M
mac3k
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2008
- Odpowiedzi
- 2
Cofałam na parkingu pod blokiem i zarysowałam stojący na chodniku samochód. Nie było nikogo w środku i nie wiem czyj to samochód. Wsadziłam za wycieraczkę kartkę z informacją gdzie mnie można znaleźć, mam na to świadka (właściciel pobliskiego sklepiku). Nie podałam nazwiska, tylko numer klatki i mieszkania (stłuczka miała miejsce przy mojej klatce).Cała sytuacja miała miejsce w sobotę koło godziny 11, jest już wtorek i nikt do tej pory się do mnie nie zgłosił. W sobotę byłam już cały dzień w domu (już mie się odechciało jeżdżenia
) i co jakiś czas patrzyłam przez okno czy ktoś się pojawi, nie należę do osób, które uciekają od odpowiedzialności, w pewnym momencie zobaczyłam wsiadających do samochodu kobietę i mężczyznę. Kobieta trzymała w ręku ww. kartkę, jednak jak zbiegłam na dół już ich nie było. Dodam, że całą niedzielę i poniedziałek byłam również w domu bo mam chore dziecko.
Nie wiem co o tym myśleć? Czy poszkodowany ma jakiś określony czas żeby się ze mną skontaktować, przecież do ubezpieczyciela i tak potrzebowałby mojego pisemnego oświadczenia. Z tego wszytkiego ani ja ani mój mąz który zszedł obejżeć "wynik mojego cofania" nie spisaliśmy numerów rej. tego samochodu.
Co w takiej sytuacji mam robić?
Prosze o pomoc.
Nie wiem co o tym myśleć? Czy poszkodowany ma jakiś określony czas żeby się ze mną skontaktować, przecież do ubezpieczyciela i tak potrzebowałby mojego pisemnego oświadczenia. Z tego wszytkiego ani ja ani mój mąz który zszedł obejżeć "wynik mojego cofania" nie spisaliśmy numerów rej. tego samochodu.
Co w takiej sytuacji mam robić?
Prosze o pomoc.
Ostatnia edycja: