B
bylinska
Użytkownik
- Dołączył
- 03.2020
- Odpowiedzi
- 34
mam pytanie odnośnie konsekwencji prawnych związanych z zerwaniem umowy zlecenie.
Sytuacje mam taką, że w obecnej pracy pracuję do końca stycznia i zakańczam ją za porozumieniem stron. w nowej pracy 18 podpisałam umowę zlecenie ale z data 17 na której miałam wpisany dwutygodniowy okres wypowiedzenia w sumie z którego nie mogłam skorzystać już podpisując umowę.
W nowej pracy byłam 3 dni po 4 godziny od 17-19, i mam podpisaną listę obecności, na zleceniu mam wpisane że praca dotyczy księgowania faktur i wyciągów bankowych (praca dotyczyła stanowiska księgowej), a uczyłam się obsługi programu gdyż od 1 lutego miałam mieć umowę o pracę, ale jeszcze nic nie było przygotowane do niej. Dostałam tylko skierowanie na badania do medycyny pracy.
21 zadzwoniłam i powiedziałam że rezygnuję z tej pracy bo nie widzę się w niej i mi nie odpowiada, pani dyrektor powiedziała że mam sobie jeszcze raz wszystko przemyśleć i dać odpowiedź w poniedziałek i dałam taką samą i wrzeszczała na mnie przez telefon że ją oszukuję i że jestem wstrętna i rzuciła mi słuchawką.
I teraz nie wiem do końca co mam zrobić nie miałam tam żadnego grafiku ułożonego, i tak "na gębę" jak mam przyjść. Umowę mam do końca stycznia, zgłoszona byłam do ZUS do zdrowotnych, i mam wpisane w liście obecności 12 godzin.
Czy grożą mi jakieś konsekwencje prawne z ich strony za nie dotrzymanie zlecenia.
Dodatkowo jak podpisywałam umowę to i zauważyłam 1 błąd, że mam złą datę bo wpisane miałam 8.06.2020 i kadrowa zamazała to korektorem, i wpisała poprawną, potem sprawdziłam czy nie ma, jakiś literówek w moim adresie czy nazwisku i było ok więc podpisałam. teraz w weekend zauważyłam że mam wpisany serie dowodu osobistego z błędem, nie zgadza się 1 litera.
i jak byłam tam ostatni dzień 19 to zauważyłam że na mojej liście obecności nazwisko się zgadza ale imię mam wpisane inne, ale tam był portier i powiedział że w takiej sprawie to z kadrową trzeba rozmawiać ale jej już nie było.
Ja od nich za te godziny żadnych pieniędzy nie chce. jak rozmawiałam z swoją bezpośrednią przełożona w nowej pracy w piątek, to powiedziała ok że rezygnuje i że mam w poniedziałek przyjść do kadr i wszystko zakończyć, a potem zadzwoniła do mnie dyrektorka, że da mi 100 zł więcej na umowie (choć tu o wypłatę nie chodzi bo akurat w starej pracy mam taką samą a nawet lepszą czasem wypłatę) i powiedziała że mam to sobie wszystko przemyśleć bo powiedziałam że obecna dyrektorka chce jeszcze ze mną porozmawiać czy na pewno chce odejść. i tak zrobiłam i dałam odpowiedź przez telefon bo tak się umówiłyśmy.
Na szczęście obecny pracodawca powiedział że nie ma problemu mogę zostać i nie będzie mi z tego powodu robił problemów, ale obawiam się że tam mogą mi robić z tego powodu jakieś problemy.
I po jedno cieszę się że tam nie podpisałam umowy o prace bo widzę że tam jakaś dziwna atmosfera jest, że obecna główna księgowa jest na l4 tak która ją zastępuję jako główną księgową jest tam nie cały rok a i tak mówiła że to jest jej 15 praca w życiu, a ta za którą miałam być sama się zwolniła a ma 5 lat do emerytury bo nie chce tam robić, a ta kadrowa też mnie na środku korytarza przy wszystkich zwyzywała że mam popracować nad pisownią bo tak dziwnie pisze cyfrę 9 że ona nie wie co to za cyfra, i że za drobne literki piszę, tak po prostu nakrzyczała na mnie w 1 dzień pracy że jej się nie podoba mój charakter pisma.
oraz pan który miał mnie szkolić z rodo, wiedział że jak w byłej pracy mam tydzień 1 zmianę więc nie dam rady przyjść rano i przekładamy to na kolejny tydzień, to zrobił wielki problem że czekał na mnie tydzień aż się zgłoszę gdzie umowę miałam od 17, a on czekał od 10, bo jego kolejny tydzień nie ma.
