M
myszkha
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2008
- Odpowiedzi
- 2
mam pytanie, potrzebuję pomocy i w miarę możliwości szybkiej odpowiedzi... Chciałam zapytać, czy mój pracodawca ma prawo pociągnąć mnie do odpowiedzialności finansowej za towar, którego braki wyszły przy inwentaryzacji? pracuję na umowę zlecenie, którą podpisuję po każdym przepracowanym miesiącu, np. za listopad dopiero jutro podpiszę umowę. Praca "lekka, miła i przyjemna"cytując pracodawcę, w kiosku jednej ze znanych spółek. Pracuję tam od lipca, z chwilą przyjęcia mnie do pracy nie została przeprowadzona inwentaryzacja towaru, dopiero teraz z racji zbliżającego się końca roku. Inwent. wykazała braki towaru na kwotę prawie 800zł brutto (brakujący towar od razu był kasowany jako "sprzedany" w komputerze, czyli zdejmowany ze stanu). Pracodawczyni chce mnie obciążyć za te braki, tłumacząc się tym, ze mam ten towar "za plecami" i ogólnie wiadomo, że jest odpowiedzialność finansowa na saloniku. Powiedziała mi też, że odda sprawe na policję i będzie wnioskować o badania warigraficzne i ściągnie dziewczyny które pracowały przede mną by pociągnąć je w razie czego do odpowiedzialności finansowej. Poza tym uhonorowała mnie też zdaniem wczoraj, że od tego czy będę dalej pracować zależy czy dostanę wypłatę oraz zaproponowała, ze jeśli podpiszę umowę zlecenie z nią na rok, to weźmie te "braki" na siebie, zastrzegając, ze niczym mnie nie straszy...
zastanawiam się jak się to ma w świetle prawa...
Moja umowa nie ma żadnej wzmianki o odpowiedzialności fin., a w dodatku podpisuję ją po przepracowanym miesiącu... CZy braków w towarze nie puszcza się w koszty? czy ma prawo wypłacić mi niższą pensję, taką, którą ona uzna za stosowną? Jeśli znajdziesz chwilę czasu, to proszę o pomoc... Nie wiem kompletnie jak się zachować:-(
w dodatku dziś był sądny dzień i nie otrzymałam wynagrodzenia, mimi, że kierowniczka twierdziła, że się rozliczymy. Podpisałam umowę za zeszły miesiąc i odbiór pieniędzy;( po czym ona stwierdziła, że inwentaryzacja wyniosła 600zł, więc nie wypłąci mi pieniędzy, bo muszę ja pokryć. Pomijam fakt, ze oprócz mnie pracowały tam inne osoby i to była pierwsza inwentaryzacja towaru od założenia saloniku, czyli od kwietnia. Są święta a ja zostałam bez pieniążków, może 600zł to niewiele, ale dla studenta to jednak coś. Jedynym kołem ratunkowym pozostaje mi to, ze nagrałam tą rozmowę, ale ie wiem czy coś zdziałam, bo ona twierdzi, ze wynosiłam towar... można mi jakoś pomóc?
zastanawiam się jak się to ma w świetle prawa...
Moja umowa nie ma żadnej wzmianki o odpowiedzialności fin., a w dodatku podpisuję ją po przepracowanym miesiącu... CZy braków w towarze nie puszcza się w koszty? czy ma prawo wypłacić mi niższą pensję, taką, którą ona uzna za stosowną? Jeśli znajdziesz chwilę czasu, to proszę o pomoc... Nie wiem kompletnie jak się zachować:-(
w dodatku dziś był sądny dzień i nie otrzymałam wynagrodzenia, mimi, że kierowniczka twierdziła, że się rozliczymy. Podpisałam umowę za zeszły miesiąc i odbiór pieniędzy;( po czym ona stwierdziła, że inwentaryzacja wyniosła 600zł, więc nie wypłąci mi pieniędzy, bo muszę ja pokryć. Pomijam fakt, ze oprócz mnie pracowały tam inne osoby i to była pierwsza inwentaryzacja towaru od założenia saloniku, czyli od kwietnia. Są święta a ja zostałam bez pieniążków, może 600zł to niewiele, ale dla studenta to jednak coś. Jedynym kołem ratunkowym pozostaje mi to, ze nagrałam tą rozmowę, ale ie wiem czy coś zdziałam, bo ona twierdzi, ze wynosiłam towar... można mi jakoś pomóc?