Szantaż

  • Autor wątku Autor wątku matahari89
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

matahari89

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2013
Odpowiedzi
8
Witam. Mam pytanie. Mąż pracuje w Niemczech i ostatnio ściągnął mnie tutaj razem z dzieckiem. Mieszkamy w domu dla pracowników wynajmowanym przez pracodawców. Mamy jeden mały pokój na trzy osoby [warunki średnie, wilgoć na ścianach]. Jesteśmy w trakcie poszukiwania mieszkania, ale koszty są z byt duże jak na wynagrodzenie męża [5euro na godzine]. Pracodawcy nie pobierają opłaty za mnie i za dziecko. Jakiś czas temu zgłosiłam się do lekarza z powodu silnego bólu głowy, lekarz stwierdził, że potrzebuję wiecej ruchu. Ostatnio wydarzył się dziwny incydent,wręcz psychodeliczny jak dla mnie. Szef męża rozkazał mi codziennie meldować się na hali o godzinie 15 z dzieckiem, żeby widzieli, że chodzę na spacery [oczywiście chodze na spacery, ale swoja trasa, akurat nie obok ich domu] i on bedzie zapisywal to na kartce. Mam do wykorzystania 3 nieobecnosci, jezeli przekrocze ten limit mam wracac do Polski. Szef wywiesil na hali wielka kartke zeby wszyscy pracownicy widzieli ile razy przyszlam [prawdopodobnie zeby mnie osmieszyc w jakis sposob]. Oczywiscie uznalam to za jakas kpine i nie zglaszalam sie przez dwa dni. Nastepnego dnia do mieszkania wtargnęła szefowa męża i zaczęła mnie obrzucac oszczerstwami m.in. że głodze męża, ze schudl 10 kilo [oczywiscie jest to nieprawda, nawet sprawdzilismy z ciekawosci], ze nie gotuje i nie sprzatam [akurat gotowalam i w domu bylo powiedzmy w miare czysto], ze specjalnie nie otwieram jej drzwi [dzwonek nie dzialal, anwet jej to pokazalam ale jakby nie slyszala], ze odkrecam kaloryfery na full i otwieram okna[ akurat skonczylo sie ogrzewanie i obarczyla mnie wina za to] i powiedziala ze jak nie przyjde o tej 15 na hale to mam wracac do Polski, ze doktor wszystko wie co tu sie dzieje w tym domu i ze zaplacimy dodatkowo za grzejnik ktory wlaczylam w pokoju skoro nie ma ogrzewania, zeby dziecko mialo cieplo [ma 9 miesiecy] i na koniec ze jestem nienormalna, ze tyle dla mnie zrobili a ja sie nie odwdzieczam i wyszla. Chcialam zapytac czy ona ma prawo robic cos takiego? Tymbardziej, ze ja nic zlego nie zrobilam. Jestem tutaj zameldowana ale w innym domu, w wiosce obok, bo tamten dom jest pracodwacow. Jak moge sie bronic? Gdzie sie zwrocic? Mąż powiedzial ze jak ja wyjade to on tez jedzie ze mna, wiec powiedzieli ze mamy oboje wyjechac jezeli nie przyjde. Czy jest to mobbing? W ostatecznosci zgodzilam sie przyjsc ze wzgledu na alimenty meza, gdybysmy wrocili byloby ciezko zeby je splacic. Kiedy przyszlam szefowa byla normalna jakgdyby nigdy nic, zachwycala sie dzieckiem i zaczela opowiadac jak to ona bedzie sie z nim bawic zabawkami podczas moich wizyt u nich. Czuje sie zmuszona do czegos czego nie chce i nie wiem jak mam na to zareagowac.
Szefostwo poza tym normalnie placi ludziom 4,5 euro za godzine, robia nadgodziny, czesto pracownicy sa na innych papierach, zeby ci dostali dofinansowanie. Gdybym miala sie bronic, czy mozna to gdzies zglosic?
 
Od tego jest Policja. Wystarczy wybrać numer 112 (ogólnoeuropejski numer alarmowy) lub zgłosić się bezpośrednio do komendy Policji (niem. Polizei-Befehl). Jeżeli nie znasz języka niemieckiego na poziomie komunikacyjnym, możesz poprosić o tłumacza.

Opisane powyżej działanie jest sprzeczne z art. 3 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka - "Nikt nie może być poddany torturom, ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu."
 
Po pierwsze komenda policji to nie jest po niemiecku Polizei-Befehl, tylko Polizeibehörde

Po drugie nie przesadzaj z ta konwencja, bo tu nikt nikogo do niczego nie zmusza. Zachowanie pracodywcy moze byc karygodne, ale ani facet ani ta pytajaca nie sa w zamknietym obozie pracy i moga z pracy zrezygnowac, jesli im nie odpowiadaja warunki.

