umowa budowlana w Niemczech i VOB

  • Autor wątku Autor wątku hajasz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

hajasz

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2013
Odpowiedzi
16
Witam,na prośbę znajomego przekazuję jego zapytanie:
W umowie o wybudowanie obiektu niemiecki zleceniodawca wcisnął nam swój tekst umowy. Jest tam zapis, że obowiązuje VOB. I teraz chodzi o jakieś jego reklamacje rzekomych wad, a on się powołuje na VOB, mimo że dokładnie robiliśmy według jego życzeń i zachcianek, chociaż zwracaliśmy mu uwagę na to, że tak jak on chce, właściwie się nie powinno robić. Jakie znaczenie ma właściwie to VOB?
 
VOB jest zbliżony do FIDICów co do statusu prawnego i zakresu regulacji - są to postanowienia kompleksowo regulujace sytuację stron stosunku prawnego dotyczącego umów o roboty budowlane, takie lex contractus. Dlatego warto by zajrzeć by wiedzieć jak właściwie brzmi umowa którą zawarliście.
Nie jestem do końca pewien ale chyba będzie chodzić o VOB/B.
 
Najprawdopodobniej Niemiec nie ma chęci do wypłaty zaległych pieniędzy
chce na was zarobić takie stosują chwyty ściąga rzeczoznawcę i zarabia na was.
 
VOB (skrót od dawniejszej:„Verdingungsordnung für Bauleistungen” = „porządek/regulamin umawiania świadczeń budowlanych; obecnie: „Vergabe- und Vertragsordnung für Bauleistungen). jest niemieckim zbiorem przepisów, których przedmiotem są umowy o wykonanie dzieła budowlanego. VOB powstało przede wszystkim dla tych umów budowlanych, które zawarte zostały w wyniku przetargów publicznych, tzn. jeśli zamawiającym w tych umowach jest jakiś podmiot państwowy lub samorząd terytorialny (np. gmina) lub jakaś podległa mu jednostka lub organizacja. Celem VOB było ujednolicenie zasad „rozdawania” publicznych zleceń budowlanych oraz ujednolicenie wszystkich umowy budowlanych, których conajmniej jedną stroną są podmioty publiczne. VOB podzielone jest na trzy części: Część A dotyczy przetargów, częś B dotyczy treści umówy, a część C dotyczy szczegółowych warunków technicznych (normy itd.) W Niemczech rozwinąła się taka praktyka, że VOB część B uzgadniana jest przez prywatne podmioty jako obowiązująca część umowy. To znaczy, że prywatny zamiawiający, który zleca budowę małego domku małej prywatnej firmie budowlanej, i ta mała prywatna firma budowlana, mogą uzgodnić w ich umowie, że obowiązywać będzie VOB część B. Jeśli umowa zawiera takie uzgodnienie, to wówczas obowiązuje nie tylko kodeks cywilny, tzn. niem. BGB, lecz właśnie VOB, które wówczas ma pierwszeństwo w przed przepisami BGB. A różnice są poważne, i tu przejdę do problemu zawartego w pytaniu: Jeżeli zamawiający narzuca wykonawcy jakieś swoje specjalne życzenia odnośnie sposobu budowy, a wykonanie tych życzeń może pociągnąć za sobą wady dzieła budowlanego, to według BGB wykonawca jest wolny od odpowiedzialności za wady, jeśli zamawiającego ostrzegał przed skutkami uwzględnienia jego „życzeń”. Natomiast wg. VOB pozycja wykonawcy jest tu słabsza, bowiem VOB zwalnia wykonawcę od odpowiedzialności za wadę spowodowaną „życzeniami” zamawiającego tylko wówczas, jeśli wkonawca ostrzegł i pouczył zamawiającego na piśmie ( § 13 ust. 3 VOB w zw. z § 4 ust. 3 VOB). Dlatego nawet jeśli w ewentualnym procesie przed niemieckim sądem udowodnicie, że ostrzegaliście zamawiającego przed skutkami jego durnowatych życzeń, to jeszcze za mało, aby od odpowiedzialności za wady się zupełnie uwolnić, jeśli Wasze ostrzeżenia i pouczenia nie były sformułowane na piśmie. Niestety, polscy wykonawcy budowlani, a jest ich w Niemczech setki, podpisują umowy o prace budowlane, w których zastrzeżone jest obowiązywanie VOB, a tylko w nielicznych przypadkach po stronie polskiej ktoś wie, co to w ogóle są te VOB. W waszej sprawie unikałbym sądowego roztrzygnięcia sporu o wady waszego dzieła budowlanego, ponieważ ryzyko, że przegracie, mimo, że wykonywaliście zgodnie z „życzeniami” zamawiającego, jest bardzo duże. Oczywiście, istnieje możliwość wykazania przed sądem, że ten obowiązek formy pisemnej ostrzeżenia zamawiającego przed skutkami jego "życzeń" został conajmniej domyślnie (konkludentnie) uchylony, bo strony poprzez sposób bieżącego porozumiewania się w czasie realizacji budowy z formy pisemnej de facto zrezygnowały, ale żeby w ten sposób obronić się przed niemieckim zamawiającym, wyszukajcie sobie prawnika, który zna najnowsze wyroki niemieckiego sądu najwyższego (BGH) dotyczące VOB, a komu dziś chce się czytać takie wyroki. Ale napewno znają je sędziowie, którzy w sprawach budowlanych rozstrzygają.
 
