J
jaackxyz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2012
- Odpowiedzi
- 4
Mieszkam w bloku z lat 70. i ostatnio pękła jakaś ważna rura z wodą. Rura jest zamurowana, przebiega w przestrzeni gdzieś między łazienką a salonem.
Miałem wizytę fachowca ze spółdzielni, który stwierdził, że w celu naprawy, trzeba wykuć dziurę w salonie w moim mieszkaniu i podobnie u sąsiada z góry. Przez tak powstałe dziury ma być wymieniony wadliwy fragment.
Alternatywny, i preferowany przeze mnie, plan polega na kuciu dziury od strony łazienki.
Oczywiście, nie podoba mi się perspektywa kucia jakichkolwiek dziur w moim mieszkaniu, no ale jest jak jest pomyślałem.
Zaznaczę, że wszystkie ustalenia odbywały się ustnie. Tzn. wpada fachowiec, patrzy na ściany i zapowiada, że "tu się wykuje". Poprosiłem w spółdzielni o sprecyzowanie, gdzie ma to być zrobione, i tu zjawia się kolejny fachowiec, który opracował jeszcze jeden wariant, też z kuciem dziury w łazience, ale mniej uciążliwym miejscu. Wtedy widząc, że jest to wszystko dośc chaotycznie prowadzone i nabrawszy obawy, że skończy się skuciem połowy ścian w mieszkaniu, poprosiłem grzecznie o dokumentację z planowanym zakresem prac.
Spowodowało to oburzenie, że ponoć "nikt tak nie robi" i pierwsza taka sytuacja, itd
Spóldzielnia domaga się udostępnienia lokalu na podstawie zapisów w "Regulaminie użytkowania lokali, zasad porządku domowego i współżycia mieszkańców" ktore nakazują udostepnić lokal w razie awarii, a demolkę/kucie ścian w lokalu uzasadnia tym, że ten sam regulamin nakazuje zostawić dostęp do instalacji przy aranzacji mieszkania, czego ponoć nie zapewniłem.
Czy wobec tego mam prawo wymagać dokumentacji z planowanym zakresem prac i wymagać kucia dziury w łazience zamiast w salonie?
Miałem wizytę fachowca ze spółdzielni, który stwierdził, że w celu naprawy, trzeba wykuć dziurę w salonie w moim mieszkaniu i podobnie u sąsiada z góry. Przez tak powstałe dziury ma być wymieniony wadliwy fragment.
Alternatywny, i preferowany przeze mnie, plan polega na kuciu dziury od strony łazienki.
Oczywiście, nie podoba mi się perspektywa kucia jakichkolwiek dziur w moim mieszkaniu, no ale jest jak jest pomyślałem.
Zaznaczę, że wszystkie ustalenia odbywały się ustnie. Tzn. wpada fachowiec, patrzy na ściany i zapowiada, że "tu się wykuje". Poprosiłem w spółdzielni o sprecyzowanie, gdzie ma to być zrobione, i tu zjawia się kolejny fachowiec, który opracował jeszcze jeden wariant, też z kuciem dziury w łazience, ale mniej uciążliwym miejscu. Wtedy widząc, że jest to wszystko dośc chaotycznie prowadzone i nabrawszy obawy, że skończy się skuciem połowy ścian w mieszkaniu, poprosiłem grzecznie o dokumentację z planowanym zakresem prac.
Spowodowało to oburzenie, że ponoć "nikt tak nie robi" i pierwsza taka sytuacja, itd
Spóldzielnia domaga się udostępnienia lokalu na podstawie zapisów w "Regulaminie użytkowania lokali, zasad porządku domowego i współżycia mieszkańców" ktore nakazują udostepnić lokal w razie awarii, a demolkę/kucie ścian w lokalu uzasadnia tym, że ten sam regulamin nakazuje zostawić dostęp do instalacji przy aranzacji mieszkania, czego ponoć nie zapewniłem.
Czy wobec tego mam prawo wymagać dokumentacji z planowanym zakresem prac i wymagać kucia dziury w łazience zamiast w salonie?