A
aguchen
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2011
- Odpowiedzi
- 2
Witam!
W III semestrze studiów warunkiem dopuszczenia do egzaminu było uzyskanie zaliczenia (w formie kolokwium) z ćwiczeń, z którego to otrzymałam ocenę pozytywną. Ćwiczeniowiec powiedział, że mam się jeszcze skontaktować z doktorem u którego będzie egzamin, w sprawie mojej nieobecności na dwóch zajęciach. Osobisty kontakt z doktorem był niemożliwy, uporczywie prosiłam dziekanat o wyjaśnienie tej sprawy. Po około miesiącu uzyskałam informację (niby od doktora), że do egzaminu będę musiała przystąpić w kolejnym roku(?), ponieważ z niewiadomych przyczyn Uczelnia nie wyznaczy kolejnego terminu egzaminu i część studentów została „przerzucona” na termin za rok. Egzamin miał być nieodpłatny, ponieważ to nie z winy studentów się nie odbył.
Semestr IV i V zaliczyłam bez żadnych problemów. W czasie sesji, w której miał się odbyć egzamin z zaległego przedmiotu okazało się, że jednak nie mam zaliczenia z ćwiczeń, czyli nie jestem dopuszczona do egzaminu, o czym Uczelnia mnie w żaden sposób nie poinformowała. Gdyby poinformowali mnie o braku zaliczenia ćwiczeń w odpowiednim czasie, mogłabym powtórzyć ten przedmiot.
W tej sytuacji Uczelnia chce unieważnić mój V semestr i jako rozwiązanie proponuje, abym zaprzestała studiowania teraz, na VI semestrze, wróciła na Uczelnię w październiku, jeszcze raz zapłaciła i przeszła przez V semestr (który mam de facto zaliczony) i zaliczyła w tym czasie zaległe ćwiczenia z III semestru (co się wiąże z dodatkowymi kosztami).
Czy taka decyzja ma podstawy prawne?
Czy będę mogła ubiegać się o zwrot czesnego za unieważniony semestr?
Proszę o odpowiedź.
Dodam, że doktor od tego przedmiotu nie miał zielonego pojęcia o mojej sprawie, czyli nikt z dziekanatu nie skontaktował się z nim, a informację którą uzyskałam w sprawie mojego przystąpienia do egzaminu w kolejnym roku prawdopodobnie wymyśliła pani z dziekanatu.
W III semestrze studiów warunkiem dopuszczenia do egzaminu było uzyskanie zaliczenia (w formie kolokwium) z ćwiczeń, z którego to otrzymałam ocenę pozytywną. Ćwiczeniowiec powiedział, że mam się jeszcze skontaktować z doktorem u którego będzie egzamin, w sprawie mojej nieobecności na dwóch zajęciach. Osobisty kontakt z doktorem był niemożliwy, uporczywie prosiłam dziekanat o wyjaśnienie tej sprawy. Po około miesiącu uzyskałam informację (niby od doktora), że do egzaminu będę musiała przystąpić w kolejnym roku(?), ponieważ z niewiadomych przyczyn Uczelnia nie wyznaczy kolejnego terminu egzaminu i część studentów została „przerzucona” na termin za rok. Egzamin miał być nieodpłatny, ponieważ to nie z winy studentów się nie odbył.
Semestr IV i V zaliczyłam bez żadnych problemów. W czasie sesji, w której miał się odbyć egzamin z zaległego przedmiotu okazało się, że jednak nie mam zaliczenia z ćwiczeń, czyli nie jestem dopuszczona do egzaminu, o czym Uczelnia mnie w żaden sposób nie poinformowała. Gdyby poinformowali mnie o braku zaliczenia ćwiczeń w odpowiednim czasie, mogłabym powtórzyć ten przedmiot.
W tej sytuacji Uczelnia chce unieważnić mój V semestr i jako rozwiązanie proponuje, abym zaprzestała studiowania teraz, na VI semestrze, wróciła na Uczelnię w październiku, jeszcze raz zapłaciła i przeszła przez V semestr (który mam de facto zaliczony) i zaliczyła w tym czasie zaległe ćwiczenia z III semestru (co się wiąże z dodatkowymi kosztami).
Czy taka decyzja ma podstawy prawne?
Czy będę mogła ubiegać się o zwrot czesnego za unieważniony semestr?
Proszę o odpowiedź.
Dodam, że doktor od tego przedmiotu nie miał zielonego pojęcia o mojej sprawie, czyli nikt z dziekanatu nie skontaktował się z nim, a informację którą uzyskałam w sprawie mojego przystąpienia do egzaminu w kolejnym roku prawdopodobnie wymyśliła pani z dziekanatu.
Ostatnia edycja: