szkoła podstawowa

  • Autor wątku Autor wątku ROBERTO 123
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

ROBERTO 123

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2011
Odpowiedzi
15
czy do psychologa szkolnego dziecko 8 lat może iść z wychowawcą bez powiadomienia rodziców .
 
co zrobić gdy wychowawca stosuje mobbing wobec dziecka
 
A próbował Pan wyjaśnić z nauczycielem dlaczego zrobił to co zrobił i co było powodem takiej decyzji?
Uważam że tego typu działania powinny być uzgadniane z przedstawicielem ustawowym dziecka czyli Panem.
Czy ma Pan pełnię praw rodzicielskich?
 
Witam.

1. Tak może.

Kermius, jak dziecko dopuści się jakiegoś nagannego zachowania, to prowadzi się go do pedagoga / psychologa na rozmowę, nie widzę w tym niczego niestosownego. To przecież to samo, jak by dziecko było zaprowadzone do dyrektora.

Roberto, pamiętaj, że mobbing to bardzo poważne oskarżenie.
 
Dla mnie psycholog kojarzyło się zawsze z lekarzem a w myśl rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie organizacji profilaktycznej opieki zdrowotnej nad dziećmi i młodzieżą lekarze są zobligowani przepisami do współpracy z opiekunami prawnymi lub faktycznymi ucznia jakby tego nie tłumaczyć.
Oczywiście nie upieram się przy swoim ale chętnie zapoznam się z przepisami dotyczącym działań pedagoga/psychologa w stosunku do małych uczni czy uczni w ogóle.

A tu mamy właściwe przepisy dotyczące owej sytuacji.

ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ I SPORTU1)

z dnia 7 stycznia 2003 r.

w sprawie zasad udzielania i organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej w publicznych przedszkolach, szkołach i placówkach


§ 3. Korzystanie z pomocy psychologiczno-pedagogicznej jest dobrowolne i nieodpłatne.

§ 4. Pomoc psychologiczno-pedagogiczna w przedszkolu, szkole lub placówce może być udzielana na wniosek:
1) ucznia;
2) rodziców;
3) nauczyciela, w szczególności nauczyciela uczącego ucznia i nauczyciela prowadzącego zajęcia specjalistyczne, o których mowa w § 5 ust. 1 pkt 1, ust. 2 pkt 2 i ust. 5 pkt 2;
4) pedagoga;
5) psychologa;
6) logopedy;
7) doradcy zawodowego;
8) poradni psychologiczno-pedagogicznej, w tym poradni specjalistycznej.

Jak widać nauczyciel przeskoczył osoby które przepisy stawiają na początku listy, więc wyskoczył przed chorągiewkę i chyba nie jest to zgodne z prawem.
A więc dalej twierdzę że nauczyciel powinien wpierw skonsultować to z rodzicem.
 
Ostatnia edycja:
Kerimus napisał:
Dla mnie psycholog kojarzyło się zawsze z lekarzem a w myśl rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie organizacji profilaktycznej opieki zdrowotnej nad dziećmi i młodzieżą lekarze są zobligowani przepisami do współpracy z opiekunami prawnymi lub faktycznymi ucznia jakby tego nie tłumaczyć.
Oczywiście nie upieram się przy swoim ale chętnie zapoznam się z przepisami dotyczącym działań pedagoga/psychologa w stosunku do małych uczni czy uczni w ogóle.

A tu mamy właściwe przepisy dotyczące owej sytuacji.

ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ I SPORTU1)

z dnia 7 stycznia 2003 r.

w sprawie zasad udzielania i organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej w publicznych przedszkolach, szkołach i placówkach




Jak widać nauczyciel przeskoczył osoby które przepisy stawiają na początku listy, więc wyskoczył przed chorągiewkę i chyba nie jest to zgodne z prawem.
A więc dalej twierdzę że nauczyciel powinien wpierw skonsultować to z rodzicem.

O ile potrafię interpretować przepisy, a wydaje mi się, że potrafię, to w cytowanym rozporządzeniu nie widzę, że pomoc musi być udzielana kolejno
według listy, jak ty to napisałeś, ale w punktach 1 - 7 są wymienione podmioty, na wniosek których ta pomoc może być udzielana. Więc może być zarówno na wnisek ucznia, jak i na wniosek poradni.

A co do twojego podejścia psycholog = lekarz = psychiatra - mów sobie co chcesz, ale takie podejście jest co najmniej niepedagogiczne. WIelu rodziców nie chce iść z dzieckiem do psychologa szkolnego, bo właśnie myślą, że to psychiatra i chce z dziecka zrobić wariata, niestety.
 
