G
gness
Użytkownik
- Dołączył
- 07.2014
- Odpowiedzi
- 49
W roku 2005 mama wzięła kredyt na samochód, żyrantem był tata. Po jakimś czasie firma padła, kredyt przestał być spłacany, bank zabrał samochód i sprzedał go za jakieś śmieszne pieniądze.
Kredy został wykupiony w 2008 przez firmę windykacyjną. Jako że mama nie miała pojęcia jak działa się w takim przypadku, zgodziła się im płacić.
W lipcu ubiegłego roku mama zmarła. Z nieznanego mi powodu do grudnia moja siostra płaciła nadal w jej imieniu. Nie wiemy czy choćby złotówka z tych wpłat poszła na spłatę kwoty głównej, czy wszystko wpadło w magiczne odsetki FW, bo uzyskanie jakichkolwiek informacji od tej firmy graniczy z cudem (właśnie rozpoczął się spis inwentarza, żyjemy nadzieją, że komornikowi pójdzie lepiej).
Płaciłaby pewnie dalej, gdyby nie udało się odnaleźć umowy z bankiem i gdyby nie odkryto, że kredyt był ubezpieczony. Krótko po tym okazało się, że i bank i ubezpieczyciel zdążyli się w ciągu tych wszystkich lat przekształcić się/zmienić nazwy.
Moje pytanie brzmi, czy są jeszcze jakiekolwiek szanse na to, by to ubezpieczyciel spłacił kredyt?
Gdyby szans takich nie było, kto pierwszy powinien spodziewać się pisma od FW/z sądu, tata czy spadkobiercy?
Kredy został wykupiony w 2008 przez firmę windykacyjną. Jako że mama nie miała pojęcia jak działa się w takim przypadku, zgodziła się im płacić.
W lipcu ubiegłego roku mama zmarła. Z nieznanego mi powodu do grudnia moja siostra płaciła nadal w jej imieniu. Nie wiemy czy choćby złotówka z tych wpłat poszła na spłatę kwoty głównej, czy wszystko wpadło w magiczne odsetki FW, bo uzyskanie jakichkolwiek informacji od tej firmy graniczy z cudem (właśnie rozpoczął się spis inwentarza, żyjemy nadzieją, że komornikowi pójdzie lepiej).
Płaciłaby pewnie dalej, gdyby nie udało się odnaleźć umowy z bankiem i gdyby nie odkryto, że kredyt był ubezpieczony. Krótko po tym okazało się, że i bank i ubezpieczyciel zdążyli się w ciągu tych wszystkich lat przekształcić się/zmienić nazwy.
Moje pytanie brzmi, czy są jeszcze jakiekolwiek szanse na to, by to ubezpieczyciel spłacił kredyt?
Gdyby szans takich nie było, kto pierwszy powinien spodziewać się pisma od FW/z sądu, tata czy spadkobiercy?