Umowa z kancelarią radcy prawnego.

  • Autor wątku Autor wątku bamber8
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

bamber8

Witam, byłem ostatnio u radcy prawnego w celu poprowadzenia rozprawy rozwodowej. Ustalono i zapisano w umowie że jeżeli rozwód odbędzie si do 2 rozpraw kwota 2,5 tyś zł, jeżeli do 5 rozpraw 3,5 tyś. Dałem 1000 zł zaliczki. W umowie jest zapis iż w przypadku wycofania się z niej muszę zapłacić całość 3,5 tyś. zł. Czy taki zapis jest zgodny z prawem o ile chciał bym się wycofać? Na razie nie jest nawet pozew napisany, była jedynie porada prawna.
 
Obowiązuje zasada swobody umów, doskonale wiedziałeś co podpisujesz.
 
Jest to wg. - mimio podpisanej umowy - "legalne" bezprawie. Mieszkam w Niemczech i tu obowiazuje zasada - najpierw usluga (nawet prawna) pozniej zaplata. Polska podobno jest w UE ale prawo Polskie jest bardzo dziwne !!!!! Moze byc swoboda umowy ale od adwokata czy radcy prawnego oczekuje sie uczciwosci, przeciez po to sie do nich zwracamy !!!
 
Ostatnia edycja:
Jeszcze jedno pytanie, w umowie mamy zapis iż jeżeli rozwód odbędzie się do 2 rozpraw kwota 2,5 tyś. zł a jeżeli do 5 to kwota 3,5 tyś. W umowie jest zapis iż w razie jej rozwiązania bez podania ważnych powodów obowiązuje natychmiastowa zapłata całości. Która kwota ma być całością skoro nie bedzie wiadomo w razie rezygnacji na ilu się skończy? Co można podciągnąć pod ważny powód skoro nie są konkretnie wymienione?
 
Ważny powód, to zapewne takie okoliczności, które nie zależą od żadnej ze stron umowy. Co do całości kwoty to obawiam się, że jest to 3,5 tyś zł, bo kwota 2,5 tyś zł jest "z rabatem", który nie obowiązuje przy wypowiedzeniu.
 
określenie "ważny powód" nie jest nigdzie zdefiniowany dlatego tu bym podyskutował, nie ma określenia czy mieliśmy wpływ na niego czy też nie.
 
Dlatego to zależy od interpretacji, a najlepiej gdyby rzeczone powody były konkretnie wymienione w umowie.
 
Ale nie są ujęte w umowie więc mam jakąś opcję jednak rezygnacji.
 
W kwestiach spornych umowę można podważyć tylko w sądzie. I na drugi raz lepiej na bieżąco wyjaśniać wątpliwe punkty, niż zastanawiać się nad nimi po fakcie.
 
jeśli już na samym początku nie możesz dojść do porozumienia z radcą to jak sobie wyobrażasz cały proces? czy uważasz że radca pisząc w umowie do 2 czy 5 rozprawy nie wie co pisze? przeciągnąć rozprawę można z byle powodu a u nas jest ten problem że kasa najpierw a potem albo się uda albo nie dlatego to są jaja na zachodzie płaci się za efekty a u nas na dzień dobry 3-5 tys i potem za każdą rozprawę 300-500 i jeszcze na koniec Ci powie żeby się cieszyć że wyrok jest z winy obu stron.
 
januszmm, nigdzie nie płaci się wyłącznie za efekty. Wynagrodzenie za efekt może być jedynie dodatkiem do podstawowego wynagrodzenia.
Nieprawdą jest, że na Zachodzie jest inaczej. Proponuję pójść do dowolnie wybranej Kancelarii w Niemczech, Czechach czy Francji. Klient płaci już nawet za samo zarejestrowanie sprawy niemałą kwotę, oddzielnie od płatności za np. poradę..
 
Mieszkam juz od 30 lat w Niemczech. Tu sprawy sadowe sa wlasciwie na porzadku "dziennym". NIGDY nie zdazylo mi sie placic przed sprawa. Jedynie to mogla byc wstepna rozmowa ile ewentualnie sprawa moze kosztopwac i czy sie to oplaci czy nie.Poza tym mozna sie ubezpieczyc na wypadek koniecznosci kozystania z porad prawnych - Rechtschutzversicherung. Jest to bardzo oplacalne ubezpieczenie. W Polsce niestety - placisz za wszystko - nawet do wejscie do kancelarii- Doswiadczylam to na swojej osobie. Teraz byc moze znajde sie w sadzie z adwokatem ktoremu zaufalam:(
 
w polsce też się możesz ubezpieczyć na wypadek konieczności korzystania z profesjonalnego pełnomocnika - nic nowego.
co do wątku: prawda jest taka, że słusznie że trzeba płacić za prawnika przed sprawą, a wiecie dlaczego? bo ZAWSZE istnieje ryzyko, że sprawa może być przegrana - w końcu są dwie strony i jedna ze stron najczęściej przegrywa (pomijam wyjątki, dlatego piszę najczęściej). przecież jak by taki janusz autor wątku przegrał sprawę to w życiu by prawnikowi nie zapłacił. a co z tego, że prawnik jeździł na 5 rozpraw do zatyłka wielkiego, stracił cały dzień, przy tym pisał 20 pism procesowych i jeszcze spotykał się z klientem i wysłuchiwał jego żali. usługa prawna to usługa starannego działania a nie rezultatu. płacisz za to, że prawnik działał w twoim imieniu, a nie za to że sprawę wygrałeś. zapamiętajcie to sobie.
 