A tuta takie małe wypracowanko na temat omawianej sytuacji:
Między młotem a kowadłem


Zgodnie z wspomnianym już rozporządzeniem MENiS pomoc psychologiczna w szkole udzielana jest uczniom, nauczycielom i rodzicom. Wszystko jest więc jasno określone, ale do momentu, gdy nie dochodzi do konfliktu interesów. Konflikt ten rozgrywa się najczęściej na linii nauczyciel – uczeń (czasem uczeń wraz z rodzicami). Zgodnie z tym, czego uczono mnie na studiach, tym, co powtarzają doświadczeni wykonawcy tego zawodu psycholog szkolny powinien zawsze wspierać ucznia. Nie zawsze jednak jest to tak proste i oczywiste. Pracując w każdym zawodzie, oprócz realizowania swych zadań, chcąc nie chcąc wchodzi się też w strukturę nieformalną, nawiązuje znajomości, czasem nawet przyjaźnie. Psycholog szkolny w tym względzie na pewno bliżej ma do nauczycieli niż do uczniów. Może to czasem rzutować na jego percepcję pewnych spraw, które dzieją się w relacjach uczniowie – nauczyciele, zwłaszcza, że ci drudzy umiejętniej formułują zarzuty i obudowują swe stanowisko odpowiednimi teoriami. Wiem, że psycholog szkolny możne ten problem rozwiązać w twórczy sposób i z korzyścią dla wszystkich i znam przykłady takich rozwiązań. Chciałam jednak wskazać, że jest on narażony na różnego rodzaju „dylematy lojalnościowe” wynikające z charakteru jego pracy.
Kłopotliwy kontrakt


Każdy psycholog podejmując się pracy z danym człowiekiem zaczyna od zawarcia z nim kontraktu terapeutycznego, który obejmuje szereg kluczowych dla terapii ustaleń. W szkole niejednokrotnie próbuje się ten kontrakt narzucać: „trzeba z nim coś zrobić, bo na lekcji nie można już wytrzymać”, „to dziecko trzeba wyciszyć”, „on powinien na stałe chodzić do psychologa” itd. Gdy uczeń prezentuje nieakceptowane zachowania, utrudnia nauczycielom prowadzenie lekcji, zdarzy mu się jakiś „wyskok” to zgodnie z szkolną procedurą „należy mu się” pomoc psychologiczna (oczywiście za zgodą rodziców).
Źródło: http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=178



Wedle mnie kolejność podmiotów ma znaczenie i nie jest li tylko bezznaczeniową wyliczanką.
W związku z tym dalej uważam iż nauczyciel powinien to skonsultować z rodzicem.
To jest zbyt ważna dla zdrowia psychicznego małego ucznia decyzja żeby takie działania nie były uzgadniane z jego przedstawicielem ustawowym.
 
Ostatnia edycja:
historia jest trochę długa.zachowania tejrze klasy obserwuję od 1,5 roku.w klasie jest grupa słabszych no i niestety mocniejszych ,którzy dobrze wiedzą gdzie uderzyć żeby bolało-i nie mówię tu o przemocy fizycznej. Jako rodzic próbowałem sam pomóc swojemu dziecku -to było tłumaczenie dziecku zaistniałych sytuacji jak się ma zachować wobec kolegów ,którzy psychicznie nad nim się znęcali.Nigdy nie uczyłem dziecka aby skarżyło-bo to nie ładnie,dziś tego żałuję.Sytuację próbowałem rozwiązywać z rodzicem danego dziecka co przynosiło skutek ale na krótko bo w szkole jest wychowawczyni ,która hołduje zasadzie ,,pilnójcie się'' czytaj donoś ,skarż. i tu dzieci doszły wręcz do obłedu. Jeśli ktoś patrzy za długa na koleżanke ona sie ropłacze i idzie na skargę.dotknięcie dziecka obok ,którego siedzi się na przerwie traktowane jest jako bicie .dzieci szczują na siebie non stop,mobbingują się wzajemnie, wbijają sobie szpile.moje dziecko nie ma prawa głosu nie może się wytłumaczyć, grupa psełdo wzorowych uczniów ostatno urządziła sobie lincz na moim dziecku.w ubiegłym tygodniu na jednej z przerw siedzieli na długiej lawce i urzadzili spychanie z lawki .fala popychu doszła do mojego syna a on niestety zepchną koleżanke, upadła z ławki. syn ją przeprosił i powiedział że to było niechcący no bo w sumie naparli go inni swoją siła.koleżanka przyjeła
przeprosiny i to był koniec do wczoraj. 10.11 o godz 18-tej moje dziecko wraca ze szkoły , przeglądam książki dochądze do dzienniczka a tam uwaga że moje dziecko ,,znowu pobiło'' i wyśmiewało sie zkoleżanki, że zostało zaprowadzone do psychologa.że jako rodzic powinnam uczyć dziecko co jest ,,dobre a co złe,, nie wiedziałam co się dzieje zamarłem. patrze na dziecko pytam co sie dzieje ,co sie dzisiaj stało ,haos nerwy ,rozpacz. moje dziecko mówi ze nic że nie wie o co chodzi ,my jak to nic i znowu .trochę to trwało zanim dowiedziliśmy się o co chodzi.grupka psełdo wzorowych uczniów przypomniała sobie o wyżej opisanej, sytuacji i na pierwszej lekcji przypuścili atak nadmienię że tego dnia tej dziewczynki nie bylo w szkole. pani zostala poinformowana że moje dziecko biło i wysmiewało sie z niej . skontaktowałam się z mamą tej dziewczynki z zapytaniem czy ma jakieś problemy z moim synem ,czy ją bije itp. po rozmowie okazalo się że nie ma nic takiego miejsca a o całej sytuacji na ławce opowiadała mamie i to że to bylo niechcący i że została odrazu przeproszona.a żeby dodać pikanterii opowieści dzieci powiedziały że to było w tym tygodniu czemu zaprzecza jej własna matka.jest długi wekend zostalem z tym na 3 dlugie dni.bez możliwości wyjaśnienia nie zostałem wezwany do szkoły.
 
