Umowa o dzieło z uchybieniami formalnymi - czy prawa autorskie skutecznie przekazane?

  • Autor wątku Autor wątku saq1984
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

saq1984

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2010
Odpowiedzi
4
Witam, znajduję się w następującej sytuacji. Około dwóch lat temu wykonałem dość zaawansowany serwis internetowy. Umowa (o dzieło z przekazaniem wszelkich majątkowych praw autorskich) nie została zgłoszona do Urzędu Skarbowego - na koniec po prostu otrzymałem pieniądze przelewem. Nie było więc żadnego rachunku, ani tym bardziej protokołu odbioru. Umowę mieliśmy podrzeć - czego nie zrobiłem i myślę że nie zrobił tego również mój zleceniodawca.

Na przestrzeni następnych, powiedzmy, 8 miesięcy dokonałem jeszcze kilku bardziej lub mniej poważnych zmian w skrypcie. Rozliczaliśmy się również "nieformalnie". Wszystko było ok, aż w pewnym momencie kontakt się urwał. Oczywiście mój zleceniodawca dłużny mi był pewną (relatywnie nie bardzo dużą) sumę. Mimo wszystko było to zagranie bardzo nie fair i z chęcią odwdzięczyłbym się równie pięknym gestem.

Moje pytanie brzmi, czy w takim przypadku umowa i jej zapisy o przekazaniu praw autorskich jest ważna? Myślałem nad wystawieniem skryptu na aukcji internetowej itp.

Oczywiście, jeśli przychodzą wam do głowy inne sposoby rozwiązania tej sytuacji - chętnie się z nimi zapoznam:)

Dziękuję z góry za pomoc.
 
saq1984 napisał:
Moje pytanie brzmi, czy w takim przypadku umowa i jej zapisy o przekazaniu praw autorskich jest ważna?
Tak. Zwłaszcza, że za tamtą umowę zapłacił wynagrodzenie. A to, że cała sprawa wygląda tak, jakby była w szarej strefie, to nie problem praw autorskich, a co najwyżej US, i to pewnie po obu stronach...
Myślałem nad wystawieniem skryptu na aukcji internetowej itp.
prawa autorskie zostały przeniesione, więc formalnie nie możesz tego robić. Chyba, że określone zostały jakieś szczególne pola eksploatacji, dla których prawa te zostały przeniesione, wtedy dla innych pól eksploatacji mógłbyś dysponować programem. Ale nie wynika nic takiego z twojego postu...

Inną kwestią jest ta, że zamawiający mógł podrzeć umowę...
oczywiście, jeśli przychodzą wam do głowy inne sposoby rozwiązania tej sytuacji - chętnie się z nimi zapoznam
Standardowo, wysłać wezwanie do zapłaty wynagrodzenia... pamiętaj tylko, że roszczenia z tytułu umowy o dzieło przedawniają się po dwu latach.

A gdzie są te uchybienia formalne z tytułu postu?
 
Ostatnia edycja:
Dziękuję za odpowiedź - tak niestety przypuszczałem. Umowa jest bardzo prosta, ma 10 paragrafów. Jeden z nich mówi o przekazaniu praw (dość nieudolnie) - może tu jest szansa?

"Zleceniobiorca zobowiązuje się nie ujawniać danych uzyskanych od Zleceniodawcy, w tym powielenia oskryptowania serwisu X (tu adres witryny), jego dystrybucji, danych oraz wszystkich innych elementów powiązanych z witryną X, ponadto zleceniobiorca zobowiązuje się przekazać prawa autorskie do wykonanego przez niego dzieła Zleceniodawcy".

Pisząc uchybienia, miałem na myśli brak jakiegokolwiek rachunku końcowego, protokołu odbioru dzieła i brak rejestracji w US, ale to jak zauważyłeś nie ma większego znaczenia.
 
no tak, co najmniej enigmatyczny ten zapis jest, można powiedzieć. Ale zasadniczo moim zdaniem można przyjąć, że przeniesienie było skuteczne (Art.53. oraz 64. - http://forumprawne.org/prawo-autorskie/137245-ustawa-z-dnia-4-lutego-1994-r-o-prawie-autorskim-prawach-pokrewnych.html - zwana dalej upaipp).

