Stłuczka na terenie prywatnym

  • Autor wątku Autor wątku Pulsar69
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Pulsar69

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2019
Odpowiedzi
7
Witam.
Mam pytanie odnośnie sytuacji, w pewnym sensie jest złożona i trudno mi dociekać, kto odpowiada za zaistniałą sytuację.
Miejsce zdarzenia, parking strzeżony całodobowo.
Na parking wjechał drugim samochodem jeden z właścicieli pojazdów, którego pierwszy samochód stoi niesprawny w jednym z miejsc parkingowych. Wyjął linką holowniczą i podpiął ją pod niesprawny samochód stojący na parkingu, celem wyjęcia go z tego miejsca. Ale ten człowiek był sam i potrzebował drugiej osoby, która wsiądzie do niesprawnego pojazdu, by manewrował kierownicą.
Poprosił o to stróża parkingu. Stróż zgodził się i wsiadł do holowanego pojazdu.
Właściciel pojazdów tak nie umiejętnie zaczął wyciągać swój uszkodzony pojazd, że holowanym pojazdem uszkodził trzy pojazdy na parkingu stojące w swoich miejscach parkingowych.
I to jest cały opis tego zdarzenia. Właściciel obu tych pojazdów uważa teraz, że winę za te zdarzenie ponosi stróż parkingu.
Po przybyciu właścicieli trzech uszkodzonych pojazdów, zaczęto spisywać dokumentację do ubezpieczyciela właściciela pojazdu, który uszkodził zaparkowane pojazdy.
Ale okazuje się, że holowany pojazd nie ma opłaconej drugiej raty składki OC.
Właściciel tych pojazdów prawdopodobnie dlatego na siłę szuka winnego.
To stróża parkingu, to właściciela parkingu, że to właściwie właściciel parkingu za to odpowiada..
I mam pytanie, kto tutaj odpowiada za te całe zdarzenie.
Czy właściciel parkingu, czy stróż parkingu, czy właściciel tych dwóch pojazdów (holowanego i tego co holował)
 
Ostatnia edycja:
Jakaś abstrakcyjna sytuacja , jeśli samochodem holującym kierował właściciel to z polisy pojazdu holującego będzie wypłacone odszkodowanie on za to odpowiada,
brak drugiej raty płatności za polisę OC pojazdu holowanego nie ma w tym przypadku najmniejszego znaczenia (i tak będzie zmuszony opłacić)
 
Dokładnie. Sytuacja abstrakcyjna, ale wydarzyła się w rzeczywistości.
Zadałem te pytanie, ponieważ właściciel tych dwóch pojazdów (holujący i holowany) próbuje za sytuację obwinić stróża parkingu, najpierw.
A stróż chciał po prostu pomóc i wsiadł za kierownicę uszkodzonego pojazdu.
Fair play tego właściciela dwóch pojazdów moim zdaniem na poziomie zero.
Powinien wziąć sprawę na klatę, a nie szukać winnych dookoła.
Dlatego chciałem się zapytać tutaj jak sytuacja ma się od strony prawnej w rzeczywistości w takiej sytuacji.
Za odpowiedź dziękuję.
A gdyby ktoś miał jeszcze jakieś sugestie, to zapraszam pisania.
 
Tak pogmatwana, ze na miejscu stróża odmawiałbym jakiejkolwiek partycypacji w kosztach i poinformował, że sprawę ma rozstrzygnąć sąd.
 
Ja rozmawiałem z tym stróżem i facet nie może sobie przedarować, że dał się namówić na tą "pomoc".
Tamten go prosił by pomógł, a starszy gość dobrze wychowany pomógł.
Ze strony czysto ludzkiej, to zachowanie właściciela tych pojazdów jest poniżej krytyki, który chce obwinić wszystkich dostępnych dookoła, a nie widzi problemu u siebie.
Dlatego byłem i jestem nadal ciekawy jak to wygląda od strony prawnej teraz.
Komentarz wyżej jest odpowiedź, której się domyślałem, że szkody takie komunikacyjne są pokrywane z OC sprawcy, obojętnie gdzie taka szkoda zaistniała.

Teoretycznie: moim zdaniem, gdy ten właściciel obu pojazdów będzie utrzymywał, że wina jest po stronie stróża i ostatecznie oprze się rozstrzygnięcie sprawy o sąd, to sąd jeszcze może potraktować zdarzenie, jako próba wymuszenia odszkodowania.
Jeśli stróż zezna, że wsiadł do tego auta, a tamten ruszył szybko i uszkodził trzy pojazdy, a gdy wyszedł ze swojego pojazdu, powiedział do stróża, że: oo..., teraz to już pana wina.
Takie manewry mogą być potraktowane przez sąd, jako próba wymuszenia odszkodowania.
Może się mylę.
Ale tak to w teorii może być.
 
Ostatnia edycja:
Jeśli to stróż przez nieostrożność uszkodził pojazdem holowanym inne auta (pomagając nawet w dobrej wierze) może być uznanym za winnego -takie niestety fakty
Niemniej i tak naprawa uszkodzonych pojazdów będzie opłacona z OC pojazdu holującego
 
dokładnie - nie ważne kto prowadził ważne co prowadził.
Ubezpieczenie jest na auto nie osobę.
Ewentualnie w odrębnej sprawie przed sądem właściciel aut może dochodzić pokrycia kosztów od stróża (kosztów zapewne wzrośnięcia składki - czy w rzeczywistości jakieś kilkaset złotych).
 
Powrót
Góra