Stypendium z tytułu kontynuacji nauki a brak środków w PUP

  • Autor wątku Autor wątku Natasza0110
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

Natasza0110

Użytkownik
Dołączył
11.2011
Odpowiedzi
63
Witam, chciałabym zasięgnąć porady kogoś w miarę obytego w temacie. Chodzi mi dokładnie o stypendium z tytułu kontynuacji nauki w PUP dla osób bez kwalifikacji zawodowych/zawodu. Przy ostatniej wizycie na podpis, pani która mnie ,,obsługiwała" pokazała mi kartę z możliwościami wsparcia bezrobotnych, gdzie pisało właśnie o tym stypendium. Jestem osobą bezrobotną bez prawa do zasiłku zarejestrowaną od 2 lat, mam 5letniego syna (idzie do zerówki), wychowuje sama(rozwiodłam się z mężem, który obecnie przebywa w zakładzie karnym). Wszystko jest na mojej głowie, pracy podjąć nie mam jak gdyż przedszkole na naszej wsi oferuje tylko 4,5h zajęć i nie ma możliwości ,,dokupienia" większej ilości godzin. Co mogę to w tych godzinach robię, chodzę na prace sezonowe, a mój jedyny dochód to alimenty przez fundusz alimentacyjny w kwocie 400zł miesięcznie plus rodzinne. MOPS daje mi również zasiłek okresowy w wysokości 207zł miesięcznie. Nie ukrywam że stypendium te bardzo by mi pomogło. Uczę się już od pół roku, pierwszy semestr zaliczyłam z średnią powyżej 4,1 , pani w PUP już przed rozpoczęciem nauki w tamtym półroczu powiedziała że mam przyjść się pytać o te stypendium jednak ciągle nie ma pieniędzy. Kazała pytać za pół roku, pytałam teraz i znów ta sama odpowiedź. Powiedziała że nie ma środków. W plikach do pobrania jest wniosek, który jest kierowany do starosty (ona twierdzi że mają upoważnienie i dlatego tak pisze). Zastanawiam się czy może spotkać się ze starostą. Może udałoby mi się coś załatwić. Nie ukrywam że w mojej obecnej sytuacji byłaby to ,,manna z nieba". Najpierw sami oferują (pisało na tej karcie) a później mi tłumaczy że są to jedynie możliwe formy wsparcia, niekoniecznie muszą być na nie pieniążki. Moje pytanie więc- po jakiego grzyba o tym piszą? Niech napiszą wtedy kiedy pieniądze się znajdą. Dzwoniłam do gminy, pani przełączyła mnie z jakąś panią z oświaty jak dobrze kojarze, powiedziała że zrobi co w jej mocy (przedstawiłam sytuację) i po 2godzinach dostałam telefon z PUP ,,w czym możemy Pani pomóc prócz tego stypendium ?" Przecież nikt tak o pieniędzy mi nie da a to byłaby dla mnie szansa na trochę lżejsze życie, niby 570zł ale dla mnie to dużo. Czy umawiać się ze starostą? Czy już się nie poniżać? :(
 
Powrót
Góra