R
raafadiir
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2014
- Odpowiedzi
- 28
Wiem, że temat wielokrotnie się już pojawiał, ale wciąż mam sprzeczne informacje, toteż postanowiłem jeszcze dopytać.
Niedawno pisałem na forum o kolizji z prośbą o poradę - sprawca wymusił pierwszeństwo, ale do winy się nie przyznał i sprawa trafi do sądu. Uzyskałem nieocenioną pomoc od użytkowników forum i tamten aspekt na razie można uznać za zamknięty.
Niniejszy wątek dotyczy tego samego zdarzenia, ale z innej strony - tym razem pomijam kwestię ustalenia sprawcy na rzecz samego w sobie ubezpieczenia. Postaram się jak najkrócej.
Moje TU: Warta
TU (potencjalnego) sprawcy: Link4
Po kolizji zgłosiłem szkodę w OC w swoim TU, żeby rzeczoznawca dokonał oględzin i ustalił wysokość odszkodowania.
Likwidator wstępnie ustalił szkodę całkowitą. Nie mam jeszcze od niego kosztorysu, ale mam już kosztorys od mechanika i faktycznie nie ma cienia wątpliwości, naprawa kosztowałaby więcej niż samochód.
Nie wiem, jakie kwoty przedstawi mi likwidator, ale ja mam bardziej teoretycznie pytanie o procedury, bo póki co mam sprzeczne informacje.
Wiem na pewno, że ubezpieczyciel liczy rynkową wartość samochodu, od tego odejmuje wartość wraku, a ja dostaję różnicę + wrak.
No i pytanie dotyczy tego wraku. Co ja mogę z nim zrobić? Na infolinii dowiedziałem się, że TU może (ale nie musi) znaleźć kupca na wrak. Jeśli znajdzie i w gruncie rzeczy dostanę wspomnianą wyżej różnicę + wartość wraku, czyli łącznie równowartość samochodu przed kolizją, to żaden problem. ALE jeśli TU nie pomoże mi w sprzedaży wraku, a ja sobie znajdę na własną rękę kupca, który da mi mniej niż to wynika z opinii rzeczoznawcy, to wg słów pani na infolinii nikt mi tej różnicy już nie odda.
Innymi słowy: rzeczoznawca wycenia wrak powiedzmy na 3 tys. zł, nie znajduje mi na niego kupca, więc działam na własną rękę i sprzedaję go za 2000 zł. Wówczas jestem 1000 zł w plecy.
Z tego co do tej pory ustaliłem, wszędzie piszą, że w takiej sytuacji TU musi tę różnicę pokryć, ale na infolinii dowiedziałem się czegoś zgoła odmiennego. I teraz nie wiem, czy to kwestia Warty, przepisów dot. ubezpieczeń czy pani z infolinii wprowadziła mnie, choćby nieświadomie, w błąd.
W dużym uproszczeniu chciałbym się dowiedzieć dwóch rzeczy:
1. Od czego zależy, czy TU zechce znaleźć kupca na mój wrak? Czy jeśli uzna, że tego nie zrobi, to mogę go jakoś "zmusić" do pomocy?
2. Czy jeśli sprzedam wrak na własną rękę i nie dostanę takiej kwoty, na jaką wycenił go rzeczoznawca, to faktycznie będzie to po prostu moja prywatna strata bez szans, żeby ktoś to pokrył?
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dopóki nie widzę wszystkich liczb przed oczami, to powyższe jest czystym teoretyzowaniem. Ale chcę się po prostu przygotować na różne scenariusze i w razie potrzeby tylko odpowiednio reagować, a nie dziwować się i denerwować. Dlatego wolę zapytać nieco wcześniej.
Niedawno pisałem na forum o kolizji z prośbą o poradę - sprawca wymusił pierwszeństwo, ale do winy się nie przyznał i sprawa trafi do sądu. Uzyskałem nieocenioną pomoc od użytkowników forum i tamten aspekt na razie można uznać za zamknięty.
Niniejszy wątek dotyczy tego samego zdarzenia, ale z innej strony - tym razem pomijam kwestię ustalenia sprawcy na rzecz samego w sobie ubezpieczenia. Postaram się jak najkrócej.
Moje TU: Warta
TU (potencjalnego) sprawcy: Link4
Po kolizji zgłosiłem szkodę w OC w swoim TU, żeby rzeczoznawca dokonał oględzin i ustalił wysokość odszkodowania.
Likwidator wstępnie ustalił szkodę całkowitą. Nie mam jeszcze od niego kosztorysu, ale mam już kosztorys od mechanika i faktycznie nie ma cienia wątpliwości, naprawa kosztowałaby więcej niż samochód.
Nie wiem, jakie kwoty przedstawi mi likwidator, ale ja mam bardziej teoretycznie pytanie o procedury, bo póki co mam sprzeczne informacje.
Wiem na pewno, że ubezpieczyciel liczy rynkową wartość samochodu, od tego odejmuje wartość wraku, a ja dostaję różnicę + wrak.
No i pytanie dotyczy tego wraku. Co ja mogę z nim zrobić? Na infolinii dowiedziałem się, że TU może (ale nie musi) znaleźć kupca na wrak. Jeśli znajdzie i w gruncie rzeczy dostanę wspomnianą wyżej różnicę + wartość wraku, czyli łącznie równowartość samochodu przed kolizją, to żaden problem. ALE jeśli TU nie pomoże mi w sprzedaży wraku, a ja sobie znajdę na własną rękę kupca, który da mi mniej niż to wynika z opinii rzeczoznawcy, to wg słów pani na infolinii nikt mi tej różnicy już nie odda.
Innymi słowy: rzeczoznawca wycenia wrak powiedzmy na 3 tys. zł, nie znajduje mi na niego kupca, więc działam na własną rękę i sprzedaję go za 2000 zł. Wówczas jestem 1000 zł w plecy.
Z tego co do tej pory ustaliłem, wszędzie piszą, że w takiej sytuacji TU musi tę różnicę pokryć, ale na infolinii dowiedziałem się czegoś zgoła odmiennego. I teraz nie wiem, czy to kwestia Warty, przepisów dot. ubezpieczeń czy pani z infolinii wprowadziła mnie, choćby nieświadomie, w błąd.
W dużym uproszczeniu chciałbym się dowiedzieć dwóch rzeczy:
1. Od czego zależy, czy TU zechce znaleźć kupca na mój wrak? Czy jeśli uzna, że tego nie zrobi, to mogę go jakoś "zmusić" do pomocy?
2. Czy jeśli sprzedam wrak na własną rękę i nie dostanę takiej kwoty, na jaką wycenił go rzeczoznawca, to faktycznie będzie to po prostu moja prywatna strata bez szans, żeby ktoś to pokrył?
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dopóki nie widzę wszystkich liczb przed oczami, to powyższe jest czystym teoretyzowaniem. Ale chcę się po prostu przygotować na różne scenariusze i w razie potrzeby tylko odpowiednio reagować, a nie dziwować się i denerwować. Dlatego wolę zapytać nieco wcześniej.