M
mily_byd
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2008
- Odpowiedzi
- 5
Witam.
We wrześniu ub. 2014 roku byłem z dwoma kolegami w Szwecji. Przejeżdżając drogą mijaliśmy opuszczony, SPALONY dom + stodoła. Postanowiliśmy zatrzymać się przy tym domu i poszperać tam nieco, tudzież wziąć trochę gratów, które nam mogłyby się przydać, a Szwed wyrzucił na śmietnik.
Powtarzam - dom i cała zawartość była opuszczona. No więc żeśmy wzięli trochę gratów.
Niestety jednak Szwedzi - konfidencki (w większości) naród zaczęli nam robić zdjęcia, jak też zadzwonili na policję. Trafiliśmy na 3 dni (72 godziny) do aresztu, pobrano nam odciski palców do europejskiej bazy. Krótko mówiąc - JEST "ZAJEBIŚCIE".
Okazało się, że areszt był NIESŁUSZNY, gdyż prawa NIE ZŁAMALIŚMY. Otóż w Szwecji, jeżeli posesja jest porzucona - jest po prostu niczyja. Nie ma prawa spadkowego. Można wziąć wszystko, co na niej jest.
W związku z tym oczywiste pytanie. Czy należy nam się odszkodowanie za ten areszt? Jeżeli tak, to gdzie występować o takie odszkodowanie? Do jakiego adwokata się zgłosić? No i czy w ogóle gra warta świeczki?
I co ważne - aktualnie utrzymuję się z prac dorywczych. Nie stać mnie na opłacenie z góry wielkiej fortuny dla adwokata? Co w tej sytuacji?
Dziękuję, pozdrawiam:
Miłosz Kubiński
We wrześniu ub. 2014 roku byłem z dwoma kolegami w Szwecji. Przejeżdżając drogą mijaliśmy opuszczony, SPALONY dom + stodoła. Postanowiliśmy zatrzymać się przy tym domu i poszperać tam nieco, tudzież wziąć trochę gratów, które nam mogłyby się przydać, a Szwed wyrzucił na śmietnik.
Powtarzam - dom i cała zawartość była opuszczona. No więc żeśmy wzięli trochę gratów.
Niestety jednak Szwedzi - konfidencki (w większości) naród zaczęli nam robić zdjęcia, jak też zadzwonili na policję. Trafiliśmy na 3 dni (72 godziny) do aresztu, pobrano nam odciski palców do europejskiej bazy. Krótko mówiąc - JEST "ZAJEBIŚCIE".
Okazało się, że areszt był NIESŁUSZNY, gdyż prawa NIE ZŁAMALIŚMY. Otóż w Szwecji, jeżeli posesja jest porzucona - jest po prostu niczyja. Nie ma prawa spadkowego. Można wziąć wszystko, co na niej jest.
W związku z tym oczywiste pytanie. Czy należy nam się odszkodowanie za ten areszt? Jeżeli tak, to gdzie występować o takie odszkodowanie? Do jakiego adwokata się zgłosić? No i czy w ogóle gra warta świeczki?
I co ważne - aktualnie utrzymuję się z prac dorywczych. Nie stać mnie na opłacenie z góry wielkiej fortuny dla adwokata? Co w tej sytuacji?
Dziękuję, pozdrawiam:
Miłosz Kubiński