staż pracy w PUP

  • Autor wątku Autor wątku feros30
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

feros30

Użytkownik
Dołączył
06.2009
Odpowiedzi
62
witam, mój problem dotyczy pracy na stażu z PUP.
Czytałam na innych stronach o tym, że osoby odbywające staż mają gdzieś wypisane swoje obowiązki do wykonywania na nim. Ja odbywam staż od miesiąca czasu, widziałam, mój pracodawca wypisywał umowę z PUP w sprawie mojego stażu, podpisał sie na niej, i zaniósł im. Ja takiej umowy nie widziałam, nie czytałam, aczkolwiek zastanawia mnie to, że nie miałam nigdy podanych obowiązków na moim stanowisku pracy./ Znam tylko stanowisko- doradca ds. reklamy.
pytanie nr 1- czy ktoś wie coś na ten temat? czy ja jako osoba odbywająca staż powinnam mieć gdzieś wypisane swoje obowiązki dotyczące mojego stanowiska pracy?

oraz sytuacja z która mam do czynienia aktualnie:opisze ją jak najkrócej:

pracuje na stanowisku "doradca ds reklamy" . w związku z tym , że mamy sezon na Wybory, mam bardzo dużo zamówień na materiały wyborcze. średnio na codzień przychodzi do mnie z 30 osób, gdzie rozmowa z każdą z nich to przekracza mój ośmio godz czas pracy. zostawałam więc po godzinach, ale z własnej woli. ostatnio jednak, wychodzę punktualnie, gdyż to jest tylko staż, a za nadgodziny mi nikt nie zapłaci, ani nie podziękuje.
Często są spisywane zamówienia, na komputerze, drukowane, do podpisania przez zamawiającego ( czyli przez wyborce), a często też na kartce ( w pośpiechu, tak robi mój szef, gdy mnie już nie ma w pracy, bo kończę o 15stej, a on zostaje do 21 ) zazwyczaj na drugi dzień , jego na brudno spisane zamówienie przepisuje na komputerze, wypełniam i chowam do teczki.

no i okazuje się, że tydzień temu był Wyborca, który odebrał ulotki wyborcze 100 sztuk, ( nie było mnie juz w pracy, a zamówienie ponoć było na kartce długopisem spisane ), i po paru dniach znów przyszedł po to samo, także 100 szt. ( także mnie nie było) zamówienie ktoś przyjął.
za trzecim razem był ponownie, ale ja już wtedy byłam. spisałam jego zamówienie na plakaty wyborcze, podpisał mi je, oraz zapytałam sie jego, czy będzie brać ulotki wyborcze. powiedział mi, że brał już 200sztuk.
zdziwiło mnie to, bo nie było żadnych zamówień na to. wiec spisałam od razu to zaległe zamówienie przy nim, które mi też podpisał.
mija tydzień od tej sytuacji, i dziś wzywa mnie na dywanik szef.
pierwsze pytania : gdzie są zamówienia tego Wyborcy, wiec wzięłam teczkę i pokazałam.
zaczął się mnie pytać dlaczego zmieniłam zamówienie, bo wyborca brał dwa razy po 100 ulotek, a nie raz po 200.
dla sensu tej wypowiedzi: 100 ulotek koszt 90 zł , więc gdy dwa razy brał tyle samo to koszt 180 zł. gdy na zamówieniu jest od razu wpisane 200sztuk,l to kwota jest 100 zł. więc szef twierdzi, że go oszukałam o 90 zł netto. i zrobiłam to specjalnie.
bardzo się zdenerwowałam, zaczęłam szukać tamtych zleceń, aż po godzinie w papierach je odnalazłam. faktycznie ten wyborca brał dwa razy po 100 sztuk. popełniłam nieumyślnie błąd. pierwszy w tej pracy.
jestem na siebie zła, ale nie zrobiłam tego specjalnie. przeprosiłam za pomyłkę szefa, powiedziałam, że jeśli trzeba pokryję koszty mojego błędu.
Nie chciał tego słuchać.zapytał się, czy ten wyborca to mój znajomy? odpowiedział, ze mój były nauczyciel, że kojarze go ze szkoły. powiedział, że nie ma do mnie zaufania, i musi wszystkie zlecenia sprawdzić. że daje mi wolne do środy i w czwartek mam przyjść do pracy i podejmie decyzje co ze mną. poprostu płakać mi sie chce. bo bardzo liczyłam na ten staż, a tu byle pomyłka, i chce mnie się pozbyć.
nie wiem co robić.
dawałam z siebie wszystko. wszystko się zawsze zgadzało, a tu takie coś.

