnik, bad pixele itp, to sprzedajacy oczywiście odpowiada za to (o ile nie poinformował o tym). Jak użytkownik głośnik zalał, to oczywiście sprzedający nie odpowiada. A jak głośnik padnie "bo tak" to w zasadzie należałoby ustalić dlaczego tak się stało - jeśli wynika to z wady, którą miał komputer w chwili sprzedaży - sprzedawca odpowiada. Ale wadą nie może być zużycie zmęczeniowe, bo to wynika z normalnej eksploatacji (a normalne dla eksploatacji laptopa jest to, że czasem korzysta się z głośników).

- jak w komputerze bateria padnie, a licznik baterii wskaże, że miała mało cykli ładowania, to sprzedający odpowiada za to, bo sprzedał wadliwą baterię (wada była w momencie zakupu). Jak bateria padnie po "normalnej" liczbie cykli to nie. Jak bateria wedle zapewnień sprzedawcy była "prawie nowa" "jak nowa", a naprawdę miała 900 cykli ładowania (oczekiwana trwałość: 1000 cykli), to jest to wprowadzanie w błąd.

- trochę nie wiem co będzie jak padnie coś na płycie głównej. Konsument ma przewagę jak wyjdzie, że sprzedawca coś kombinował z płytą (np naprawiał ją w kuchni w domu), zrobił to źle i przez to płyta padła. Ale jak płyta padła tak o, bo jakieś połączenie się*poluzowało, to sprzedawca może próbować*się wykpić, że to się rozłączyło już po zakupie (bo w momencie zakupu wszystko działało) i tutaj chyba będzie mieć*rację jeśli rzeczywiście jest mikropęknięcie na płycie głownej. Tylko, że nikt nie stwierdzi czy to mikropęknięcie jest czy go nie ma, bo najczęściej tego nie widać, nawet pod mikroskopem (pękają nóżki schowane pod układami na płycie).

- rozumiem tak: sprzedawca sprzedaje laptop, który w chwili sprzedaży ma działać i ma mieć*określone parametry. Parametrem takim jest "żywotność" komponentów. Jak bateria działa, ale się za szybko zużywa przy normalnej eksploatacji, to jest to wada baterii i sprzedawca odpowiada. Jak sprzedawca będzie wciskał kit, żę "super stan", "jak ze sklepu" itp to się wyłoży. Z drugiej strony, jak określi stan zużycia baterii, dysku i poda wszystkie inne parametry pozwalające określić zużycie sprzętu, udokumentuje stan sprzedawanej rzeczy, to zwiększa szansę, że uniknie odpowiedzialności jeśli coś*się zepsuje po 6 miesięcy. Koniec końców wyniki losowania będą przed sądem.

A w większości przypadków to będzie pewnie tak, że coś nie działa, nie wiadomo dlaczego i nikt nie będzie szedł się sądzić*o 500 zł. Chociażby dlatego, że ekspertyza dlaczego coś nie działa będzie kosztowała więcej niż wartość*urządzenia, a nie ma gwarancji że wygramy proces.
 
Powrót
Góra