F
fizyczny
Użytkownik
- Dołączył
- 09.2017
- Odpowiedzi
- 102
Dzień Dobry;
W Wielki Piątek miałem takie zdarzenie:
po zakupach na miejskim targowisku udałem się do samochodu zaparkowanego na jednej z osiedlowych ulic - ulica A
("Ślepa ulica" - dojazd tylko do bloków mieszkalnych). Wyjeżdżając zniej chciałem skręcić w prawo w drogę z pierwszeństwem przejazdu - ulica B.
Na wąskiej ulicy A po obu jej stronach stały zaparkowane samochody - musiałem, wyjeżdżając z niej,
przejechać przez kilkadziesiąt metrów takiego "wąskiego gardła". Jak już znalazłem się w obrębie skrzyżowania ulic A i B, wyjeżdzając z ulicy A,
nagle z ulicy B wjechały z prawej i z lewej w ulicę A samochody i prosto na mnie, odbiłem trochę w prawo i przychaczyłem zaparkowany na ulicy A
samochód. W wyniku tego manewru obtarłem go i zarysowałem. Zawróciłem spowrotem na ulicę A i czekałem za właścicielem.
Minęlo kilka minut i pojawiła się pani wsiadająca do tego samochodu. Podszedłem i powiedziałem co się stało.
Zaproponowałem, że jak chce, to mogę podejść do bankomatu i się z nią rozliczyć za szkodę.
Powiedziała, że nie, że musi po kogoś zadzwonić, żeby przyjechał i zobaczył.
W tych chwilach wykonałem kilka zdjęć jej samochodu z różnych odległości i z rożnej perspektywy i nagrałem kilka filmików okolicy zdarzenia
z jej samochodem w roli głównej. Coś mi się nie podobało w sposobie zaparkowania go.
Jednak z nerwów cały aż chodziłem (po długich zakupach, z wymarzniętym trzyletnim dzieckiem w samochodzie).
Przyjechał jakiś facet no i powiedział, że spiszemy oświadczenie i po sprawie
(chwilowo nawet byłem zadowolony, że pójdzie tak szybko, zważając na wymarzniętego trzylatka w samochodzie).
Facet napisał oświadczenie na kartce, że tego dnia ja jadąc moim samochodem, przytarłem w "prawidłowo zaparkowany"
samochód tej pani i dalej "co spowodowało szkody". Zwróciłem uwagę, że chyba nie jest prawidłowo zaparkowany.
Powiedział, że albo podpisuje, ąlbo dzwoni po policję. Początkowo powiedziałem, że niech dzwoni, bo zacząłem powątpiewać w moją winę, ale jak mi się przypomniał zmarznięty dzieciak w samochodzie to
ostudziło mój zapał co do dalszej dyskusji i chęci wezwania policji, no i podpisałem. Zrobiłem też zdjęcie podpisanego oświadczenia.
Później już w domu jak emocje opadły, zacząłem przeglądać te zdjęcia w telefonie. Zaniepokoiła mnie duża ogólność treści oświadczenia, a konkretnie zapis "co spowodowało szkody".
Pojechałem jeszcze raz na to skrzyżowanie z miarą i na podstawie pomiarów i porównań odległości na zdjęciach wyszło, że jej samochód stał 8,5m od
krzyżowania a powinien nie mniej niż 10m od skrzyżowania, koło do strony krawężnika, przy stronie ulicy, przy której był zaparkowany jej samochód było
oddalone o ok 40cm od krawężnika, przez co cały samochód był przesuniety w kierunku środka jezdni, a powinien być możliwie blisko prawe strony jezdni.
I być może jakby tak było, to ja wykonując unik w prawą stronę bym nie zachaczył tego samochodu.
Iteraz mam pytanie:
Czy mogę coś jeszcze zrobić żeby podważyć treść oświadczenia, że obtarłem "prawidłowo zaparkowany samochód"?
