D
dulcia95
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2015
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
w tym roku składałam papiery na studia I stopnia na uczelnię prywatną.
W czerwcu zapewniano mnie, że wybrany przeze mnie kierunek na 95% ruszy w październiku. Złożyłam, więc papiery, wniosłam opłatę rekrutacyjną i wpisowe. Od sierpnia próbowałam się dowiedzieć czy kierunek na pewno zostanie otwarty. Pani w dziekanacie twierdziła, że nie może mi udzielić żadnej informacji na ten temat. Mówiła tylko, że rekrutacja jest przedłużona. Nie chciała mi powiedzieć jakie są szanse i czy dużo osób dotychczas złożyło papiery. Za każdym razem byłam odsyłana i miałam dzwonić w przyszłym tygodniu i tak przez dwa miesiące. Odległość między moim domem, a uczelnią to ponad 600km. Dwa dni przed rozpoczęciem roku akademickiego miałam już załatwiony wynajmowany pokój i zapewnioną pracę w mieście, w którym miałam studiować. 1 października Pani w dziekanacie łaskawie poinformowała mnie, że jest mało kandydatów i kierunku raczej nie otworzą. Oficjalną informację otrzymałam 5 października. Zostałam bez studiów, z mieszkaniem i pracą, które nie były mi już potrzebne. Straciłam czas i pieniądze na bilety, wynajęcie pokoju... Wróciłam do domu.
Czy jest jakakolwiek możliwość ubiegania się o jakieś odszkodowanie, zadośćuczynienie ... cokolwiek?
Proszę o pomoc.
w tym roku składałam papiery na studia I stopnia na uczelnię prywatną.
W czerwcu zapewniano mnie, że wybrany przeze mnie kierunek na 95% ruszy w październiku. Złożyłam, więc papiery, wniosłam opłatę rekrutacyjną i wpisowe. Od sierpnia próbowałam się dowiedzieć czy kierunek na pewno zostanie otwarty. Pani w dziekanacie twierdziła, że nie może mi udzielić żadnej informacji na ten temat. Mówiła tylko, że rekrutacja jest przedłużona. Nie chciała mi powiedzieć jakie są szanse i czy dużo osób dotychczas złożyło papiery. Za każdym razem byłam odsyłana i miałam dzwonić w przyszłym tygodniu i tak przez dwa miesiące. Odległość między moim domem, a uczelnią to ponad 600km. Dwa dni przed rozpoczęciem roku akademickiego miałam już załatwiony wynajmowany pokój i zapewnioną pracę w mieście, w którym miałam studiować. 1 października Pani w dziekanacie łaskawie poinformowała mnie, że jest mało kandydatów i kierunku raczej nie otworzą. Oficjalną informację otrzymałam 5 października. Zostałam bez studiów, z mieszkaniem i pracą, które nie były mi już potrzebne. Straciłam czas i pieniądze na bilety, wynajęcie pokoju... Wróciłam do domu.
Czy jest jakakolwiek możliwość ubiegania się o jakieś odszkodowanie, zadośćuczynienie ... cokolwiek?
Proszę o pomoc.