F
fred1953
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2009
- Odpowiedzi
- 2
Od dwóch miesięcy, każdy dzień zamienili mi w piekło. Zaczęło się kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia. Zupełnie przypadkowo wpadłem na faceta, jak się po chwili okazało, ściągającego chwilówki. Zmieszany nieco zapytał czy obecna jest żona bo ma sprawę. Zaprosiłem do mieszkania. Po wymianie kilku zdań okazało się że otworzyła się puszka Pandory. Dług uregulowałem, po czym zacząłem ciągnąć żonę za język, żonę od kilku miesięcy zmienioną bardzo, zauważyłem to dopiero teraz, żonę znerwicowaną, wystraszoną, zupełnie nie tę samą kobietę. Zacząłem wiązać fakty z ostatnich
kilku miesięcy. Telefony ciągle wypytujące mnie o żonę były nie do zniesienia.
Gdy pytałem w jakiej sprawie, zbywano mnie tajemnicą danych osobowych, po czym lekceważono mnie zrywając rozmowę. z kilkdziesięciu, może telefonów nie dowiedziałem się NIC! Wówczas to, ta rozmowa z żoną otworzyła mi mroczną działalność Banków w majestacie Prawa RP. Kilka lat wcześniej (tu będę się streszczał), Irena, (tak ma na imię żona) podżyrowała
kredyt przyjaciółce z pracy, samotnie wychowójącą córkę. (tu ją rozumię, czynnik ludzki, szlachetne serce, zgoda). Nie wybaczalnym i zgubnym okazał się fakt że zataiła to przed mężem, biorąc ten kredyt na siebie. W tym momencie ruszyła lawinę która teraz zbiera żniwo, pochłaniając rodzinę, dwoje dzieci dorobek życia, Mamy po 55 lat i marne szanse na wygrzebania się na powierzchnię, dzięki ludzkiemu odruchowi dopuściła się powolnej, teraz coraz szybszej agonii mojej rodziny. Przyjaciółka wyjechała za granicę, burząc za sobą mosty. Dzisiaj ów szlachetni wierzyciele wspaniałomyślnie rozdający kredyty na prawo i lewo, przypomnieli sobie że Irena ma męża, że oboje posiadają jakiś tam nie majątek, a raczej dorobek życia, (własne M + samochód). Teraz już nie zasłaniają się tajemnicą danych osobowych,nękają
wyciągając resztki pieniędzy z mojego konta, żona ma oczywiście puste.
Spłaciłem już 80 000zł ogólnego długu żony. teraz dowiaduję się że jeszcze ok.160 000 PLN obciąża naszą egzystencję w Państwie Prawa. PYTAM KRZYCZĄC , GDZIE BYLIŚCIE, GDY ZAWIERALIŚCIE KREDDYTY Z MOJĄ ŻONĄ. WÓWCZAS NIE BYŁEM WAM POTRZEBNY? DOPIERO TERAZ? DLACZEGO? Okazuje się że nie ma potrzeby jechać do Pakistanu, by stracić głowę w dosłownym tego znaczeniu. Tu w kochanej Ojczyźnie, też mamy KATÓW-TALIBÓW. Nie o takim życiu marzyłem. Żonę teraz podziwiam, że tyle zniosła. Ja po dwóch miesiącach mam już DOŚĆ, PASE. Sprzedać chcę mieszkanie i spłacić dług żony. Ale gdzie mój dorobek życia, ja też wniosłem coś .... to także mamy stracić???
kilku miesięcy. Telefony ciągle wypytujące mnie o żonę były nie do zniesienia.
Gdy pytałem w jakiej sprawie, zbywano mnie tajemnicą danych osobowych, po czym lekceważono mnie zrywając rozmowę. z kilkdziesięciu, może telefonów nie dowiedziałem się NIC! Wówczas to, ta rozmowa z żoną otworzyła mi mroczną działalność Banków w majestacie Prawa RP. Kilka lat wcześniej (tu będę się streszczał), Irena, (tak ma na imię żona) podżyrowała
kredyt przyjaciółce z pracy, samotnie wychowójącą córkę. (tu ją rozumię, czynnik ludzki, szlachetne serce, zgoda). Nie wybaczalnym i zgubnym okazał się fakt że zataiła to przed mężem, biorąc ten kredyt na siebie. W tym momencie ruszyła lawinę która teraz zbiera żniwo, pochłaniając rodzinę, dwoje dzieci dorobek życia, Mamy po 55 lat i marne szanse na wygrzebania się na powierzchnię, dzięki ludzkiemu odruchowi dopuściła się powolnej, teraz coraz szybszej agonii mojej rodziny. Przyjaciółka wyjechała za granicę, burząc za sobą mosty. Dzisiaj ów szlachetni wierzyciele wspaniałomyślnie rozdający kredyty na prawo i lewo, przypomnieli sobie że Irena ma męża, że oboje posiadają jakiś tam nie majątek, a raczej dorobek życia, (własne M + samochód). Teraz już nie zasłaniają się tajemnicą danych osobowych,nękają
wyciągając resztki pieniędzy z mojego konta, żona ma oczywiście puste.
Spłaciłem już 80 000zł ogólnego długu żony. teraz dowiaduję się że jeszcze ok.160 000 PLN obciąża naszą egzystencję w Państwie Prawa. PYTAM KRZYCZĄC , GDZIE BYLIŚCIE, GDY ZAWIERALIŚCIE KREDDYTY Z MOJĄ ŻONĄ. WÓWCZAS NIE BYŁEM WAM POTRZEBNY? DOPIERO TERAZ? DLACZEGO? Okazuje się że nie ma potrzeby jechać do Pakistanu, by stracić głowę w dosłownym tego znaczeniu. Tu w kochanej Ojczyźnie, też mamy KATÓW-TALIBÓW. Nie o takim życiu marzyłem. Żonę teraz podziwiam, że tyle zniosła. Ja po dwóch miesiącach mam już DOŚĆ, PASE. Sprzedać chcę mieszkanie i spłacić dług żony. Ale gdzie mój dorobek życia, ja też wniosłem coś .... to także mamy stracić???