Uczelnia wyższa zwleka z wydaniem dyplomu magisterskiego

  • Autor wątku Autor wątku Sowa22
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

Sowa22

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2014
Odpowiedzi
2
Witam wszystkich forumowiczów :)
Sprawa dotyczy mojego dyplomu ukończenia studiów wyższych na Uniwersytecie Łódzkim - WSMIP. Obroniłem się 26 czerwca tego roku i do dnia dzisiejszego nie otrzymałem jeszcze dyplomu. W dziekanacie byłem już kilkukrotnie w tej sprawie (pierwszy raz na początku września) za każdym razem słysząc odpowiedź - "za tydzień już będzie". W tym samym czasie dyplomy otrzymały osoby broniące się w lipcu. Według nieoficjalnych informacji uczelnia pomyliła pieczątki na dyplomach z czerwca i musiała odesłać je z powrotem. Zdarza się, to zrozumiałe, jednak w połowie września otrzymałem informację o tym, iż dyplomy "będą jutro". Faktycznie moi koledzy pojechali po dyplomy i otrzymali je. Ja nie miałem czasu aby jechać na wydział po raz kolejny, więc stwierdziłem, że wejdę tam w październiku i tak też zrobiłem będąc pewnym tego, że dyplom już na mnie czeka. Ku mojemu zaskoczeniu poinformowano mnie, że "dyplom jeszcze nie dotarł", Pani zaczęła mętnie się tłumaczyć, że dyplomy dostarczane są w różnej kolejności, niekoniecznie według daty. Zdenerwowany zostawiłem numer telefonu, żądając powiadomienia mnie o możliwości odebrania dyplomu. Minęły dwa tygodnie, telefon milczy a mi przypomniało się o możliwości sprawdzenia informacji na temat losów dyplomu w systemie USOS. Co się okazało? Otóż w polu data wystawienia widnieje pusta rubryka, oznacza to, iż mojego dyplomu nawet nigdzie jeszcze nie wystawiono. Widnieje tylko tytuł pracy, ocena z egzaminu i to wszystko. Dodam, że data wystawienia dyplomu po obronie licencjackiej była już na drugi dzień po obronie. W takim razie dlaczego uczelnia mnie okłamuje? Zapłaciłem za dyplom w dniu obrony, to tak jakby uczelnia przetrzymywała bezprawnie moje pieniądze, nie zapłaciwszy za dyplom podmiotowi odpowiedzialnemu za wystawianie dyplomów. Brak mi słów na takie coś, zapewne w innym państwie mógłbym wystąpić o jakieś wysokie odszkodowanie za takie działanie ze strony uczelni. Tymczasem chciałbym abyście poradzili mi co mam w takiej sytuacji robić.
Pozdrawiam serdecznie
 
Sytuacja dziwna, ale:
Przepis prawny:
§ 13.1. W terminie 30 dni od dnia ukończenia studiów uczelnia sporządza i wydaje absolwentowi dyplom ukończenia studiów wraz z dwoma odpisami i suplementem do dyplomu oraz dokonuje wpisu do księgi dyplomów. Warunkiem wydania dyplomu jest wniesienie przez absolwenta opłaty, o której mowa w § 21 ust. 1 pkt 3, oraz dostarczenie aktualnej fotografii.
Zwróć się ze skargą do Dziekana, napisz do ministerstwa...
 
Zamiast pisania do Dziekana, proponuję pismo adresować do Rektora.
A o odszkodowaniu można mówić, gdy faktycznie zaistnieje szkoda możliwa do dowiedzenia.
 
Zależy co się chce osiągnąć. Pisanie do Rektora ma o tyle sens, że pismo poleży parę dni w rektoracie i wyląduje w dziekanacie. Dla mnie akurat sensu to nie ma.
 
W takim razie spróbuję złożyć pismo do Dziekana, jakieś porady odnośnie tego co musi się w nim znaleźć? Jeśli chodzi o odszkodowanie to było takie wyolbrzymienie z mojej strony, jak czasem słyszę w jakich sprawach ludzie potrafią wygrywać procesy gdzieś w Stanach to łapię się za głowę :) Więc myśl o tym, że skoro Uniwersytet wziął kasę, dyplomu nie ma i minęło zdecydowanie więcej niż ustawowe 30 dni wcale nie byłaby taka głupia w obliczu wygrywania takich błahych spraw ;)
 
Nie powiedziałem, że o odszkodowaniu nie może być mowy.
Kilkumiesięczna zwłoka w wydaniu dyplomu może się np wiązać z problemami ze znalezieniem pracy/dobrej pracy.
 
Powrót
Góra