Czy taka moja pomyłka jest podstawą do tego, by pracodawca mnie zwolnił ze stażu? pracuje na nim 1,5 miesiąca. jest to staż na 5 miesięcy. pomóżcie.
a może chciał tylko stażystę na czas wyborów i teraz mu na rękę by mnie się pozbyć. co mam robić.
Isc do PUP porozmawiać z dyrekcją o tym, zanim on złoży jakieś dokumenty ?
 
feros30 napisał:
czy ja jako osoba odbywająca staż powinnam mieć gdzieś wypisane swoje obowiązki dotyczące mojego stanowiska pracy?
Tak, zakres stażu jest określany w umowie pomiędzy PUP a organizatorem stażu. O ile z treścią umowy nie musisz zostać zapoznana (nie jesteś stroną umowy), o tyle z programem stażu masz prawo się zapoznać. A konkretniej to organizator stażu ma obowiązek Cię z nim zapoznać, a obowiązek ten wynika wprost z § 6.1. Rozporządzenia MPiPS z dnia 20.08.2009r. ws. szczegółowych warunków odbywania stażu bez bezrobotnych.

A propos sytuacji, którą opisałaś nasuwa mi się jedno podstawowe pytanie: gdzie był Twój opiekun stażu kiedy popełniałaś ten błąd? Czy w ogóle wiesz kto nim jest? Bo z całej sytuacji wnioskuję, że swoje obowiązki wykonujesz praktycznie sama. Staż natomiast polega na nauce, którą cyklicznie opiekun stażu kontroluje i nie dopuszcza, do sytuacji, które mogłyby narazić organizatora stażu na straty... Po to właśnie ustawodawca ustanowił funkcję opiekuna stażysty.
Obawiam się niestety, że pracodawca może wystąpić do PUP o przerwanie stażu i nie wykluczone, że Twoje podejrzenia dotycz. organizacji stażu w tzw. "gorącym okresie" są słuszne. Na razie nie biegłabym od razu do PUP, bo może pracodawca po prostu się uniósł i za chwilę mu przejdzie. Pamiętaj natomiast, że nie jesteś pracownikiem firmy i nie powinnaś ponosić odpowiedzialności materialnej za błędy, które popełniasz w trakcie swojej nauki.

Natomiast na wypadek niekorzystnego rozwoju sytuacji przygotuj sobie argumenty do obrony, dlatego ważne są odpowiedzi na poniższe pytania:
1. Czy poza programem stażu organizator zapoznał Cię z Twoimi obowiazkami oraz uprawnieniami?
2. Czy organizator stażu przeszkolił Cię w zakresie BHP i P.POŻ?
3. Czy zostałaś skierowana przez PUP lub organizatora przed rozpoczęciem stażu na badania wstępne do lekarza medycyny pracy?
4. Czy poznałaś swojego opiekuna stażu? Czy udziela on Ci wskazówek i pomocy w wypełnianiu powierzonych zadań? Możesz się do niego zwrócić w przypadku kłopotów w ich realizacji?
5. Czy kiedykolwiek (a jeśli tak to jak często) pozostajesz sama na stanowisku pracy?
6. Czy organizator stażu ma obowiązek zatrudnić Cię po jego zakończeniu?
Poza tym polecam lekturę ww. rozporządzenia, gdyż określa ono prawa i obowiązki zarówno organizatora stażu jak i stażysty.
 
