K
kujonka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2012
- Odpowiedzi
- 10
Witam. Trzy tygodnie temu mój tato miał wypadek. Został on spowodowany nie z jego winy. Samochód jakim jechał to Mercedes S rok 2008. Samochód jest leasingowany. W wypadku ucierpiały dwie osoby, wiec automatycznie samochód zajął prokurator. Teraz samochód stoi na parkingu policyjnym. Kilka dni temu przyjechał rzeczocnawca z Alianz. I niestety okazało się, że samochód jest do kasacji jego wartość naprawy to około 80 tys złotych. Samochód był ubezpieczony na 140 tysiące. Jego wartość rynkowa to około 120 - 150 tysięcy złotych. Dziwi mnie jedno, samochód naprawdę jest w dobrym stanie; odpala bez problemu; jedyne co ucierpiało to przód, głębiej niestety nic nie moge stwierdzić bo się po prostu na tym nie znam; poduszki oczywiście wystrzeliły. Boje się, że firma ubezpieczeniowa po prostu chce nas wykiwać. Wiadomo, ze walczą o najkorzystniejsze wyjście dla siebie. Jednak my też mamy jakieś prawo i aby zrozumieć cały przebieg tej sprawy piszę to Państwa z pomocą. Może ktoś był w podobnej sytuacji i wie jak dalej postępować. Jesteśmy pierwszy raz w takiej sytuacji i nie wiemy jaka opcja jest dla nas najlepsza. I jeszcze ten leasing.... Z tego co wiem ten "wrak" jest nasz, tylko pozostanie nam spłacić reszte rat leasingu. Ale może są jakieś inne opcje, które pomogą nam wyjść z tej sytuacji jak najlepiej. Jak mamy postępować z firmą ubezpieczeniową, żeby nie wyjść na tym źle. Szkoda mi i samochodu i taty, który stracił na tym wypadku bardzo dużo bo zdrowie i samochód choc ta cała zaistniała sytuacja nie była z jego winy. Proszę o pomoc. Co dalej?? Jak najlepiej na tym wyjść?? Pozdrawiam.