Oczywiście, ty jako autor zawsze możesz się mieć swoje wątpliwości co do sposobu korzystania z dzieła (Art.16. ust.5. upaipp) oraz uznać, że działania zamawiającego stanowią uzasadnione zagrożenie swoich interesów twórczych (Art.56. upaipp), ale czy znalazłbyś je i miałbyś i możliwości wiarygodnego udowodnienia ich przed sądem? Bo to, że nie zapłacił ci jakiejś niewielkiej części wynagrodzenia to, jak dla mnie, trochę mało...
 
Tak jest, to za mało. Szczególnie że w tle jest brak rejestracji w US, także rozważam jedynie załatwienie sprawy pozasądowo.
Widzę tylko jedną szansę - art. 41 ust.2: "Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych (...) obejmuje pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione". A tutaj nie ma nawet słowa o tych polach, nie mówiąc o rodzaju praw autorskich (chociaż wiadomo że muszą być majątkowe).

P.S. Znalazłem np. takie coś:

"Wśród prawników istnieją rozbieżne opinie czy trzeba, czy też nie trzeba wymieniać pól eksploatacji, czyli pól, na jakich będzie wykorzystywany dany utwór. Warto jednak pamiętać że, zgodnie z literalnym brzmieniem art. 41 prawa autorskiego, umowa może dotyczyć tych pól eksploatacji, które są w niej wyraźnie wymienione. Jakie są tego konsekwencje? Brak w umowie pola jakim jest np. Internet – spowoduje iż nie możemy publikować na stornach www. I jeszcze jedna ważna rzecz, za każde pole eksploatacji, na którym jest utwór wykorzystywany, wbrew umowie, twórcy należy się wynagrodzenie."

Źródło:
Jak napisać dobrą umowę prawno-autorską- o czym warto pamiętać - Prawa autorskie - Prawo autorskie - Wieszjak.pl
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
saq1984 napisał:
Widzę tylko jedną szansę - art. 41 ust.2: "Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych (...) obejmuje pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione". A tutaj nie ma nawet słowa o tych polach, nie mówiąc o rodzaju praw autorskich (chociaż wiadomo że muszą być majątkowe).
Powinny być wypisane, ale patrząc z praktyki forum, rzadko jest to robione... Oczywiście, dla takich przypadków jak ten, kiedy pól nie określono w żaden sposób, pozostaje kwestia interpretacji, czy i na jakich to polach eksploatacji przeniesiono więc prawa autorskie. Jawią się ze trzy możliwości interpretacji:
  • domyślnie na wszystkich;
  • tylko na takich, na których miało być wykorzystywane dzieło w momencie wykonania;
  • na żadnych, czyli przeniesienia de facto nie było.
Ja uważam, że biorąc pod uwagę intencje stron (bezdyskusyjna, zapisana obustronna zgoda na przeniesienie praw autorskich) należy rozważać opcję jeden lub dwa, pomimo tego, że nie wskazano bezpośrednio pól eksploatacji.

Taka dygresja: weź pod uwagę, że przy takiej umowie podpisywanej przez obie strony można też popatrzeć tak, że albo autor miał świadomość takiego, a nie innego przeniesienia praw autorskich i zgadzał się z tym, albo działał w złej wierze, świadomie podpisując umowę mając świadomość nieskutecznego przeniesienia praw autorskich. I tak źle, i tak nie dobrze...

Ale, oczywiście, wszystko w razie czego zależy od sądu...
 
Nie sposób się nie zgodzić. Także sprawę zostawiam, nic tu się chyba nie wymyśli (przynajmniej bezbolesnego).

Dzięki za pomoc, pozdrawiam.
 
Powrót
Góra