Ostatnia edycja:
dziekuje za szybką odpowiedź:)

żadnej umowy stażowej nawet nie czytałam, tylko widziałam ją katem oka w momencie, gdy pracowałam już trzeci dzień, a pracodawca podszedł do mnie i zapytał, czy chce napewno zostać na stażu, więc jak najbardziej wyraziłam na to zgodę. Umowę ON podpisał i zaniósł do PUP. wiem tylko tyle, że jestem doradcą ds. sprzedaży, oraz mniej wiecej wprowadził mnie w tok pracy, dając mi cenniki, oraz przez może trzy pierwsze dni pomagając mi podczas moich rozmów z klientami.
a co do pytań postawionych wyżej w poście:

1. Czy poza programem stażu organizator zapoznał Cię z Twoimi obowiazkami oraz uprawnieniami?
nie, nigdy nie bylo sytuacji, zeby konkretnie określił co mam zrobić. początkowo prowadziłam rozmowy handlowe, ale potem po tygodniu doszło już do moich obowiazkow spisywanie zleceń, oraz potem ich rozliczanie. Nie potrafie powiedzieć, czy to należy do moich obowiazków, bo nigdy nie zostałam z nimi zapoznana w formie- "przeczytania mi ich"
2. Czy organizator stażu przeszkolił Cię w zakresie BHP i P.POŻ?
nastawiałam się na szkolenie bhp, ale trwało to tylko tyle, cvo podpisanie sie na dokumencie. wiadomo jakie są realia.
3. Czy zostałaś skierowana przez PUP lub organizatora przed rozpoczęciem stażu na badania wstępne do lekarza medycyny pracy? tak.

4. Czy poznałaś swojego opiekuna stażu? Czy udziela on Ci wskazówek i pomocy w wypełnianiu powierzonych zadań? Możesz się do niego zwrócić w przypadku kłopotów w ich realizacji?
opiekun to pracodawca. początkowo przez tydzień pierwszy stazu, tak, był w miesjcu gdzie pracowałam, starał się coraz mniej pomagać, bym wprawiła się sama w pracę, odsuwając się coraz dalej. nawet mi to odpowiadało, bo nie lubie jak ktos stoi mi nad głową. ale bardzo szybko nauczyłam się wszytskiego i byłam samodzielna. Pracodawca nie był cały czas ze mną, tylko wychodził na drugi zakład pracy , gdzie odbywała sie produkcja materiałów wyborczych, czyli druk ulotek, plakatów. Sam obsługiwał te maszyny, gdyż były świeżo zakupione. Byli też tam inni pracowanicy, którzy także pracowali na produkcji.
5. Czy kiedykolwiek (a jeśli tak to jak często) pozostajesz sama na stanowisku pracy?
tak jak wyżej codziennie sama zostawałam, chociaż na moim zakładzie pracy, jest : 4 osoby, które są odpowiedzialne za ksero, o0raz JA i kolega którzy zajmują się reklamą. Kolega jest także zwykłym pracownikiem ( grafikiem ) i nie był odpowiedzialny za moja pracę.
6. Czy organizator stażu ma obowiązek zatrudnić Cię po jego zakończeniu?
dziś z nim rozmawiałam.
dość dlugo, przepraszałam za pomyłkę, a on powiedział mi, że jestem pierwsza osobą która tak bardzo szybko ogarnęłam specyfikę tej pracy, że mi zaufał, że większość klientów jak przychodzi to chce tylko ze mną rozmawiać, że bardzo mnie lubią, pytają o mnie, także myślał, by mnie zatrudnić na stałe. a teraz przez moja pomyłkę ma wątpliwości, bo potrzebuje kogoś komu zaufa.
no i co ja mam zrobić. Dał mi czas i sobie, chociaż z góry mu zaznaczyłam, że to szaleństwo, że nie rozumiem co się dzieje.