No naprawdę dziwna atmosfera.
Co mi doradzacie?
Sytuacje mam taką, że w obecnej pracy pracuję do końca stycznia i zakańczam ją za porozumieniem stron. w nowej pracy 18 podpisałam umowę zlecenie ale z data 17 na której miałam wpisany dwutygodniowy okres wypowiedzenia w sumie z którego nie mogłam skorzystać już podpisując umowę.
W nowej pracy byłam 3 dni po 4 godziny od 17-19, i mam podpisaną listę obecności, na zleceniu mam wpisane że praca dotyczy księgowania faktur i wyciągów bankowych (praca dotyczyła stanowiska księgowej), a uczyłam się obsługi programu gdyż od 1 lutego miałam mieć umowę o pracę, ale jeszcze nic nie było przygotowane do niej. Dostałam tylko skierowanie na badania do medycyny pracy.
21 zadzwoniłam i powiedziałam że rezygnuję z tej pracy bo nie widzę się w niej i mi nie odpowiada, pani dyrektor powiedziała że mam sobie jeszcze raz wszystko przemyśleć i dać odpowiedź w poniedziałek i dałam taką samą i wrzeszczała na mnie przez telefon że ją oszukuję i że jestem wstrętna i rzuciła mi słuchawką.
I teraz nie wiem do końca co mam zrobić nie miałam tam żadnego grafiku ułożonego, i tak "na gębę" jak mam przyjść. Umowę mam do końca stycznia, zgłoszona byłam do ZUS do zdrowotnych, i mam wpisane w liście obecności 12 godzin.
Czy grożą mi jakieś konsekwencje prawne z ich strony za nie dotrzymanie zlecenia.
Dodatkowo jak podpisywałam umowę to i zauważyłam 1 błąd, że mam złą datę bo wpisane miałam 8.06.2020 i kadrowa zamazała to korektorem, i wpisała poprawną, potem sprawdziłam czy nie ma, jakiś literówek w moim adresie czy nazwisku i było ok więc podpisałam. teraz w weekend zauważyłam że mam wpisany serie dowodu osobistego z błędem, nie zgadza się 1 litera.
i jak byłam tam ostatni dzień 19 to zauważyłam że na mojej liście obecności nazwisko się zgadza ale imię mam wpisane inne, ale tam był portier i powiedział że w takiej sprawie to z kadrową trzeba rozmawiać ale jej już nie było.
Ja od nich za te godziny żadnych pieniędzy nie chce. jak rozmawiałam z swoją bezpośrednią przełożona w nowej pracy w piątek, to powiedziała ok że rezygnuje i że mam w poniedziałek przyjść do kadr i wszystko zakończyć, a potem zadzwoniła do mnie dyrektorka, że da mi 100 zł więcej na umowie (choć tu o wypłatę nie chodzi bo akurat w starej pracy mam taką samą a nawet lepszą czasem wypłatę) i powiedziała że mam to sobie wszystko przemyśleć bo powiedziałam że obecna dyrektorka chce jeszcze ze mną porozmawiać czy na pewno chce odejść. i tak zrobiłam i dałam odpowiedź przez telefon bo tak się umówiłyśmy.
Na szczęście obecny pracodawca powiedział że nie ma problemu mogę zostać i nie będzie mi z tego powodu robił problemów, ale obawiam się że tam mogą mi robić z tego powodu jakieś problemy.
I po jedno cieszę się że tam nie podpisałam umowy o prace bo widzę że tam jakaś dziwna atmosfera jest, że obecna główna księgowa jest na l4 tak która ją zastępuję jako główną księgową jest tam nie cały rok a i tak mówiła że to jest jej 15 praca w życiu, a ta za którą miałam być sama się zwolniła a ma 5 lat do emerytury bo nie chce tam robić, a ta kadrowa też mnie na środku korytarza przy wszystkich zwyzywała że mam popracować nad pisownią bo tak dziwnie pisze cyfrę 9 że ona nie wie co to za cyfra, i że za drobne literki piszę, tak po prostu nakrzyczała na mnie w 1 dzień pracy że jej się nie podoba mój charakter pisma.
oraz pan który miał mnie szkolić z rodo, wiedział że jak w byłej pracy mam tydzień 1 zmianę więc nie dam rady przyjść rano i przekładamy to na kolejny tydzień, to zrobił wielki problem że czekał na mnie tydzień aż się zgłoszę gdzie umowę miałam od 17, a on czekał od 10, bo jego kolejny tydzień nie ma.
No naprawdę dziwna atmosfera.
Co mi doradzacie?