Stypendium studenckie- długie ;(

  • Autor wątku Autor wątku gia22
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

gia22

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2011
Odpowiedzi
23
Witam, jestem studentką, otrzymałam niedawno decyzję odmowną w sprawie odwołania od decyzji komisji stypendialnej. Składałam wniosek o stypendium burmistrza mojego miasta za osiągnięcia artystyczne. Młoda pani w sekretariacie nie była zbyt dobrze poinformowana i uparcie domagała się indeksu ze średnią ocen, natomiast ja składałam wniosek za osiągnięcia; za zajęcie III miejsca w ogólnoświatowym konkursie, mając na to odpowiedni dokument.

Powołałam się na regulamin, który jasno określa :

Stypendysta powinien spełniać jedno z następujących kryteriów:
1. Osiągnąć znaczące wyniki w sporcie, dziedzinie artystycznej, naukowej lub innej,
2. Zająć miejsce od 1 do 3 w wojewódzkiej albo miejsce od 1 do 10 w krajowej
lub międzynarodowej olimpiadzie przedmiotowej,
3. Uzyskać średnią ocen co najmniej:
- w szkole podstawowej (z wyłączeniem klas I-III) i gimnazjum - 5,4
- w szkole ponadgimnazjalnej - 5,3
- na uczelni wyższej - 4,8


Pani po zastanowieniu przyjęła wniosek, doczytała że jednak wystarczy jedno z 3 kryteriów. Złożyłam wniosek z odpowiednim dokumentem i potwierdzeniem zamieszkania w mieście,czyli, tak jak mówi regulamin, dostarczyłam komplet dokumentów.

" § 4
Wniosek o stypendium musi zawierać:
- potwierdzenie stałego zamieszkania na terenie miasta ,
- wykaz ocen ze wszystkich przedmiotów lub inny dokument potwierdzający osiągnięcia.
Wnioski można składać w okresie od 1 września do 31 października."



Zdziwiona brakiem odpowiedzi, pod koniec jesieni zadzwoniłam do wydziału oświaty , odpowiedziano mi, iż nie złożyłam zaświadczenia o studiowaniu na mojej uczelni. Byłam w szoku, ponieważ o tym mnie NIE POINFORMOWANO przy składaniu dokumentów, Pani zapewniała że te dokumenty które składałam WYSTARCZĄ, a teraz się tego wypiera. Napisano mi w odpowiedzi na odwołanie, że złożenie takiego zaświadczenia jest w regulaminie w paragrafie 4, a takiego zapisu tam NIE WIDAĆ.

Chciałabym dodać, że pod koniec listopada ukradziono mi za granicą telefon z nr który podałam do kontaktu ( całe szczęście że mam na to dowody) , w czasie zanim zdążyłam wyrobić ten numer od nowa próbowano się ze mną skontaktować, niestety było to wówczas niemożliwe. Nie pofatygowano się o wysłanie informacji pocztą, od razu przyszła decyzja odmowna. Czyżby przyjęto ode mnie niekompletny wniosek, a dopiero po czasie domagano się tego zaświadczenia?(które doniosłam, jak mi później polecono) Tylko po to żeby stwierdzić że jest to przez działanie tych Pań- po terminie??? Kiedy już zaświadczenie było dostarczone, poinformowano mnie przez telefon że komisja stwierdziła " że to osiągnięcie to za mało i nie przysługuje mi stypendium" . .

Czy wiedząc o tym że jest taka konieczność, celowo bym nie poświadczyła studiowania? Komisja zbagatelizowała moje odwołanie, upierając się dalej przy swoim oraz powołując na to, iż w regulaminie widnieje informacja o takim zaświadczeniu, co jest nieprawdą. (ten sporny paragraf przytaczam wyżej )
Panie z wydziału oświaty wciąż zmieniają wersje wydarzeń- raz twierdząc że informowały mnie przy składaniu dokumentów o konieczności takiego zaświadczenia, a potem że przecież dzwoniono do mnie w tej sprawie - i tu nasuwa się pytanie- czy dzwoniono by do mnie, jeśli już przy składaniu wniosku byłaby informacja o konieczności tegoż zaświadczenia, a ja bym go celowo nie złożyła?

sytuacja w skrocie wygladala tak

1. składam kompletny wniosek, drobne nieporozumienia ale ok pani go przyjmuje
2. czekam na decyzję
3. Kradną mi za granicą telefon, wyrabiam mój numer od nowa
4. Dzwonię do urzędu zdziwiona brakiem odpowiedzi
5. Informują mnie że nie poświadczyłam studiowania i że przez to nie dostanę stypendium; ale można podobno jeszcze dostarczyć
6. Dostarczam od razu co trzeba, po czasie przez tel dostaje informację że ten konkurs jednak za mało- czyli poprzednio był ok a brakowało zaświadczenia ?
7. Piszę odwołanie a oni dalej swoje- że zaświadczenie po terminie.

nie dość ze za granicą ukradziono mi telefon (i przez dosłownie 2 tygodnie) nie można się było do mnie dodzwonić, to jeszcze mam ponieść karę za to że wprowadzono mnie w błąd??? zastanawiam się nad wniesieniem skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Mogę prosić o poradę, co mam zrobić w tej sytuacji?



p.s czy jest jakis okreslony czas na wniesienie odwolania(np od decyzji burmistrza) , jesli regulamin nie stanowi o tym? jesli prowadzone byly rozmowy przez telefon oraz skladane dodatkowe dokumenty?chodzi mi o moje pisemne odwolanie do urzedu, zastanawiam sie czy nie bylo juz po terminie. Pierwsza pisemna decyzje odmowna otrzymalam 2.01. 2012, dzwonilam tam kilkukrotnie, kazano mi doniesc jedno zaswiadczenie i czekac, a gdy przez telefon poinformowano mnie o negatywnym rozpatrzeniu niezwłocznie-17.02. złozylam odwolanie, odpowiedz dostalam w terminie, 27.02. Pisalam w tej sprawie do rzecznika praw studenta, poradzil mi wniesc skarge do sadu administracyjnego i powolac sie na Kodeks postępowania administracyjnego

Art. 64. §
§ 2. Jeżeli podanie nie czyni zadość innym wymaganiom ustalonym w przepisach prawa, należy wezwać wnoszącego do usunięcia braków w terminie siedmiu dni z pouczeniem, że nieusunięcie tych braków spowoduje pozostawienie podania bez rozpoznania.

Jakie mam szanse w sadzie ? z gory dziekuje za odpowiedz i pozdrawiam
 
Powrót
Góra