GDy został popełniony błąd, opiekuna stażu nie było. był na produkcji. Nie miałam nikogo jak się zapytać, więc działałam intuicyjnie. Nie wiedziałam że tak się to skończy. Dodatkowo szef mnie się zapytał, czemu nie zadzwoniłam. przypomniałam mu, że telefon firmowy jest od 16 sierpnia zablokowany z powodu braku środków. a błąd z Klientem popełniłam 3 listopada jakoś

jest mi cholernie ciężko, bo polubiłam ta pracę na maksa, bo czuje się, że jestem tam potrzebna, spełniam się. . dwa lata szukałam pracy, byłam bezrobotna , bez zasiłku. teraz to co sie dzieje, nie mogę tego zrozumieć. przyznałam się do błędu, ale żeby od razu wywalać ze stażu ??

jak mi emocje opadły, to zdałam sobie sprawę, że dziś kazał mi iść do domu, jutro jest świeto, więc wolne, w środe tez kazał mi nie przychodzić. dopiero mam w czwartek przyjść. Dał mi dwa dni urlopu, czyli tyle, ile dokładnie mi sie należy urlopu za przepracowany miesiąc. ALe co do tego urlopu, który mi dał. Dał mi na słowo, nie podpisywałam żadnych dokumentów odnośnie urlopu. Teraz boję się, by nie poszedł do PUP twierdząc, że nie wstawiłam sie w pracy i mam nieusprawiedliwiona nieobecność.
czy w tej sprawie mam isc do PUP powiadomić ich ?
 
Nie podpisywałaś umowy, bo stażysta żadnej umowy nie podpisuje, jedynie oświadczenie bezrobotnego w PUP. Z formalnego punktu widzenia nie dostrzegam tutaj zbyt dużo nieprawidłowości. Nigdzie bowiem nie jest napisane, że program stażu masz otrzymać na piśmie. Ustne zapoznanie z programem również jest dopuszczalne.

Co do przerwania stażu, to o tym decyduje PUP. Pracodawca jeśli nawet się zdecyduje na taki krok, tu musi wskazać powód swojej decyzji, a Ty na pewno zostaniesz poproszona o złożenie swoich wyjaśnień w sprawie. Także nic nie jest jeszcze przesądzone. Powiem tak, mądry pracodawca widząc Twoje zaangażowanie i samodzielność na stanowisku pracy powinien to docenić, a nie obrażać się za jeden błąd.

Jeszcze odnośnie dni wolnych... pomijam oczywiście fakt, że pracodawca nie ma prawa dysponować Twoimi dniami wolnymi, a udzielenie ich winno nastąpić na wniosek bezrobotnego. No właśnie i tutaj może pojawić się problem... nie ma bowiem wniosku o udzielenie dni wolnych, żadnego dokumentu potwierdzającego zgodę organizatora na ich udzielenie. Jeśli teraz pracodawca będzie chciał wykorzystać ten fakt, to to zrobi. Musisz niezwłocznie wypisać wniosek o udzielenie dni wolnych, który zatwierdzi organizator albo stawić się do pracy.
W dniu dzisiejszym podpisałaś się na liście?
 
Ostatnia edycja:
nie podpisałam się. od początku trwania stażu, zostałam zatrudniona ja jako doradca ds sprzedaży, odpowiedzialna za reklamę, oraz jeszcze jedna osoba, obsługująca ksero. Pracodawca /opiekun dał mi wszystkie listy obecności za te 6 mies prosząc o dopilnowanie tego, by zawsze były podpisane przeze mnie, i przeze koleżankę. dodatkowo dał mi je w opiekę i lista ta zawsze była w moim biurko. . dlatego tez każdego dnia pilnowałam tej listy. a do każdego 5 dnia miesiąca osobiście zanosiłam do PUP.

dziś jak przyszłam rano do pracy, lista obecności zniknęła z mojego biurka, ewidentnie było tam szperane, bo lubię porządek , a był jeden wielki bałagan w szafce.

potem szef mnie wezwał na rozmowę, kazał wziąć wolne te dwa dni,. nic nie podpisywałam. rozumiem, że w tej sytuacji najlepiej w środę rano podejść do niego, w celu podpisania tych dokumentów.
 
