P
Palcia
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2008
- Odpowiedzi
- 3
Witam,
chciałabym żeby ktoś doradził mi jak wydostać się z wielkiego bagna, w które wpadłam na początku października... Ale po kolei. Podpisałam dość "dziwną" umowę zlecenie(do dzisiaj nie mogę uwierzyć dlaczego to zrobiłam, chyba dla tego że szefostwo wydawało się bardzo w porządku, ale jak się później okazało- pozory mylą) na czas określony, do końca października 2009. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt, że już 3 dnia moja praca okazała się prawdziwym koszmarem. Szefostwo wymagało ode mnie rzeczy o których nawet nie raczyli mi powiedzieć a jak już mówili, to każdy z nich co innego. Zaczęli się nade mną i resztą pracowników, znęcać psychicznie. Dzień w dzień słuchamy jacy jesteśmy leniwi, wszystko robimy źle, że w ciągu kilku dni popsuliśmy ich cały kilkuletni dorobek(totalny absurd). dzień w dzień straszą nas karami pieniężnymi, albo tym że zwolnią z nas z pracy(to by było zbawienie...) ale niestety tego nie robią i nie zrobią ponieważ nie mają innych ludzi do pracy oprócz nas. Nie wypłacają nam napiwków, pracujemy mniej godzin niż mamy w umowie. Poza tym, teoretycznie do 10 powinni nam wypłacić pensję, ale niestety nie zdawaliśmy (cała nasz trójka pracowników która pracuje od początku października) sobie sprawy że mamy zdać pracodawcom rachunek. Kiedy 10 listopada zapytaliśmy się o pensję, usłyszelismy tylko "a gdzie jest rachunek?" a na prośbę wytłumaczenia nam co to dokładnie jest, nic usłyszeliśmy nic. również tego samego dnia nasi pracodawcy wyjechali na równy tydzień za granicę i nie mogliśmy nic załatwić. A, dodam też jakimi słowami nas pożegnali: "jeżeli po tygodniu wrócimy i wszystko będzie w porządku, duzo pieniędzy zarobicie i będzie czysto, to i wasze wynagrodzenie będzie wysokie, a jeżeli będzie na odwrót, to chyba nie mamy o czym gadać" Szantaż w czystej postaci. I tak jest cały czas. Dzisiaj, tj. 17.11 przyszlismy z tym rachunkiem do pracy i Szefowa tym razem przywitała nas "a gdzie sprawozdanie"? i nie przyjęła rachunku. Oczywiście też nam nie chcieli powiedziec co za sprawozdanie ma być. Zaczyna się kombinowanie... Chciałam jeszcze dodać, że w wakacje kilku dziewczynom nie wypłacili pensji i jest jeszcze jedna, którą na szczęście niedawno poznałam (i dowiedziałam się od niej wielu rzeczy) i jej od sierpnia nie wypłacili (a skończyła swoją prace w październiku). Na koniec napiszę, że nie mogę się sama zwolnić, ponieważ grozi mi za to bardzo duża kara pieniężna, chyba że zwolnienie będzie z ważnego powodu. ale czy znęcanie się w taki sposób nad pracownikiem nie jest ważnym powodem? proszę POMOCY... bo już psychicznie tam nie wyrabiam
ps. jeżeli ktoś byłby zainteresowany pomocą, mogłabym wysłać całą umowę na maila.
chciałabym żeby ktoś doradził mi jak wydostać się z wielkiego bagna, w które wpadłam na początku października... Ale po kolei. Podpisałam dość "dziwną" umowę zlecenie(do dzisiaj nie mogę uwierzyć dlaczego to zrobiłam, chyba dla tego że szefostwo wydawało się bardzo w porządku, ale jak się później okazało- pozory mylą) na czas określony, do końca października 2009. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt, że już 3 dnia moja praca okazała się prawdziwym koszmarem. Szefostwo wymagało ode mnie rzeczy o których nawet nie raczyli mi powiedzieć a jak już mówili, to każdy z nich co innego. Zaczęli się nade mną i resztą pracowników, znęcać psychicznie. Dzień w dzień słuchamy jacy jesteśmy leniwi, wszystko robimy źle, że w ciągu kilku dni popsuliśmy ich cały kilkuletni dorobek(totalny absurd). dzień w dzień straszą nas karami pieniężnymi, albo tym że zwolnią z nas z pracy(to by było zbawienie...) ale niestety tego nie robią i nie zrobią ponieważ nie mają innych ludzi do pracy oprócz nas. Nie wypłacają nam napiwków, pracujemy mniej godzin niż mamy w umowie. Poza tym, teoretycznie do 10 powinni nam wypłacić pensję, ale niestety nie zdawaliśmy (cała nasz trójka pracowników która pracuje od początku października) sobie sprawy że mamy zdać pracodawcom rachunek. Kiedy 10 listopada zapytaliśmy się o pensję, usłyszelismy tylko "a gdzie jest rachunek?" a na prośbę wytłumaczenia nam co to dokładnie jest, nic usłyszeliśmy nic. również tego samego dnia nasi pracodawcy wyjechali na równy tydzień za granicę i nie mogliśmy nic załatwić. A, dodam też jakimi słowami nas pożegnali: "jeżeli po tygodniu wrócimy i wszystko będzie w porządku, duzo pieniędzy zarobicie i będzie czysto, to i wasze wynagrodzenie będzie wysokie, a jeżeli będzie na odwrót, to chyba nie mamy o czym gadać" Szantaż w czystej postaci. I tak jest cały czas. Dzisiaj, tj. 17.11 przyszlismy z tym rachunkiem do pracy i Szefowa tym razem przywitała nas "a gdzie sprawozdanie"? i nie przyjęła rachunku. Oczywiście też nam nie chcieli powiedziec co za sprawozdanie ma być. Zaczyna się kombinowanie... Chciałam jeszcze dodać, że w wakacje kilku dziewczynom nie wypłacili pensji i jest jeszcze jedna, którą na szczęście niedawno poznałam (i dowiedziałam się od niej wielu rzeczy) i jej od sierpnia nie wypłacili (a skończyła swoją prace w październiku). Na koniec napiszę, że nie mogę się sama zwolnić, ponieważ grozi mi za to bardzo duża kara pieniężna, chyba że zwolnienie będzie z ważnego powodu. ale czy znęcanie się w taki sposób nad pracownikiem nie jest ważnym powodem? proszę POMOCY... bo już psychicznie tam nie wyrabiam
ps. jeżeli ktoś byłby zainteresowany pomocą, mogłabym wysłać całą umowę na maila.