Ostatnia edycja:
Ale nawet jeśli według VOB musi być forma pisemna ostrzeżeń zleceniodawcy, jaka musi zachować wykonawca, to czy w ogóle nie liczy się fakt, ze cały czas nalegał ustnie na wykonanie jego życzeń i groził nawet zerwaniem umowy, jeśli nie wykonamy tak, jak sobie życzył? Czy zawsze nasze ostrzeżenie musiało być na piśmie? To, ze na nas wymuszał wykonanie swoich poprawek i ulepszeń, możemy bez problemow udowodnić!
 
Jeżeli VOB część B stała się częścią umowy, to znaczy jeśli w tekście umowy jest odesłanie do przepisów VOB-B, i tekst tego odesłania brzmi np. tak: "W pozostałych sprawach ma zastosowanie VOB część B, to wówczas obowiązuje § 13 ust. 3 i § 4 ust. 3 VOB-B. A to oznacza, że wykonawca obowiązany jest zgłosić zamawiającemu swoje zastrzeżenia na piśmie. W konkretnych przypadkach może być jednak tak, że strony umowy obopólnie i zgodnie zrezygnowały z formy pisemnej, i ta rezygnacja wcale nie musi nastąpić w formie pisemnej. Sądy uwzględniają taką sytuację na korzyść wkonawcy, jednak to, że do takiej sytuacji doszło, udowodnić musi wykonawca. Taką conajmniej domniemaną, konkludentną sytuację można przyjąć wówczas, jeśli strony zgadzały się na ustne porozumienia w innych kwestiach umownych; np. rozszerzenie zlecenia, zmiana ceny lub zasad wyceny i kiedy zmieniały umowę pisemną ustnym porozumieniem. Jeśli np. zamawiający za zgodą wykonawcy zmienił coś w umowie porozumiewając się z wykonawcą tylko ustnie, to jego późniejszy zarzut braku formy pisemnej w innej kwestii umownej może być uznany za "venire factum proprium". Podkreślam jednak, że to wykonawca musiałby udowodnić, że taka konkludentna rezygnacja z formy pisemnej miała miejsce. Jeżeli taki dowód się uda, to wówczas wykonawca może uwolnić się od odpowiedzialności za wady dzieła budowlanego, których inicjatorem był zamawiający, forsujący swoje życzenia. Chciałby tu jeszcze zaznaczyć, że sądy inaczej podchodzą do spraw w których zamawiającymi są osoby prywatne, laicy budowlani, a inaczej do zamawiających, którzy są biznesowymi investorami budowlanymi lub firmami budowlanymi, którzy wykonanie robót podzleciły. Jeśli zamawiającymi są ci ostatni, których tu wymieniłem, udowodnie rezygnacji z formy pisemnej jest łatwiejsze. Tam zaś, gdzie zamawiającymi są osoby prywatne (konsumenci), dowód będzie o wiele trudniejszy i nie zawsze możliwy.
 
Ostatnia edycja:
Jest takie niemiecki powiedzenie:"Wer schreibt der bleibt". W dosłownym tłumaczeniu "Kto pisze ten zostaje". Nie bójcie się pisać maili do niemieckiego zleceniodawcy. Nawet jeśli będą one z błędami. W sądzie może to Wam uratować życie.
 
Powrót
Góra