B
bartosztt
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2019
- Odpowiedzi
- 3
Szanowni Państwo,
postaram się przedstawić sytuację dosyć krótko i sensownie, może ktoś z Państwa mógłby coś doradzić/ocenić szanse/lub podjąć się tej sprawy.
Kilka miesięcy temu wynająłem auto z wypożyczalni. Podpisując umowę najmu dokładnie zapoznałem się z regulaminem, szczególnie zwracając uwagę na takie punkty jak : Ubezpieczenie, depozyt, limit km, drugi kierowca, kary itd. Ze względu na to, że jestem przewrażliwiony na temat różnego rodzaju ubezpieczeń szczególnie zwróciłem uwagę na fakt, że umowa posiada punkt :
Samochód posiada pełne ubezpieczenie OC i AC, oczywiście zapytałem o ten punkt i otrzymałem odpowiedź, że oczywiście samochód posiada pełne ubezpieczenie OC i AC (świadkiem rozmowy była moja narzeczona) i nie muszę się niczym martwić. Ponadto rubryka odnośnie wysokości odpowiedzialności za szkodę została pozostawiona pusta.
Zadowoleni, że mamy przyzwoite auto z pełnym ubezpieczeniem ruszyliśmy w drogę. Po około 1,5 miesiąca użytkowania dostałem informację, że muszę natychmiast podpisać nową umowę , "zrobić to jak najszybciej" (w każdej wypożyczalni, z którą miałem do czynienia umowa zawsze była przedłużana automatycznie). Wzbudziło to we mnie podejrzenia, dlatego przejrzałem umowę i okazało się, że Pani właścicielka zorientowała się (to jest oczywiście moje zdanie), że pozostawiła w poprzedniej umowie rubrykę dotyczącą wysokości odpowiedzialności za szkodzę pustą, jednak wraz z nową umową postanowiła naprawić swój błąd i tym razem zostało w nią wpisane 100% odpowiedzialności za szkodę. Oczywiście nowej umowy nie podpisałem ze względu na nie zgadzające się daty najmu oraz możliwość odpowiadania za szkodę w 100% (nie spotkałem jeszcze nigdzie takiej praktyki, gdzie odpowiada się w 100% za auto z wypożyczalni!!). Polecone mi zatem było zwrócenie auta.
W trakcie powrotu , pech chciał, że mieliśmy wypadek, wpadłem autem w poślizg uderzyliśmy w tira, auto zostało "skasowane" (dzięki Bogu nam nic się nie stało). Oczywiście była to szkoda całkowita. Wróciliśmy lawetą do domu.
Następnego dnia po wypadku wybrałem się do wypożyczalni w celu rozmowy (jak do tego doszło , czy coś mogę pomóc itd.), dostałem wówczas informację, że auto nie posiada ubezpieczenia AC (mimo, że jest leasingowane) !!. Byłem ogromnie zdziwiony.
Zostały mi wówczas zaproponowane dwa rozwiązania: zabieram wrak i naprawiam na swój koszt albo "dogadujemy się" aby uniknąć sądu. Odmówiłem oczywiście naprawy, ponieważ nie mam do tego warunków ani możliwości. Natomiast chcąc się "dogadać" otrzymałem propozycję wpłacenia wypożyczalni 35000zł aby pokryć ich wydatki. Liczyłem, że może to być propozycja kilku tysięcy, jednak oferta połowy wartości auta była nie do zaakceptowania. Na tym skończyły się nasze rozmowy i sprawa zakończy się w sądzie. Dostałem już pismo złożone przez ich adwokata na spłatę wartości całego auta w wysokości 65000 zł. Natomiast kilka dni temu otrzymałem awizo z sądu. Niestety nie wiem co jest w środku ponieważ przebywam za granicą.
I tutaj pojawiają się pytania i prośba o pomoc:
1. Czy mogłem zostać aż tak wprowadzony w błąd umową oraz zapewnieniami (na które jest świadek), że samochód posiada pełne ubezpieczenie OC i AC ?
2. Która umowa zatem jest ważna, ta którą podpisałem za pierwszym razem na 30 dni ? Czy ta, którą otrzymałem na maila i oczywiście nie podpisałem , jak na to popatrzy sąd ?
3. Wypożyczałem już wiele aut ale każda z większych lub mniejszych wypożyczalni zawsze posiadała "pakiety" różnych ubezpieczeń, które mówiły jasno do jakiej kwoty odpowiadamy za szkodę , "w podstawowych" zawsze była to kwota do około 2000 zł (mam tak aktualnie). W życiu nie wypożyczyłbym auta, za które odpowiadam w 100% to jest totalne nieporozumienie...
Bardzo proszę o pomoc, wyjaśnienie sytuacji, a może ktoś jest w stanie się tego podjąć.