Muszę dorzucić kilka groszy od siebie w tej dyskusji, ponieważ aż krew mnie zalewa, gdy czytam niektóre komentarze.

Hania31,
kwestia płatności przed czy po sprawie zależy wyłącznie od umowy z radcą prawnym lub adwokatem. Można umówić się na płatność przed lub po sprawie. Można umówić się na część przed, resztę po. Nie ma problemu. Dlaczego płatność przed jest zła? Dlaczego to adwokat/radca prawny ma wykładać pieniądze z własnej kieszeni? Niestety wszystko kosztuje i nie widzę powodów, aby nie pobierać zaliczki od klienta.. Przecież to klient przychodzi do prawnika, a nie odwrotnie.


Nie rozumiem kompletnie opinii dotyczących tego, że płatność za usługę prawną powinna następować po pozytywnym załatwieniu sprawy. Niby dlaczego? Czy idąc do lekarza (na prywatną wizytę) płaci się dopiero wtedy, gdy pacjent zostaje wyleczony?
Czy uczęszczając na sesje do psychologa/psychiatry płaci się dopiero wtedy, gdy terapia odniesie skutek? A jeśli tak to, Twój problem psychiatro...

Świadczenie usług prawnych, w szczególności prowadzenie spraw w Sądach nie jest oparte na zasadzie zero-jedynkowej. Sytuacje do rozstrzygnięcia przez prawnika nie są z reguły albo czarne albo białe. Najczęściej są szare, niestety. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to znaczy, że jest kompletnym laikiem w sprawach związanych z prawem i albo to zrozumie albo dyskusja nie ma sensu. Dlaczego więc prawnik ma nie otrzymać wynagrodzenia, jeśli starannie wykonywał usługę prawną, ale niestety negatywnie dla klienta? Czy ktoś może mi to wyjaśnić?

Czym innym jest natomiast nienależyte wykonywanie usługi. Drogi kliencie, nie jesteś wówczas pozbawiony środków prawnych. Przysługują one jednak wówczas, gdy prawnik nienależycie wykonuje zawód, a nie wtedy, gdy sprawa zakończy się dla klienta niepomyślnie.

Jeszcze jedna kwestia.
Aby wszyscy narzekacze lepiej to zrozumieli pokuszę się o stwierdzenie, że zasada, że prawnik otrzymuje wynagrodzenie niezależnie od wyniku jest dla klientów korzystne. Tak, korzystne!
Dlaczego?
To wynika z tego, że sprawy nie są albo czarne albo białe, o czym wyżej. Jeśli klient przyjdzie do prawnika ze sprawą wątpliwą, niejasną to w sytuacji, gdy prawnik miałby otrzymać wynagrodzenie dopiero wtedy, gdy sprawa zakończy się pomyślnie to w ogóle sprawy by nie przyjął. Zwyczajnie by mu się to nie opłacało. Takich spraw jest przecież najwięcej i cała praca prawnika polega na tym, aby wyjść z sytuacji beznadziejnej i trudnej tak, aby jednak zakończyła się pomyślnie, co często się przecież udaje. W sytuacji braku wynagrodzenia w przypadku takiej sprawy prawnik byłby bez wynagrodzenia, ale to sprawa klienta byłaby nierozwiązana.
Jak myślicie, kto straciłby na tym bardziej? Prawnik czy klient? Pytanie retoryczne...

Co do kwestii innych krajów.
Nieprawdą jest, że w innych krajach płaci się od wyniku. Owszem, w razie wygranej wynagrodzenie może być wyższe, nie ma problemu. Nie jest jednak tak, że w razie niepowodzenia prawnik zostaje z niczym, a nawet ze stratami w postaci pieniędzy i przede wszystkim czasu. Niemcy, Czechy, Francja są tego bardzo dobrym przykładem. I to właśnie tam na dzień dobry płaci się np. 200 euro za samo zarejestrowanie sprawy. W Polsce wbrew powszechnej opinii ceny usług prawnych nie są drogie.

Dlaczego, ktoś kto prowadzi działalność gospodarczą, a taką jest prowadzenie kancelarii prawnej miałby charytatywnie świadczyć usługi? To jest brak szacunku do osoby prawnika, który poświęca sporo czasu na to, aby móc robić to co robi. Typowo polska mentalność, wszyscy wszystko chcieliby za darmo..

Jeśli ktoś uważa inaczej to proponuję studia prawnicze, zdobycie zawodu i otwarcie fundacji w której będziecie świadczyć odpowiednie usługi, oczywiście na odpowiednim poziomie.

Przepraszam za długi wpis, ale nie mogę czytać niektórych opinii. Mam nadzieję, że dobrniecie do końca, szczególnie tyczy się to tzw. narzekaczy...;)
 
Powrót
Góra