G
gromki_86
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2022
- Odpowiedzi
- 8
Moja mama po kilku zdarzeniach losowych (upadki itd) nie jest zdolna do samodzielnej egzystencji, wymaga opieki.
W styczniu tego roku złożyłem wniosek o określenie poziomu potrzebnego wsparcia. Po małych perturbacjach z zespołem do spraw orzekania o niepełnosprawności otrzymaliśmy po 6 miesiącach decyzję, ustalającą poziom wsparcia.
Złożyłem 7-go lipca przez platformę eZUS wniosek o przyznanie świadczenia wspierającego, pojawił się w ich systemie bodajże dzień później z adnotacją "Zarejestrowano".
Przez półtora miesiąca nic się nie zmieniło a wydatki na opiekunkę itd ciągle ponosiliśmy.
Dzisiaj wybrałem się do ZUSu, pani w okienku była zdecydowanie niezadowolona, że zjawiam się 15 minut przed końcem urzędowania.
Wg niej muszę raz jeszcze złożyć wniosek na platformie ZUSu, bo tamten złożyłem zanim oni dostali dokumenty z WZON. Oczywiście we wniosku podałem numer decyzji itd.
Próbowałem dowiedzieć się o co chodzi, pani w okienku poczęstowała mnie broszurką, w której napisano, że należy dostarczyć "ostateczną" decyzję. Nie mogłem jej przekonać, że przecież ta decyzja, którą mają jest właśnie jedna jedyna i ostateczna. Argumentowała to tym, że mój wniosek w eZUS był złożony wcześniej niż dorarły do nich dokumenty z WZON i tak w kółko.
Zrobiłem tak jak mówiła i teraz w eZUS są... dwa wnioski, oba jako "ZAREJESTROWANE".
I znów mam czekać na decyzję ZUSu.
W skrócie chronologia:
1. 10.06 - WZON wydaje decyzję o poziomie potrzeby wsparcia;
2. 07.07 - data wpływu do ZUS wniosku o świadczenie wspierające;
3. 18.08 - data wpływu do ZUS drugiego wniosku o świadczenie wspierające.
I tu pytania:
1. Trafiłem na kogoś nieogarniętego i poradził mi absolutne bzdury?
2. Jeśli jednak ma rację - od kiedy liczy się wypłącanie świadczenia, od złożenia wniosku dzisiaj, czy od wniosku poprzedniego, czy może od daty decyzji WZONu, a może od momenty gdy ZUS przemieli całą procedurę?
W styczniu tego roku złożyłem wniosek o określenie poziomu potrzebnego wsparcia. Po małych perturbacjach z zespołem do spraw orzekania o niepełnosprawności otrzymaliśmy po 6 miesiącach decyzję, ustalającą poziom wsparcia.
Złożyłem 7-go lipca przez platformę eZUS wniosek o przyznanie świadczenia wspierającego, pojawił się w ich systemie bodajże dzień później z adnotacją "Zarejestrowano".
Przez półtora miesiąca nic się nie zmieniło a wydatki na opiekunkę itd ciągle ponosiliśmy.
Dzisiaj wybrałem się do ZUSu, pani w okienku była zdecydowanie niezadowolona, że zjawiam się 15 minut przed końcem urzędowania.
Wg niej muszę raz jeszcze złożyć wniosek na platformie ZUSu, bo tamten złożyłem zanim oni dostali dokumenty z WZON. Oczywiście we wniosku podałem numer decyzji itd.
Próbowałem dowiedzieć się o co chodzi, pani w okienku poczęstowała mnie broszurką, w której napisano, że należy dostarczyć "ostateczną" decyzję. Nie mogłem jej przekonać, że przecież ta decyzja, którą mają jest właśnie jedna jedyna i ostateczna. Argumentowała to tym, że mój wniosek w eZUS był złożony wcześniej niż dorarły do nich dokumenty z WZON i tak w kółko.
Zrobiłem tak jak mówiła i teraz w eZUS są... dwa wnioski, oba jako "ZAREJESTROWANE".
I znów mam czekać na decyzję ZUSu.
W skrócie chronologia:
1. 10.06 - WZON wydaje decyzję o poziomie potrzeby wsparcia;
2. 07.07 - data wpływu do ZUS wniosku o świadczenie wspierające;
3. 18.08 - data wpływu do ZUS drugiego wniosku o świadczenie wspierające.
I tu pytania:
1. Trafiłem na kogoś nieogarniętego i poradził mi absolutne bzdury?
2. Jeśli jednak ma rację - od kiedy liczy się wypłącanie świadczenia, od złożenia wniosku dzisiaj, czy od wniosku poprzedniego, czy może od daty decyzji WZONu, a może od momenty gdy ZUS przemieli całą procedurę?
Ostatnia edycja: