Szkoła / zajęcia dodatkowe...

  • Autor wątku Autor wątku piteer
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

piteer

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2007
Odpowiedzi
6
Witam!
Chodzę do 3 klasy liceum, jestem w maturalnej klasie i chciałbym prosić o poradę..
Nauczyciel od j. polskiego jest wielkim fanatykiem tego przedmiotu i czasem przesadza. Można by wiele rzeczy mówić o tym co on wyrabia ale nie będę o tym wszystkim pisał, napisze o jednym problemie.
Przez to że moja klasa jest klasą maturalną (oraz jeszcze 2 inne w szkole) nauczyciel organizuje nam dodatkowe zajęcia fakultatywne. 2 razy w tygodniu zostajemy 2 godziny po lekcjach (normalnie mamy codziennie lekcje od 8:00 do 15:00, z tymi zajęciami do 17:00). Oczywiście twierdzi że robi to z własnej woli, bez żadnych wynagrodzeń czy opłat. Wszystko może byłoby dobrze gdyby nie to że połowa osób z klasy są to osoby dojeżdżające, którym nie odpowiada chodzenie na te "dodatkowe" zajęcia z powodu że po normalnych lekcjach mają autobus czy pociąg. Nie ma czasu żeby coś zjeść.. Prawie wszyscy jednak chodzą na te zajęcia, ponieważ wszyscy znamy doświadczenie starszych kolegów z tych zajęć, teraz sami już wiemy jak jest..
Przechodząc do rzeczy: Jeżeli kogoś nie będzie na tych zajęciach - będzie do tyłu z materiałem, ponieważ nauczyciel traktuje to jak normalne lekcje, najgorsze jednak jest to że na tych zajęciach ma dziennik lekcyjny do którego wstawia oceny! Otrzymujemy jedynki za brak książki czy czegoś, za nieobecność. Na początku zajęć sprawdza obecność i wpisuje daty w rubryki do ocen, komuś nazbiera się 3 i otrzymuje ocenę niedostateczną, która jest potem wliczana w średnią ocen...
Proszę o odpowiedź czy to jest w porządku?
 
piteer! Całujcie go za to po rękach i w ogóle dajcie namiary, gdzie takie siłaczki jeszcze są. Może jest bogaty z domu? Albo kawaler?
 
człowieku to nie jest śmieszne bo za to że ktoś nie będzie mieć podręcznika albo będzie nieobecny czy sie spóźni można u niego nie przejść...

Prosiłem o odpowiedź czy on może mieć ten dziennik na dodatkowych zajęciach i wystawiać oceny a nie o to gdzie mam go całować bo całą moja klasa najchętniej pocałowałaby go w ....
 
Piteer bądź pewny, że za nie tak wiele lat będziesz tego człowieka stawiał za wzór. Absolutnie wspaniały człowiek!

A może zamiast wchodzenia w zwarcie z nim znalazłaby się w klasie jedna, przynajmniej jedna osoba o dostatecznej odwadze aby porozmawiać z nim o tym?

Innych rad tutaj raczej nie dostaniesz poniważ każdy z zachwytem będzie pisał tylko o tym człowieku z żalem myśląc, iż sam nie miał takiego szczęścia jak Ty.
 
ludzie czy mam go nagrać?... :/ wydaje sie wam że wszystko0 ładnie i pięknie ale tak nie jest! on nas chce ze szkoły powyrzucać! każe nam usprawiedliwienia przynosić! nie jest wychowawcą! możesz naprawde umierać a z lekcji nie zwolni, na szpitalnym łóżku z respiratorem bym musiał być na polskim! :/:/:/ sam powiedział: na swój ślub można nie przyjść a na polskim trzeba być! wogóle zero wyrozumiałośći w naprawde poważnych sytuacjach!
 
więc niech ktoś usunie temat skoro nie uzyskam zadnej odpowiedzi na pytanie!
 
gdyby zareagował to bym tu nie pisał... :/ ludzie co za pytania poprostu prosze o odpowiedz jesli wiecie
 
A ile osob w klasie planuje brac korki z polskiego? Przekalkulujcie sobie. Gdyby w podziale godzin byly dwa dni z lekcjami do 17:00 a nie do 15:00 to nikt by sie nie strzepil o to, ze musza zlapac pociag czy autobus.

Dziennik moze miec, bo z fakultetow mozna wystawiac oceny. Jesli nie pomaga rozmowa z nim ani z wychowawca, jest jeszcze dyrekcja albo komitet rodzicielski. Ale ja bym sie powaznie zastanowila zanim bym z tego robila awanture. Mozecie nic nie osiagnac, a pogorszyc sytuacje.
 
U mnie była podobna sytuacja kilka lat temu (jaki ja juz stary jestem) na lekcjach tak polskiego jak i innych przedmiotów, które miel.ismy zdawać na maturze i nikomu nie przyszło do głowy, zeby protestować...
Teraz z perspektywy lat wiem, ze to było tylko dla naszego DOBRA bo cała klasa zdała mature i to nawet na dosc dobrym poziomie
 
[cytat="E."]piteer! Całujcie go za to po rękach i w ogóle dajcie namiary, gdzie takie siłaczki jeszcze są. Może jest bogaty z domu? Albo kawaler?[/cytat]
Przecież ten nauczyciel nie robi tego z powodów altruistycznych, tylko - moim zdaniem - dla kasy.
Zajęcia fakultatywne, są zajęciami dodatkowymi, płatnymi. (jeśli się mylę, proszę o sprostowanie)
Inna sprawa, że polonista chce się wykazać, iż jest dobrym nauczycielem, a co za tym idzie, musi odpowiednio przygotowac młodzież do matury.
To jest jakby w jego interesie.
Z drugiej strony, na pewno na dobre wam to wyjdzie, ale nie mówmy że rzeczony nauczyciel poświęca się dla ideii.
 
Oj, Kerimusie, Kerimusie... Nie powtarzaj plotek; fakty i tylko fakty!Gdzieniegdzie gminy przeznaczają na ten cel pieniądze. Najczęściej to nauczyciele poświęcają WŁASNY i PRYWATNY czas i prowadzą fakultety. Lub - co bogatsi rodzice fundują swoim pociechom korki. Tak, mój szanowny adwersarzu (zainteresowany wie, o kogo chodzi): CZASEM zdesperowani belfrzy maja prywatnych uczniów. Kiedyś (za starego systemu) byli to często ich uczniowie ze szkoły. Obecnie system egzaminów wyklucza prowadzenie egzaminu dla swojego ucznia (podczas matur). A teraz, cóż... Lincz, pręgierz, szafot, itd. Wieeeeeem, wiem, Panie Januszu... Pana krewni za taką działalność nie brali śmierdzącej kasy. W latach 50-tych była ona i tak niewiele warta. (I to juz chyba jeden z moich oststnich postów, zostanę usunięta, napiętnowana oraz trafię do CRS). Ryzyko zawodowe ;)
 
[cytat:jvcmy5h8]
zostanę usunięta, napiętnowana oraz trafię do CRS). Ryzyko zawodowe
[/cytat:jvcmy5h8]
Nie widzę niczego zdrożnego w Twoim poście.
Każdy ma prawo wyrażać swoje opinie, byle kulturalnie i na temat. :wink:
 
Powrót
Góra