feros30 napisał:
nic nie podpisywałam. rozumiem, że w tej sytuacji najlepiej w środę rano podejść do niego, w celu podpisania tych dokumentów.
Koniecznie. Ja na Twoim miejscu w tej chwili wysłałabym jeszcze emaila/sms-a do pracodawcy w tej sprawie. Istotne, aby była tam dzisiejsza data... tak na wszelki wypadek, gdyby pracodawca się wypierał wcześniejszych ustaleń. Chociaż jeśli w dniu dzisiejszym nie ma Twojego podpisu na liście obecności i wniosku o dzień wolny, to już teraz pracodawca może wykorzystać to przeciw Tobie i wstawić ci NN. Chyba, że może są świadkowie, którzy skłonni by byli zaświadczyć, że to pracodawca był inicjatorem Twoich dni wolnych...
 
Ostatnia edycja:
nawet jeśli inni mogliby poświadczyć to, to i tak tego nie zrobią. boją sie o swoją pracę. Ewentualnie w środę podejdę do lekarza po L4, za te dni od poniedziałku do środy.
dzis, czyli w poniedziałek, akurat byłam w PUP, ale niestety był napis, że dnia dzisiejszego, czyli 10.11.14 PUP nie czynny. więc nie powinni mieć pretensji, że nie doniosłam L4 w poniedziałek. napisałam smsa teraz, z zapytaniem co mi wpisał na liscie obecności. zobaczymy co odpisze.
 
feros30 napisał:
Ewentualnie w środę podejdę do lekarza po L4, za te dni od poniedziałku do środy (...) nie powinni mieć pretensji, że nie doniosłam L4 w poniedziałek.
A byłaś dziś niezdolna do pracy, że zamierzasz pójść po zwolnienie lekarskie?
Pamiętaj, że jesteś na forum prawnym. Rejestrując się zaakceptowałaś regulamin tego forum, a zamiar uzyskania "lewego" w tym przypadku zwolnienia lekarskiego, jest nieetyczne, a tego zabrania §9 FP.
Nie pomagamy w kombinowaniu.
 
Ostatnia edycja:
może i kodeks zabrania, ale bronić się jakos trzeba, utrata statusu bezrobotnego na 3 miesiące uniemożliwi mi pobyt w szpitalu, gdzie termin mam na 10 grudnia na usuniecie polipów w zatokach. na zatoki choruje przewlekle od dwóch lat i co mies. mam antybiotyk- wzięcie przeze mnie L4 nie łamałoby żadnych kodeksów-bo dopiero operacja usunięcia polipów jest w stanie mnie wyleczyć z tych dolegliwości. branie antybiotyków aktualnie łagodzi minimalnie stan zapalny, ale nie leczy. od dwóch lat jestem cały czas chora, katar, bóle glowy, migrena, złe samopoczucie. ale staram się o tym nie myśleć. w pracy zawsze daje z siebie wszystko i nie daje odczuć tego nikomu, że źle sie czuje.
Pracodawca dziś w pierwszych chwilach rozmowy ze mną stwierdził, ze mam iść do domu, odpocząć, on posprawdza dokumenty, a jak przyjdę w czwartek to normalnie się podpiszę na liście obecności za te wszystkie dni.
Ale jak emocje opadły teraz, to wydaje mi sie podejrzane taka jego dobroduszność.
z jednej strony mówi mi dziś, że chce mnie zwolnic, jest obrażony, stracił zaufanie,że do końca miesiąca mogę nie przychodzić do pracy, ale normalnie mam się podpisywać na liście i w wolnej chwili szukać pracy, że nie chce mi robić problemów, a z drugiej strony po 30 minutach mówi mi, ze jest zadowolony z mojej pracy, wie, że się staram, że wypłaci mi prowizję (chociaż nie powinien na czarno), że mam dwa dni teraz wolne wziąć , on posprawdza dokumenty, jak będzie wszystko dobrze, to w czwartek mam przyjść do pracy.

