umowa zlecenie - prawa i obowiązki, wykorzystywanie - pytani

  • Autor wątku Autor wątku AgataAgata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

AgataAgata

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2008
Odpowiedzi
4
Witam!
Jestem słuchaczką studium (w tej chwili wakacje i przerwa pomiędzy jedną szkołą a drugą). Podjęłam pracę w agencji reklamowej na zasadzie umowy zlecenia.
Umowa brzmi następująco:
1.Zleceniodawca zleca zleceniobiorcy wykonanie następującej pracy: projektowanie graficzne wg zlecenia w terminie xxx
2. tytułu wykonania zleconej pracy zleceniobiorca otrzyma wynagrodzenie w wysokości xxx zł/mc (... dalej o wynagrodzeniu o ile zostanie pomniejszone itd i o tym że wypłata zostanie wydana przez zleceniodawce po stwierdzeniu terminowego i prawidłowego wykonania zlecenia)
6. w sprawach nie unormowanych tą umową mają zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego.
pracowałam 2 dni w tygodniu (wtedy kiedy nie miałam szkoły) i czasem w soboty siedząc tam po 8, czasem 9 godzin. teraz - w wakacje) natomiast szef życzy sobie żebym przychodziła 5 dni w tygodniu siedząc od 9 do 17 jak normalny pracownik. Ponadto nie wykonuję tylko projektowania graficznego, zostaję często sama mając na głowie całą firmę. przyjmuję zlecenia, obsługuję klientów, wykonuję reklamy, projektuję, sprzątam, zamawiam materiały, wysyłam projekty podwykonawcom, wystawiam faktury... robię chyba wszystko. ponadto szef straszy mnie że w razie zepsucia urządzeń ponoszę za nie odpowiedzialność mimo że nie chce tłumaczyć jak działają albo tłumaczy tylko tak mniej więcej i karze obsługiwać)
zawarłam taką umowę tylko dlatego że szef był z początku bardzo w porządku i pasowało tak obydwu stronom.
co dziwne umowę podpisuję po wykonaniu zlecenia za poprzedni miesiąc (na początku lipca za czerwiec na przykład), płacone mam niby za dniówki (50 zł dniówka) i tak pracuję od stycznia. Aktualnie z szefem nie można się dogadać, wymaga ode mnie takich rzeczy jak od pracownika (albo nawet od wspólnika). Nie mogę nawet zapytać jak mam wykonać pracę bo robi awanturę że sama powinnam wiedzieć (mimo że nigdy czegoś nie robiłam i nigdy mi nie pokazywał jak takie rzeczy robić). ponadto zaczął mnie obrażać mówiąc że się nie nadaję do niczego, że nic nie potrafię itp. (klienci nie narzekają).
Dziś zachorowałam (zatrucie pokarmowe) - zadzwoniłam do szefa aby powiedzieć mu że nie stawię się jutro do pracy z powodu choroby (gorączka i dolegliwości żołądkowe). Nie obeszło się bez kolejnej awantury, zostałam potraktowana jakbym specjalnie zachorowała na złość.
Nie chcę tam więcej przychodzić, mam dość znęcania się nade mną i wykorzystywania. Co powinnam zrobić skoro fizycznie umowa za ten miesiąc nie została jeszcze zawarta? byłam z tym miesiącu 4 dniówki (czyli powinnam dostać 200 zł). Nie chcę więcej problemów z tym człowiekiem. Boję się chodzić do pracy, boję się powiedzieć że więcej się tam nie pojawię, szef nie słucha co się do niego mówi, na wszystko ma własne teorie (np dzisiaj mówił mi przez telefon że wcale nie mam zatrucia a jak mam to czemu nie jestem jeszcze na pogotowiu? - chciałam iść jutro do lekarza rodzinnego), powiedziałam mu że w wakacje mogę pracować max 2 tygodnie a on wmawia mi że powiedziałam mu że co najmniej 3. Na jakie przepisy mogę się powołać w razie czego? Wiem że powinnam zakończyć to dawno ale jestem zastraszona i sama nie wiem co powinnam zrobić.
powinnam dodać że w czasie gdy ja pracowałam były tam zatrudnione 2 osoby na umowę o pracę i obydwie zwolniły się po tygodniu, max dwóch właśnie z powodu zachowania szefa.
 
