Udział w bójce-fałszywe zeznania(odwołanie od wyroku)

  • Autor wątku Autor wątku luniopl
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

luniopl

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2006
Odpowiedzi
17
Witam
Zacznę od objaśnienia zajścia.
Byłem z trzema kolegami na lekkiej popijawie (podczas badania ok. 1 promila). W pewnym momencie otoczyło nas 6 osób(jeden z nich włożył ochraniacz na zęby więc wiedzieliśmy co się wydarzy)-byliśmy wtedy w trakcie kupowania posiłku w arabskiej knajpce. Znajomy wyszedł ze dwa kroki na przód i zapytał ich czego chcą i wtedy jeden z nich rozbił mu pełną butelkę piwa na głowie.Po tym ataku zaczęła się bójka. Ponieważ z naszej czwórki jedna osoba nie jest zbyt ruchliwa nie brała udziału w bójce(stała obok). My całkiem sobie radziliśmy i nie daliśmy zrobić sobie krzywdy-wręcz przeciwnie. Wszystko to nie trwało nawet 5 min, ponieważ przyjechał patrol straży miejskiej, a w przeciągu kolejnych 2 minut 4 inne patrole policji i straży. Zobaczywszy patrole nasza trójka udała się w ich stronę (czuliśmy się napadnięci i poszkodowani) natomiast tamci zaczęli uciekać. Panowie ze straży miejskiej zdołali złapać tylko 3 osoby z tamtej grupy. Przy nas przekazali innemu patrolowi że 3 osoby gdzieś zniknęły. Zawieźli nas i tamtych których udało im się złapać na posterunek. Tam nas rozdzielili: tamtych przewieźli na dołek(na inny posterunek)a my sobie spokojnie siedzieliśmy i czekaliśmy aż będziemy mogli zeznawać. Na początku ludzie z patroli twierdzili że złożą zeznania i zaraz zostaniemy wypuszczeni. Mówili że wiedzą że zostaliśmy zaatakowani i że tamtych wywieźli na dołek. Po ok. 4 godzinach kazali nam wejść do aresztu(kolegę który nie brał udziału wypuścili do domu) bo podobno nie możemy od tak sobie wędrować w nocy po komisariacie(nie zamknęli kraty tylko kazali siedzieć nam w grupie w jednym miejscu). Po kolejnych paru godzinach zamknęli nam kratę i pozabierali telefony i dokumenty do depozytów(okazało się że patrole skończyły zeznawać i sobie poszli, w między czasie przywieźli tamtych z dołka i zamknęli w areszcie obok naszego). Zmuszono nas po ok. 15 godzinach do dogadania się z tamtymi trzema i przyznanie się do bójki pod groźbą spędzenia kolejnych 24 godzin. Przyznaliśmy się ponieważ utrzymywanie wersji napadu nie przynosiło żadnego skutku, policjantka wręcz nie chciała słuchać innej wersji niż tej którą sama ustaliła. Wypuszczono nas po 18 godzinach. Po jakimś czasie przyszła poczta z zawiadomieniem o sprawie, a na niej po odczytaniu zeznań świadków (patrole) okazało się że wszyscy perfidnie zeznali iż była to zwykła pijacka bójka. Wszystkie zeznania tych osób były praktycznie identyczne i każdy z nich zaznaczył że nie widział więcej niż dokładnie sześć osób-ten fakt zaznaczali wyraziście w swoich zeznaniach. Wydaje mi się że skłamali ponieważ nie chcieli razem z nami siedzieć i zeznawać przez kilkanaście godzin co było by dla nich sporymi nadgodzinami w pracy(w momencie zajścia patrole akurat zjeżdżały na posterunek celem zakończenia zmiany-zeznały tak dwa z pięciu patroli) a potem być ciąganym po sądach, a ponadto nie zdołali pięcioma radiowozami złapać trzech osób z tamtej grupy a to mogło o nich nie najlepiej świadczyć. Zeznali więc że była to zwykła bójka co było najprostszym dla nich wyjściem z sytuacji natomiast 8 godzin które musieli spędzić z nami na komisariacie wystarczyło im z pewnością aby wymyślenia wspólne, zgodne zeznania. Zeznania naszego kolegi który opisał całe zajście nic nie znaczyło. Wszyscy dostaliśmy wyrok minimalnej kary więzienia w zawieszeniu, grzywnę oraz dozór kuratora. Ten co uderzył butelką odbywał w momencie sprawy karę za podobne zajście z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Sąd uznał iż nie mamy dowodów na to że zostaliśmy zaatakowani. W miejscu zajścia był monitoring, natomiast nagranie nie zostało zabezpieczone jako dowód. Kolejnym kłamstwem ze strony świadków były zeznania że wszyscy widzieli całe zajście(nawet patrol który dojechał ostatni). Prawda była taka że pierwszy patrol przyjechał praktycznie pod koniec zajścia, a kolejne patrole dojeżdżały jak się rozeszliśmy-co świadczy o tym że nikt z nich nie znał przyczyny zajścia. Wszyscy jednak zgodnie twierdzili że widzieli zajście, 6 osób i pijacką bójkę. Zastanawiam się nad odwołaniem od wyroku. Nie wiem tylko czy mam jakieś szanse na zmianę sytuacji albo czy jej nie pogorszę. Nie jestem w stanie udowodnić swojej niewinności, natomiast niesprawiedliwy wyrok nie daje mi spokoju.Mam 22 lata(w momencie zajścia 20 lat). Jestem osobą spokojną, rozwijam się zawodowo w dość szybkim tempie i nie w głowie mi przestępczość,a karalność będzie nie wątpliwie utrudnieniem w budowaniu mojej przyszłości. Nigdy nie byłem karany i nie miałem problemów z prawem. Co sądzicie o tej sprawie i o sensie odwołania?

Proszę o w miarę szybką odpowiedź ponieważ wyrok zapadł we środę(29.10.08), a na rozpoczęcie działań w tym kierunku mam jedynie 7 dni.

z góry dziękuje
Pozdrawiam
Michał
 
Ostatnia edycja:
Na początek zwróć sie do Sadu o pisemne uzasadnienie wyroku. Tobie da to czas na rozważenie czy warto składać apelacje, czy nie.

PS. Policjanci - wbrew Twoim stwierdzeniom - nie są miłosnikami nadgodzin - z bardzo prostej i banalnej przyczyny - w tej firmie za nadgodziny się nie płaci.
 
czy wzięcie pisemnego uzasadnienia zobowiązuje mnie do kolejnych działań, czy można poprostu wziąc uzasadnienIe i wtedy decydowac bez żadnej odpowiedzialności?
 
W takim razie napisze dzisiaj podanie o uzasadnienie i jak już je dostane to się odezwę co tam napiszą.

dzięki za dotychczasowe rady.
pozdrawiam
 
Powrót
Góra