czy jego zachowanie jest w porządku? czy on jest uczciwy ? na jego szczęście nie ma ani kamer, ani podsłuchu w pracy, bo leżałby już dawno na łopatkach, nie wspominając tego, że tam nikt nie ma umowy, i wszyscy na czarno pracują. ale nikt nikogo nie wyda, nikt w niczyjej obronie nie stanie. wiadomo dlaczego. ale to nie moja sprawa, i nie chce w to mieszać. oczekuje tylko, że w końcu porozmawia ze mną uczciwie i powie na czym sytuacja stoi. a nie jak dziś, co 10 minut inna wersja, jakby nie wiedział czego chce.
 
feros30 napisał:
może i kodeks zabrania, ale bronić się jakos trzeba,
Nikt nie zabrania się bronić, ale... środkami zgodnymi z prawem i rzeczywistością. Kombinowania na tym forum nie tolerujemy.
feros30 napisał:
na zatoki choruje przewlekle od dwóch lat i co mies. mam antybiotyk- wzięcie przeze mnie L4 nie łamałoby żadnych kodeksów
To lekarz ocenia czy stan zdrowia pacjenta pozwala na pracę czy nie. Skoro lekarz dotychczas uznał, że zwolnienie lekarskie nie jest konieczne, to nie widzę powodu, dla którego miałby akurat teraz (w obliczu możliwości przerwania stażu) zmienić zdanie.

Jeśli wiesz, że organizator stażu jest osobą nieuczciwą i powierza świadczenie pracy bez jakiejkolwiek umowy, to Twoim obowiązkiem jest zgłosić to odpowiednim organom tzn. PIP. Stwierdzenie że "wszyscy tak robią" (np. biorą zwolnienia lekarskie) nie usprawiedliwia zachowań sprzyjających wyłudzaniu świadczeń.
Co prawda lekarzem nie jestem, więc nie orzeknę czy jesteś zdolna czy niezdolna do pracy... jedynie dziwi mnie, że choroba i zwolnienie lekarskie pojawiły się dopiero przy kłopotach z realizacją stażu.

Myślę, że poprzednimi postami i tak wystarczająco pomogłam.
 
Ostatnia edycja:
z chorobami przewlekłymi żyje się dalej , stara się normalnie funkcjonować w społeczeństwie. taki juz system NFZ mamy, że wszędzie są kolejki na zabiegi. ja na mój dotyczący polipów ( juz trzeci zabieg) czekam średnio poł roku. chorobę zalecza się możliwym antybiotykiem lub sterydami. tak wygląda okres oczekiwania na zabieg . nie ja jedyna z tym problem mam i nie ja ostatnia. na codzień wygląda to jak zapalenie zatok, co mi dokucza bardzo, bo nawet Klienci pytaja się dlaczego mówię przez nos.

rozpoczynałam staż grypą, gorączka, pracodawca pytał się, czy nie chce iść na L4. powiedziałam mu wtedy że głupio tak od razu w pierwszy dzień pracy brać zwolnienie lekarskie, bo ten staż nagle dostałam. i mi na nim zależało bardzo i zależy cały czas.

jeżeli okaże się, że pracodawca chciał wykorzystać moment i wstawić mi NN, to będę starać się to jakoś ratować. wysłałam mu smsa z informacją, że " zgodnie z dzisiejszymi ustaleniami oraz jego zgodą, dniu 10 i 12 listopada biorę urlop przysługujący mi za przepracowany miesiąc październik " nie odpisał.

nie założyłam tu postu by pisać o mojej chorobie przewlekłej, tylko uzyskać informacje na temat stażu. tak, pomogłeś i dziękuje za pomoc Kosssz. zostaje mi teraz czekanie do czwartku.
 
