C
cichociemny
Użytkownik
- Dołączył
- 02.2007
- Odpowiedzi
- 46
Cześć wszystkim,
potrzebuję porady i trochę spojrzenia z boku na trudną sytuację w rodzinie mojej żony.
Żona ma brata, który jest w spektrum autyzmu. Ma ponad 30 lat, ale de facto nigdy nie był prowadzony ani na terapię, ani do specjalistów. Po szkole średniej został „schowany pod kamień” przez teściową – ta decyduje za niego o wszystkim, nie pozwala mu robić absolutnie nic, a on sam coraz bardziej się wycofuje i – moim zdaniem – jego stan się pogarsza. Nie ma grupy inwalidzkiej, najpewniej też nawet żadnego ubezpieczenia.
Każda próba rozmowy na temat tego, co dalej z nim zrobić, kończy się awanturą. Teściowa nie widzi w tym problemu, bo cały czas „lulusi” swojego syna i nie dopuszcza myśli, że kiedyś jej zabraknie. Ojciec mojej żony już nie żyje, więc cała odpowiedzialność faktycznie spoczywa tylko na matce.
Największy strach żony to to, że teściowa przepisze cały dom na syna (albo wymyśli jakieś inne „genialne rozwiązanie”) – w zamian za opiekę albo po prostu dlatego, że jest w niego ślepo zapatrzona. Żona boi się, że po śmierci matki będzie na nią zrzucona odpowiedzialność za brata, a to jest sytuacja, na którą nie możemy się zgodzić – od lat staramy się coś z tym zrobić, ale odbijamy się od muru.
Pytania:
Jak może wyglądać sytuacja prawna po śmierci teściowej, jeśli faktycznie przepisze wszystko na niego?
Czy mamy jakiekolwiek narzędzia, żeby już teraz się zabezpieczyć przed takim scenariuszem?
Czy są instytucje, które mogą pomóc w tym, by szwagier trafił pod jakąś opiekę, zanim będzie za późno?
Będę wdzięczny za każdą merytoryczną odpowiedź i wskazówki.
potrzebuję porady i trochę spojrzenia z boku na trudną sytuację w rodzinie mojej żony.
Żona ma brata, który jest w spektrum autyzmu. Ma ponad 30 lat, ale de facto nigdy nie był prowadzony ani na terapię, ani do specjalistów. Po szkole średniej został „schowany pod kamień” przez teściową – ta decyduje za niego o wszystkim, nie pozwala mu robić absolutnie nic, a on sam coraz bardziej się wycofuje i – moim zdaniem – jego stan się pogarsza. Nie ma grupy inwalidzkiej, najpewniej też nawet żadnego ubezpieczenia.
Każda próba rozmowy na temat tego, co dalej z nim zrobić, kończy się awanturą. Teściowa nie widzi w tym problemu, bo cały czas „lulusi” swojego syna i nie dopuszcza myśli, że kiedyś jej zabraknie. Ojciec mojej żony już nie żyje, więc cała odpowiedzialność faktycznie spoczywa tylko na matce.
Największy strach żony to to, że teściowa przepisze cały dom na syna (albo wymyśli jakieś inne „genialne rozwiązanie”) – w zamian za opiekę albo po prostu dlatego, że jest w niego ślepo zapatrzona. Żona boi się, że po śmierci matki będzie na nią zrzucona odpowiedzialność za brata, a to jest sytuacja, na którą nie możemy się zgodzić – od lat staramy się coś z tym zrobić, ale odbijamy się od muru.
Pytania:
Jak może wyglądać sytuacja prawna po śmierci teściowej, jeśli faktycznie przepisze wszystko na niego?
Czy mamy jakiekolwiek narzędzia, żeby już teraz się zabezpieczyć przed takim scenariuszem?
Czy są instytucje, które mogą pomóc w tym, by szwagier trafił pod jakąś opiekę, zanim będzie za późno?
Będę wdzięczny za każdą merytoryczną odpowiedź i wskazówki.