szczekający pies

  • Autor wątku Autor wątku milijon44
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

milijon44

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2013
Odpowiedzi
5
Witam.
Mieszkam na wsi, pracuję na nocną zmianę. Sąsiedzi mają uciążliwego psa, tzn. w nocy jest cicho (szczeka jak każdy "statystyczny" pies) ale w dzień szczeka dość często, przeważnie dlatego, że widzi "swoich" na podwórku lub bawiące się dzieci na ulicy. Jako szczenię był trzymany w domu przez zimę, a na wiosnę zapięty na ok. 1,5m łańcuch do budy. Mimo, że u sąsiadów jest wielu domowników (tylko 1 pracuje zawodowo) nikt z tym psem nigdy nie wychodzi na spacer, nigdy nie jest spuszczany z łańcucha, tylko dzieci ich i sąsiadów bawią się/biegają nieopodal niego i tym drażnią, a on szczeka, w ogóle zawsze szczeka na "swoich" domagając się atencji, lecz jej nie otrzymuje, jedynie zaniosą mu miskę jedzenia, wody i tyle, a nawet jak go ktoś pogłaszcze, postoi przy nim, to gdy potem odejdzie tym bardziej szczeka. Zwracałem im uwagę, że pracuję na nocną zmianę, i po nocce przez psa nie mogę spać (nawet ze stoperami i lekiem nasennym) i przez to potem źle się czuję, to zostałem zbyty stwierdzeniem "pies jest po to, żeby szczekać". Proponowałem im założyć psu obrożę antyszczekową, rozwiązanie problemu zadeklarowała osoba, która psa sąsiadom przywiozła, więc był spokój na jakieś 2 miesiące: proste rozwiązanie. Lecz później pies znowu zaczął szczekać jak najęty, zapytałem czemu znowu szczeka, to zostałem zbyty cynizmem, wulgarną odpowiedzią i nawiązaniem do mojego ojca. Zrozumiałem to tak, że z powodu zatargu z moim ojcem z innego powodu, zrobili mi na złość jako jego synowi i zdjęli obrożę antyszczekową. Chciałem rozwiązać sprawę polubownie, która trwa ponad rok, w tym czasie 3 razy zachodziłem do nich i cierpliwie czekałem tygodniami na ich odpowiedź, ale niestety, byłem zbywany zwodzeniem, obojętnością, cynizmem, a teraz i agresją słowną, mimo, że nigdy nie było między nami żadnej zwady, żyliśmy w życzliwych relacjach (ja osobiście z nimi). Wiem, że pies nie może być stale na łańcuchu, tym bardziej tak krótkim, bo to znęcanie się nad zwierzęciem, wiem też, że istnieje przepis o uciążliwości sąsiedzkiej. Zawsze był jakiś pies u sąsiadów, psy posiadają też sąsiedzi, ale ten jest szczególnie przykry, zapewne dlatego, że tym razem to suka, a psy sąsiadów są albo wyprowadzane na spacery, albo mają wybieg na podwórku. To szczekanie doprowadza mnie do szału, nie da się spać po nocy, a w dzień nie da się nic poczytać, odpocząć, pomedytować, bo narzuca się ciągłe to szczekanie. Próbowałem nawet słuchawek BHP, które dobrze tłumią hałas zewnętrzny, lecz cierpię na szumy uszne, które w przypadku całkowitej ciszy otoczenia są równie uciążliwe jak ten pies. Co mam robić? Zgłosić sprawę w urzędzie gminy, policji, organizacji praw zwierząt, co polecacie? Nie chciałbym być donosicielem, ale jestem do tego zmuszony, w trosce o własne zdrowie.
ps. Kiedy ludzie w końcu zrozumieją że cisza, spokój jest bezcennym dobrem tak samo deficytowym, jak czysta woda, powietrze czy zdrowa żywność. Potrzeba tak niewiele, ale niestety wielu wyznaje cyniczną zasadę "wolnoć Tomku w swoim domku".
 
Pozew cywilny z art 144 lub art 24 dobra osobiste, nagrywać, zbierać dowody, wysłać list za potwierdzeniem odbioru do sąsiada, raz drugi żeby było że prosisz o uspokojenie itp.
 
Powrót
Góra