sytuacja wygląda tak:
z rana byłam rozmawiać z opiekunem stażu , usłyszałam wersje do rozwiązania stażu:
1. mam do końca miesiąca przychodzić tylko się podpisywać na grafiku, i wracać do domu, od 1 grudnia opiekun przerwie mój stać z pup. do 1 grudnia spokojnie szukać sobie pracy.
2. mogę napisać sama do PUP o przerwanie stażu, tak jak stwierdził użyć wytłumaczenia, że względy zdrowotne mi nie pozwalają na kontynuowanie stażu ( promieniowanie urządzeń )
małym haczykiem do tego, by poszedł mi na rękę jest opcja, że dał mi dokument do podpisania, o tym, że naraziłam jego firmę na stratę finansową w kwocie 40 zł , oraz mam teraz , od razu, na poczekaniu napisać wytłumaczenie dlaczego tak zrobiłam, czy moja próba oszustwa była zaplanowana oraz ewentualnie byłam w zmowie z klientem.
Dopiero jeśli mu potwierdzę na piśmie ( napiszę wyjaśnienie), że z mojej winy dopuściłam się oszustwa, mam zagwarantowane to, że do końca tego miesiąca będę jakby jeszcze pracownikiem stażu, co potwierdzać będą podpisy na grafiku. oraz wyda pozytywna opinię z przebiegu stażu.
więc.. trzymałam to jego pismo w rękach, czytałam i nie wierzyłam na oczy, w to , co mi proponuje, w jego szantaż, oraz zmuszanie do podpisywania nieprawdy.
potem zaczęłam myśleć , po co mu te dokumenty, w których mam sama siebie obwiniać za błąd w dokumentach , po co mam sobie wyrok podpisywać, do czego mu to potrzebne?
Nie podpisałam niczego, ani nie wyjaśniałam pisemnie żadnej sytuacji. ( zrobię to, jak starosta mnie wezwie ) Nie chcę by Opiekun stażu w jakiś sposób teraz chciał mścić się na mnie, wystawiając mi negatywna opinię ze stażu, która pewnie później będzie się za mną ciągnąć, a mieszkam w niewielkiej miejscowości. Nie wyraziłam zgody na podpisanie czegokolwiek, tylko poprosiłam, by Opiekun udał się ze mną do PUP w celu wyjaśnienia sytuacji. Odmówił. Kazał mi wyjść z Pracy. stwierdził, że "mi pokaże".

dlaczego ja, jako stażysta nie mam możliwości bronienia się. sytuacja, która on przedstawia zupełnie inaczej wyglądała. bardzo by mi zależało na oczyszczenie się z zarzutów, lecz opiekun stażu mi tylko utrudnia strasząc mnie oraz stosujac szantaż. Osoba która mogłaby potwierdzić to, że jestem niewinna jest Klient, którego sytuacja także dotyczy. Opiekun stażu nie chce się z nim kontaktować.
wydaje mi się, że Pracodawca chce mnie jak najszybciej się pozbyć, mówił nawet dziś, że ma już innego kandydata na moje stanowisko. więc to co się dzieje to cyrk.
Myślałam, że jeśli uda mi się obronić od jego zarzutów, od tego wymyślonego oszustwa, to PUP być może nakaże Opiekunowi przywrócenie mnie na stanowisko pracy, lub skieruje mnie na inny staż. Jak w takich sytuacjach wygląda?

co do pomyłek podczas stażu, -stażysta nie odpowiada za nie, nawet materialnie. więc tym bardziej nie rozumiem tego wszystkiego.
co robic ?
 