Proszę nie podpisywać nowej umowy i po prostu od jutra przestać przychodzić do "pracy" (przecież żadnej umowy na ten miesiąc nie ma). Czy ktoś Panią zmusza do tego?

Można też pójść do okręgowego inspektoratu pracy i porozmawiać z nimi o takim zachowaniu albo napisać do nich, bo kwalifikuje się to pod łamanie praw pracowniczych.
 
[cytat="Stefan Batory":154038is]Można też pójść do okręgowego inspektoratu pracy i porozmawiać z nimi o takim zachowaniu albo napisać do nich, bo kwalifikuje się to pod łamanie praw pracowniczych.[/cytat:154038is]
To jest umowa cywilnoprawna, nie ma tu pracownika i pracodawcy. Jest zleceniodawca i zleceniobiorca.
Prawa pracownicze mogą być złamane wyłącznie w stosunku do pracownika, a nie zleceniobiorcy.
Należałoby najpierw udowodnić (prawomocnym wyrokiem sądowym), że mimo nazwania "umowa zlecenie" była to umowa o pracę, a to wcale nie jest takie proste jakby się z przepisów prawa pracy wydawało.
 
[cytat="Janusz M.":2ijfr741]Należałoby najpierw udowodnić (prawomocnym wyrokiem sądowym), że mimo nazwania "umowa zlecenie" była to umowa o pracę[/cytat:2ijfr741]

Niekoniecznie "najpierw".
Można wykazać że była to umowa o pracę w jednym, tym samym postępowaniu, w którym dochodzić się będzie jednocześnie roszczeń wynikających z prawa pracy. Oczywiście w razie niewykazania że zawarto umowe o pracę, proces o roszczenia pracownicze się przegra.
 
[cytat="Stefan Batory":22ml4ge5]Proszę nie podpisywać nowej umowy i po prostu od jutra przestać przychodzić do "pracy" (przecież żadnej umowy na ten miesiąc nie ma). Czy ktoś Panią zmusza do tego?[/cytat:22ml4ge5]
chciałabym odzyskać już zarobione pieniądze, a zmuszać nie zmusza, jedynie wydzwania i odgraża się. jak to jest? jeśli pracuje się na umowę zlecenie to już nie można zachorować? :( z zapaleniem płuc czy udarem mózgu trzeba iść do pracy?
 
Proszę zleceniodawcy wystawić rachunek za te przepracowane 4 dni.
Jeśli zleceniodawca odmówi zapłaty, to niestety pozostanie droga sądowa.
Lecz nie w sądzie pracy, a w wydziale cywilnym sądu rejonowego.
 
[cytat="AgataAgata":1exatdgu] jak to jest? jeśli pracuje się na umowę zlecenie to już nie można zachorować? :( z zapaleniem płuc czy udarem mózgu trzeba iść do pracy?[/cytat:1exatdgu]

Nie trzeba iść (m.in. dlatego że to nie stosunek pracy, nie ma typowego dla niego podporządkowania pracownika pracodawcy i pracodawca nie organizuje tu czasu pracy w taki sposób jak to przewiduje kodeks pracy ani nie kieruje wykonaniem zlecenia) ale w pewnych okoliczościach można ponieść odpowiedzialność za niewykonanie dzieła zgodnie z umową.
 