Czy powinienem sprawę zgłosić do ubezpieczyciela? Wszystko mam na zdjęciach i filmikach.
W Wielki Piątek miałem takie zdarzenie:
po zakupach na miejskim targowisku udałem się do samochodu zaparkowanego na jednej z osiedlowych ulic - ulica A
("Ślepa ulica" - dojazd tylko do bloków mieszkalnych). Wyjeżdżając zniej chciałem skręcić w prawo w drogę z pierwszeństwem przejazdu - ulica B.
Na wąskiej ulicy A po obu jej stronach stały zaparkowane samochody - musiałem, wyjeżdżając z niej,
przejechać przez kilkadziesiąt metrów takiego "wąskiego gardła". Jak już znalazłem się w obrębie skrzyżowania ulic A i B, wyjeżdzając z ulicy A,
nagle z ulicy B wjechały z prawej i z lewej w ulicę A samochody i prosto na mnie, odbiłem trochę w prawo i przychaczyłem zaparkowany na ulicy A
samochód. W wyniku tego manewru obtarłem go i zarysowałem. Zawróciłem spowrotem na ulicę A i czekałem za właścicielem.
Minęlo kilka minut i pojawiła się pani wsiadająca do tego samochodu. Podszedłem i powiedziałem co się stało.
Zaproponowałem, że jak chce, to mogę podejść do bankomatu i się z nią rozliczyć za szkodę.
Powiedziała, że nie, że musi po kogoś zadzwonić, żeby przyjechał i zobaczył.
W tych chwilach wykonałem kilka zdjęć jej samochodu z różnych odległości i z rożnej perspektywy i nagrałem kilka filmików okolicy zdarzenia
z jej samochodem w roli głównej. Coś mi się nie podobało w sposobie zaparkowania go.
Jednak z nerwów cały aż chodziłem (po długich zakupach, z wymarzniętym trzyletnim dzieckiem w samochodzie).
Przyjechał jakiś facet no i powiedział, że spiszemy oświadczenie i po sprawie
(chwilowo nawet byłem zadowolony, że pójdzie tak szybko, zważając na wymarzniętego trzylatka w samochodzie).
Facet napisał oświadczenie na kartce, że tego dnia ja jadąc moim samochodem, przytarłem w "prawidłowo zaparkowany"
samochód tej pani i dalej "co spowodowało szkody". Zwróciłem uwagę, że chyba nie jest prawidłowo zaparkowany.
Powiedział, że albo podpisuje, ąlbo dzwoni po policję. Początkowo powiedziałem, że niech dzwoni, bo zacząłem powątpiewać w moją winę, ale jak mi się przypomniał zmarznięty dzieciak w samochodzie to
ostudziło mój zapał co do dalszej dyskusji i chęci wezwania policji, no i podpisałem. Zrobiłem też zdjęcie podpisanego oświadczenia.
Później już w domu jak emocje opadły, zacząłem przeglądać te zdjęcia w telefonie. Zaniepokoiła mnie duża ogólność treści oświadczenia, a konkretnie zapis "co spowodowało szkody".
Pojechałem jeszcze raz na to skrzyżowanie z miarą i na podstawie pomiarów i porównań odległości na zdjęciach wyszło, że jej samochód stał 8,5m od
krzyżowania a powinien nie mniej niż 10m od skrzyżowania, koło do strony krawężnika, przy stronie ulicy, przy której był zaparkowany jej samochód było
oddalone o ok 40cm od krawężnika, przez co cały samochód był przesuniety w kierunku środka jezdni, a powinien być możliwie blisko prawe strony jezdni.
I być może jakby tak było, to ja wykonując unik w prawą stronę bym nie zachaczył tego samochodu.
Iteraz mam pytanie:
Czy mogę coś jeszcze zrobić żeby podważyć treść oświadczenia, że obtarłem "prawidłowo zaparkowany samochód"?
Czy powinienem sprawę zgłosić do ubezpieczyciela? Wszystko mam na zdjęciach i filmikach.