Pozdrawiam serdecznie
postaram się przedstawić sytuację dosyć krótko i sensownie, może ktoś z Państwa mógłby coś doradzić/ocenić szanse/lub podjąć się tej sprawy.
Kilka miesięcy temu wynająłem auto z wypożyczalni. Podpisując umowę najmu dokładnie zapoznałem się z regulaminem, szczególnie zwracając uwagę na takie punkty jak : Ubezpieczenie, depozyt, limit km, drugi kierowca, kary itd. Ze względu na to, że jestem przewrażliwiony na temat różnego rodzaju ubezpieczeń szczególnie zwróciłem uwagę na fakt, że umowa posiada punkt :
Samochód posiada pełne ubezpieczenie OC i AC, oczywiście zapytałem o ten punkt i otrzymałem odpowiedź, że oczywiście samochód posiada pełne ubezpieczenie OC i AC (świadkiem rozmowy była moja narzeczona) i nie muszę się niczym martwić. Ponadto rubryka odnośnie wysokości odpowiedzialności za szkodę została pozostawiona pusta.
Zadowoleni, że mamy przyzwoite auto z pełnym ubezpieczeniem ruszyliśmy w drogę. Po około 1,5 miesiąca użytkowania dostałem informację, że muszę natychmiast podpisać nową umowę , "zrobić to jak najszybciej" (w każdej wypożyczalni, z którą miałem do czynienia umowa zawsze była przedłużana automatycznie). Wzbudziło to we mnie podejrzenia, dlatego przejrzałem umowę i okazało się, że Pani właścicielka zorientowała się (to jest oczywiście moje zdanie), że pozostawiła w poprzedniej umowie rubrykę dotyczącą wysokości odpowiedzialności za szkodzę pustą, jednak wraz z nową umową postanowiła naprawić swój błąd i tym razem zostało w nią wpisane 100% odpowiedzialności za szkodę. Oczywiście nowej umowy nie podpisałem ze względu na nie zgadzające się daty najmu oraz możliwość odpowiadania za szkodę w 100% (nie spotkałem jeszcze nigdzie takiej praktyki, gdzie odpowiada się w 100% za auto z wypożyczalni!!). Polecone mi zatem było zwrócenie auta.
W trakcie powrotu , pech chciał, że mieliśmy wypadek, wpadłem autem w poślizg uderzyliśmy w tira, auto zostało "skasowane" (dzięki Bogu nam nic się nie stało). Oczywiście była to szkoda całkowita. Wróciliśmy lawetą do domu.
Następnego dnia po wypadku wybrałem się do wypożyczalni w celu rozmowy (jak do tego doszło , czy coś mogę pomóc itd.), dostałem wówczas informację, że auto nie posiada ubezpieczenia AC (mimo, że jest leasingowane) !!. Byłem ogromnie zdziwiony.
Zostały mi wówczas zaproponowane dwa rozwiązania: zabieram wrak i naprawiam na swój koszt albo "dogadujemy się" aby uniknąć sądu. Odmówiłem oczywiście naprawy, ponieważ nie mam do tego warunków ani możliwości. Natomiast chcąc się "dogadać" otrzymałem propozycję wpłacenia wypożyczalni 35000zł aby pokryć ich wydatki. Liczyłem, że może to być propozycja kilku tysięcy, jednak oferta połowy wartości auta była nie do zaakceptowania. Na tym skończyły się nasze rozmowy i sprawa zakończy się w sądzie. Dostałem już pismo złożone przez ich adwokata na spłatę wartości całego auta w wysokości 65000 zł. Natomiast kilka dni temu otrzymałem awizo z sądu. Niestety nie wiem co jest w środku ponieważ przebywam za granicą.
I tutaj pojawiają się pytania i prośba o pomoc:
1. Czy mogłem zostać aż tak wprowadzony w błąd umową oraz zapewnieniami (na które jest świadek), że samochód posiada pełne ubezpieczenie OC i AC ?
2. Która umowa zatem jest ważna, ta którą podpisałem za pierwszym razem na 30 dni ? Czy ta, którą otrzymałem na maila i oczywiście nie podpisałem , jak na to popatrzy sąd ?
3. Wypożyczałem już wiele aut ale każda z większych lub mniejszych wypożyczalni zawsze posiadała "pakiety" różnych ubezpieczeń, które mówiły jasno do jakiej kwoty odpowiadamy za szkodę , "w podstawowych" zawsze była to kwota do około 2000 zł (mam tak aktualnie). W życiu nie wypożyczyłbym auta, za które odpowiadam w 100% to jest totalne nieporozumienie...
Bardzo proszę o pomoc, wyjaśnienie sytuacji, a może ktoś jest w stanie się tego podjąć.
Pozdrawiam serdecznie