i czy to jest powod aby zabrac dziecko do psychologa szkolnego bez powiadomienia rodzicow a rozmowa rodzica z pedagogiem odmyła sie dzień wcześniej.dotkniecie a pobicie to chyba dwa różne oznaczenia zachowania
 
i czy to jest powod aby zabrac dziecko do psychologa szkolnego bez powiadomienia rodzicow a rozmowa rodzica z pedagogiem odmyła sie dzień wcześniej
Nie bardzo rozumiem.
To w końcu była jakaś wstępna rozmowa z Panem na temat skierowania dziecka do psychologa czy nie, bo jednak pedagog sygnalizował problem.
Tak przynajmniej ja rozumiem ów cytat.
Nie roztrząsamy tutaj kwestii czy to wina dziecka czy nie, tylko czy dziecko zostało bez konsultacji z rodzicem skierowane do psychologa.

Jedna ważna uwaga.
Ustawa o pomocy pełni rolę służebną a nie dyscyplinującą, bo wtedy zrobiła by więcej szkody niż pożytku.
To primo.
Secundo, wnioskowanie o pomoc to prośba o pomoc a nie decyzja.
Decydentem jest tu - chyba - dyrektor danej placówki który uzgadnia działania przede wszystkim z rodzicami.
Głównymi podmiotami w tej całej sprawie są uczeń oraz jego rodzice a nie ta druga strona która ma za zadanie pomagać a nie karcić.
Korzystanie z pomocy - jest - przede wszystkim DOBROWOLNE więc nie może o tym decydować nauczyciel bo nie on jest beneficjentem tej ustawy.
Musiałby tutaj ingerować sąd żeby odebrać prawa o decydowaniu o własnym dziecku a nie nauczyciel.
 
Ostatnia edycja:
nauczyciel zasygnalizował problem wpisując uwagę ,tego samego dnia zaprowadzony był do psychologa a ja dowiedziałem się o wszystkim wieczorem,właśnie z dzienniczka.nikt nie dzwonił ani do mnie czy też do żony.
 
Osobiście uważam, że postąpiono niezgodnie z przywołanymi przepisami.
Napisałbym do dyrekcji o wyjaśnienie tej sprawy i jak to się ma do poniższych przepisów?

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ 1)
z dnia 17 listopada 2010 r. w sprawie zasad udzielania i organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej w publicznych przedszkolach, szkołach i placówkach

§ 3. Korzystanie z pomocy psychologiczno-pedagogicznej w przedszkolu, szkole i placówce jest dobrowolne i nieodpłatne.
§ 4 .3. Pomoc psychologiczno-pedagogiczna jest organizowana i udzielana we współpracy z:
1) rodzicami uczniów;
§ 5. Pomoc psychologiczno-pedagogiczna w przedszkolu, szkole i placówce jest udzielana z inicjatywy:
1) ucznia;

2) rodziców ucznia;
 
obecnie jest nowelizacja tej ustawy dz.u.nr 228 z dnia 17 11 2010 ale mówi to samo czy w tym wypadku powiadomić także kuratorium oświaty rzecznika praw dziecka
 
Proponowałbym najpierw wyjaśnić to we własnym gronie (w szkole z dyrekcją) zanim wezwiemy wszystkich świętych.
To dla dobra dziecka.
Taka moja osobista rada.
 
witam, nie znalazłam tematu a dotyczy psychologa w szkole podstawowej więc zadam pytanie w tym wątku. Czy będąc opiekunem prawnym dziecka 8 lat (po rozwodzie od 5 lat, ojciec dziecka ma prawa ograniczone ) i posyłając je do psychologa szkolnego w celu udzielenia pomocy , czy ojciec dziecka ma prawo dostać opinię od takiego psychologa, mimo że pani dyrektor powiedziała ,że żaden dokument bez jej podpisu nie może być wydany na zewnątrz? (do sądu)
 
Powrót
Góra