[cytat="Janusz M.":1od8ox32][cytat="Stefan Batory":1od8ox32]Można też pójść do okręgowego inspektoratu pracy i porozmawiać z nimi o takim zachowaniu albo napisać do nich, bo kwalifikuje się to pod łamanie praw pracowniczych.[/cytat:1od8ox32]
To jest umowa cywilnoprawna, nie ma tu pracownika i pracodawcy. Jest zleceniodawca i zleceniobiorca.
Prawa pracownicze mogą być złamane wyłącznie w stosunku do pracownika, a nie zleceniobiorcy.
Należałoby najpierw udowodnić (prawomocnym wyrokiem sądowym), że mimo nazwania "umowa zlecenie" była to umowa o pracę, a to wcale nie jest takie proste jakby się z przepisów prawa pracy wydawało.[/cytat:1od8ox32]

Łamaniem prywatnoprawnych praw pracowniczych jest zatrudnianie na umowę zlecenie w takim przypadku.

Poza tym jest to jednak publicznoprawnym wykroczeniem z art. 281 pkt 1) Kodeksu pracy, dlatego inspekcja pracy ma tu jednak coś do powiedzenia, zwłaszcza że kontrola, nadzór i prowadzenie postępowań mandatowych i sądowych to jej ustawowe zadanie.
 
Uważam, że mamy tu zbyt mało danych by twierdzić że na pewno doszło do złamania prawa pracy czy popełnienia wykroczenia.
 
Dlatego nie wydałem wyroku skazującego, ale zasugerowałem jedynie zwrócenie się do inspektoratu pracy.
 
Z czym do PIP?
Że nie wypłaca należności ze zlecenia?
Jak nie jest wystawiony rachunek, to nie ma wypłaty.
Nie należy o tym zapominać.
Ustne zlecenie też obowiązuje.
 
Uzupełnię,
zarzut, że nie została podpisana nowa umowa zlecenie, oraz rada aby nie podpisywać jej, nie są właściwe, gdyż umowa zlecenia może być zawarta w każdej formie: ustnie, pisemnie lub w sposób dorozumiany.
Prawo nie zabrania zawierania ustnych umów. Ponieważ Agata przepracowała już 4 dni, więc zaakceptowała ustną umowę.
Praktycy zajmujący się na co dzień podobnymi sprawami doskonale wiedzą, że podpisywanie umowy zlecenia po zakończeniu danego miesiąca jest praktykowane przez większość zleceniodawców. Wiąże się to z tym, że większość druków umów zawiera klauzulę stwierdzającą wykonanie zlecenia, oraz rachunek za wykonaną pracę. Wprawdzie nie powinno się zawierać umów wstecz, ale jak wyżej napisałem, jest to tylko pisemne potwierdzenie zawartej ustnie umowy zlecenia.
Upieranie się, czy też dochodzenie przed sądem, że mimo nazwania umowy zleceniem, w rzeczywistości była to umowa o pracę, nie ma według mnie żadnego sensu. Wprawdzie nie znam dokładnej treści umowy i innych danych, lecz ze swego doświadczenia radzę nie zawracać sobie tym głowy. Tym bardziej, że przy pracy wakacyjnej studenta, umowa zlecenie jest korzystniejsza finansowo. Zgodnie z art. 6 ust. 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, umowa zlecenia zawarta ze studentem w wieku do 26 lat nie rodzi obowiązku ubezpieczeń społecznych.
Wg orzecznictwa SN cechą stosunku pracy jest świadczenie pracy w sposób ciągły, a nie realizowanie ściśle określonego zadania o charakterze jednorazowym (np. wyrok SN z 23 października 2006 r., IPK110/06).
Należy pamiętać, że podczas procesu to powód (zleceniobiorca) będzie musiał wykazać, iż sposób świadczenia pracy odpowiada ustawowej definicji stosunku pracy, ponieważ ciężar dowodu obciąża zawsze osobę, która powołuje się na fakty (art. 6 kc).
Natomiast co do wypowiedzenia tej umowy, to zgodnie z orzecznictwem SN umowa zlecenia zawarta na czas oznaczony może być wypowiedziana przez każdą ze stron w każdym czasie (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 września 2004 r., sygn. akt IV CK 640/2003, OSNC 2005/9/157).
 
Powrót
Góra