Polacy kochaja haslo "gdzie to zglosic", w oczekiwaniu, ze ktos inny zalatwi za nich ich sprawy zyciowe. Tymczasen nie zalatwi
 
Pogodniak Obydwie formy są poprawne. A czy ktoś kogoś do czegoś zmusza? Poniża człowieka i to już jest przestępstwo. Godność to nienaruszalne prawo człowieka. Jeżeli wierzyć opisowi użytkownika to pracodawcy zachowują się poniżej krytyki. Prawdą natomiast jest, że z pracy mogą zrezygnować, co również bym polecał, nawet jeżeli nie chcą tego zgłaszać Policji.
 
Nie ucz mnie niemieckiego, bo ja w tym kraju mieszkam od 25 lat i skonczylem studia. Polizei-Befehl to znaczy "rozkaz policji", co jest nonsenem samym w sobie

Art. 32 mowi o "wladzach publicznych". Pracodawca nie jest "wladza publiczna, tylko osoba prywatna"

w Art. 31 jest mowa o "zmuszaniu". W przedmiotowym przypadku nikt nie uzywal przemocy, zeby do czekokolwiek "zmuszac".

A wiec te twoje "interpretacje" prawne to gdakanie kury na sianie i tyle maja wartosci
 
Pogodniak
Zapoznaj się z funkcjami forum. To, co znajduje się "pod kreską" nie dotyczy tegoż tematu! Tak jak Ty posiadasz napis "Nie odpowiadam na prośby o porady skierowane na prywatną skrzynkę", tak ja posiadam swoje artykuły Konstytucji RP, które uważam ze jedne z najważniejszych. Dlatego też, zastanów się, co piszesz.

Na języku niemieckim miałem temat o kradzieżach itp. rzeczach, jak wół w książce napisane jest "Zarówno Polizei-Befehl jak i Polizeibehörde oznacza posterunek Policji". Jest to wytłuszczone i zaznaczone jako "ważna informacja".
 
Mnie nie interesuje, co jest napisane "jak wol w ksiazce" w twojej ksiazce do niemieckiego, bo ja skonczylem w Niemczech studia i jestem od urodzenia osoba dwujezyczny, a Befehl to "rozkaz" i jest tylko w wojsku.
 
Nie musisz się chwalić, co skończyłeś. Gratuluje znajomości dwóch języków. Zrozumiałem i z pewnością wykorzystam ten fakt przeciwko mojemu nauczycielowi.
 
Rzecz w tym, ze w Polsce czekalaby nas marna przyszlosc patrzac na to, ze tak hop siup nowej pracy by nie dostal. Alimenty 500 zl to tez nie tak malo. Co do jezyka to ja mowie komunikatywnie [ w miare] po angielsku, a maz duzo rozumie po niemiecku ale slabo mowi. Ze wzgledu na dziecko nie chcialabym pohopnie podejmowac decyzji. Tutaj jednak ma stala prace, a po powrocie mogloby sie roznie potoczyc. Dlatego pytam o rade.
Wszystko co napisalam to najprawdziwasza prawda. W biurze pracuje para Polakow mowilam im moje zdanie. Jedno z nich stwerdzilo zebym nie patrzyla zacytuje"jak ciele w jeden punkt" tylko pomyslala o dziecku, ze mozemy wyladowac na bruku, a drugie, ze szefowa miala zly humor, ja dostalam ochrzan za wszystkich i rozumie mnie, ale czasami trzeba zrezygnowac z dumy i godzic sie na ich fanaberie.

Aha i nie chcialam, zeby temat spowodowal klotnie :]
 
Nikt nie może wyżywać się na innych ludziach. I zły humor tego nie usprawiedliwia. Ale, jeżeli uważasz, że masz siłę, aby to przetrwać, to życzę Ci wiary w siebie, i nie poddawania się.
 
§11 Zabronione jest prowadzenie zbędnych polemik, składających się m.in. z dużej ilości krótkich postów bez treści merytorycznej, odbiegających w sposób znaczący od głównego tematu, a także ostrych wypowiedzi i kłótni.


Uprasza się wszystkich użytkowników o zachowanie elementarnej kultury.
Nie wnikam kto ma jaką wiedzę ale szacunek dla adwersarza jednak obowiązuje a polemika może odbywać się w kulturalny sposób.
Uwagi ad personam będą karane ostrzeżeniem.
 
marian1 Popieram, ale jak sam napisałeś uwagi ad personam uważam za niepotrzebne na takim forum.
 
Powrót
Góra