S
ssyla
Użytkownik
- Dołączył
- 07.2007
- Odpowiedzi
- 44
Witam,
Napiszę pokrótce w czym rzecz: Otóż w ubiegłym tygodniu mój mąż odebrał wezwanie do osobistego stawienia się w UKS (zostało wysłane pocztą), prowadził kiedyś działalność i urzędowi przypomniało się, że go teraz skontrolują. Taki urząd. Po odebraniu owego wezwania ( oczywiście miał zamiar pójść), w moim miejscu pracy pojawili się Panowie z UKS z zapytaniem w jaki sposób mogą skontaktować się z moim mężem, ponieważ chcieliby mu wręczyć wezwanie do stawienia się w UKS. Powiedziałam im, że mąż odebrał przed wczoraj pismo od nich i że zjawi się w wyznaczonym terminie. Panowie powiedzieli , że byli w naszym domu 3 krotnie i nikogo nie zastali w związku z tym postanowili znaleźć mnie, żeby móc skontaktować się z moim mężem.
Pytanie mam następujące: Jakim prawem urzędnicy nachodzą mnie w moim miejscu pracy (dodam, że szef nie był zachwycony), skoro mąż odebrał od nich pismo i powiedział, że pójdzie. Czy przypadkiem nie jest to nachodzenie, rozumiem, gdyby kilkakrotnie wysyłali pismo pocztą i nie byłoby ono odbierane. Ale w powyższej sytuacji jest to ewidentne nadużycie (moim zdaniem), będąc kilkakrotnie u nas w domu, nie zostawili żadnej informacji z numerem telefonu lub informacją, że byli. Czy przysługuje im prawo do takiego zachowania? Jeżeli nie, to będę chciała interweniować w tej sprawie. Uwierzcie mi, że taka wizyta w miejscu pracy nie należy do przyjemnych. Dodam, że wchodząc żaden z Panów się nie wylegitymował ani nie przedstawił.
Będę wdzięczna za pomoc. Nie dam się gnębić urzędnikom.
Pozdrawiam.
Napiszę pokrótce w czym rzecz: Otóż w ubiegłym tygodniu mój mąż odebrał wezwanie do osobistego stawienia się w UKS (zostało wysłane pocztą), prowadził kiedyś działalność i urzędowi przypomniało się, że go teraz skontrolują. Taki urząd. Po odebraniu owego wezwania ( oczywiście miał zamiar pójść), w moim miejscu pracy pojawili się Panowie z UKS z zapytaniem w jaki sposób mogą skontaktować się z moim mężem, ponieważ chcieliby mu wręczyć wezwanie do stawienia się w UKS. Powiedziałam im, że mąż odebrał przed wczoraj pismo od nich i że zjawi się w wyznaczonym terminie. Panowie powiedzieli , że byli w naszym domu 3 krotnie i nikogo nie zastali w związku z tym postanowili znaleźć mnie, żeby móc skontaktować się z moim mężem.
Pytanie mam następujące: Jakim prawem urzędnicy nachodzą mnie w moim miejscu pracy (dodam, że szef nie był zachwycony), skoro mąż odebrał od nich pismo i powiedział, że pójdzie. Czy przypadkiem nie jest to nachodzenie, rozumiem, gdyby kilkakrotnie wysyłali pismo pocztą i nie byłoby ono odbierane. Ale w powyższej sytuacji jest to ewidentne nadużycie (moim zdaniem), będąc kilkakrotnie u nas w domu, nie zostawili żadnej informacji z numerem telefonu lub informacją, że byli. Czy przysługuje im prawo do takiego zachowania? Jeżeli nie, to będę chciała interweniować w tej sprawie. Uwierzcie mi, że taka wizyta w miejscu pracy nie należy do przyjemnych. Dodam, że wchodząc żaden z Panów się nie wylegitymował ani nie przedstawił.
Będę wdzięczna za pomoc. Nie dam się gnębić urzędnikom.
Pozdrawiam.