feros30 napisał:
1. mam do końca miesiąca przychodzić tylko się podpisywać na grafiku, i wracać do domu, od 1 grudnia opiekun przerwie mój stać z pup. do 1 grudnia spokojnie szukać sobie pracy.
Jeśli zrobisz tak, jak sugeruje opiekun otrzymasz stypendium za cały listopad, ale kiedy PUP dowie się, że tylko się podpisywałaś, to zażąda zwrotu pobranego stypendium i zgłosi sprawę do organów ścigania za fałszowanie dokumentów i wyłudzenie świadczeń pieniężnych. Chcesz ryzykować? Bo chyba nie warto...
feros30 napisał:
mogę napisać sama do PUP o przerwanie stażu, tak jak stwierdził użyć wytłumaczenia, że względy zdrowotne mi nie pozwalają na kontynuowanie stażu ( promieniowanie urządzeń )....
Nie rób tego. I bardzo dobrze, że niczego więcej nie podpisałaś, bo ewidentnie pracodawca chciał wrobić Cię w przyjęcie na siebie winy. A przerwanie stażu z winy stażysty wiąże się z konsekwencjami.
feros30 napisał:
dlaczego ja, jako stażysta nie mam możliwości bronienia się. sytuacja, która on przedstawia zupełnie inaczej wyglądała.
Masz. Udaj się do PUP dokładnie wszystko opisz nie omijając żadnego szczegółu... a wręcz w piśmie zażądaj od PUP poinformowania Cię jakie konsekwencje przewidziane są dla organizatora stażu, który najpierw zostawia stażystę samemu sobie, a potem próbuje zmusić go do poświadczenia nieprawdy strasząc przerwaniem stażu. Nie zapomnij o "łaskawej" propozycji składania "tylko podpisów" w listopadzie. A opinią bym się nie martwiła, bo sama widzisz... niezależnie jak dobrze pracowałaś i tak nie masz wpływu na to co teraz robi pracodawca. Po prostu trafiłaś na kombinatora...
feros30 napisał:
Myślałam, że jeśli uda mi się obronić od jego zarzutów, od tego wymyślonego oszustwa, to PUP być może nakaże Opiekunowi przywrócenie mnie na stanowisko pracy
Niestety, takiej władzy nie ma.
feros30 napisał:
lub skieruje mnie na inny staż. Jak w takich sytuacjach wygląda?
To już prędzej, więc jeśli spełniasz nadal kryteria formalne, to nie powinno być z tym raczej problemu.
 
odnośnie mojego poinformowania PUP o tej sprawie:
Opiekun stażu dał mi w sumie jeszcze trzecia opcję.
Polegała ona na tym, że mogę podpisywać się na liście obecności nawet do końca roku, a od stycznia starać się o przeniesienie na inny staż, ale pod warunkiem, że podpisze mu jego pismo, w którym opisana została moja pomyłka w pracy dotycząca starty finansowej w kwocie 40 zł, oraz pod jego opisem, były zawarte pytania skierowane do mnie: czy ja , stażysta umyślnie doprowadziłam do popełnienia tego błędu, Czy byłam w zmowie z Klientem, czy inni klienci namawiali mnie do podobnych oszust, czy dopuszczam się podobnych uchybień w innych zamówieniach.
naciskał mnie na to, bym się pod tym podpisała , że "pismo otrzymałam". a małym drukiem na tym piśmie było jeszcze dodane, że zobowiązuje się w GODZINĘ po "otrzymaniu" tego pisma, do złożenia pisemnych wyjaśnień w tej sprawie.
Oczywiście niczego nie podpisywałam, ani nie składałam jemu żadnych pisemnych wyjaśnień, tylko poprosiłam byśmy razem się przeszli do PUP i wyjaśnili tą sprawę. odrzekł, że "teraz nie ma czasu". kategorycznie odmówiłam podpisywania mu czegokolwiek . więc kazał mi wyjść. Udałam się wtedy do PUP.
z całego tego zajścia , zastanawiało mnie i zastanawia mnie cały czas, po co jemu taki dokument? Najpierw obiecuje, że nie chce mi robić problemów, proponuje podpisywanie grafiku, ale stosuje szantaż, że muszę mu podpisać ten dokument oraz napisać wyjaśnienie. Po co mu to?
Oczywiście gdybym napisała wyjaśnienie, to z pewnością różniłoby się ono od tego, co on sam twierdzi, bo nic specjalnie nie zrobiłam. ale chodzi mu konkretnie o to, że nie ważne czy chciałam, czy nie, mam się przyznać do popełnienia oszustwa.

Dziękuje za pomoc. na stażu jestem pierwszy raz, więc nie wiem jak się zachować i co robić, ale zaraz zacznę pisać pismo do PUP.
 
Powrót
Góra