UNIQA wstrzymuje wypłatę OC – sprawca nie przyznaje się do winy, zgania winę na warsztat

  • Autor wątku Autor wątku kamulator
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kamulator

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2010
Odpowiedzi
11

Dzień dobry,​



zwracam się z prośbą o opinię prawną oraz wskazanie, czy działania ubezpieczyciela są zgodne z obowiązującymi przepisami, czy też dochodzi do nieuzasadnionego przeciągania sprawy.


Stan faktyczny:


  • W dniu 28 listopada 2025 r. doszło do zdarzenia drogowego (kolizja).
  • Policja sporządziła notatkę urzędową / zaświadczenie o zdarzeniu drogowym, w której:
    • wskazano mnie jako poszkodowanego,
    • wskazano drugiego kierującego jako sprawcę,
    • opisano, że sprawca nie zachował szczególnej ostrożności i zjechał na mój pas ruchu, doprowadzając do zderzenia czołowego,
    • wskazano wniosek o ukaranie sprawcy.
  • Sprawca nie przyjął mandatu i od początku twierdzi, że do zdarzenia doszło, ponieważ „odpadło mu koło” w pojeździe, a winę ponosi warsztat, który wcześniej wymieniał element zawieszenia (wahacz).
  • Posiadam nagranie wideo zdarzenia, na którym nie widać, aby w pojeździe sprawcy doszło do oderwania koła ani innej awarii – widać natomiast, jak zjeżdża on na mój pas i uderza w mój pojazd, które przekazałem ubezpieczlani sprawcy.
  • Postępowanie prokuratorskie zostało umorzone, wyłącznie z uwagi na zakwalifikowanie zdarzenia jako kolizji (opuściłem szpital po kilku godzinach). W uzasadnieniu wskazano winę kierującego pojazdem sprawcy.
  • Ubezpieczyciel sprawcy – UNIQA:
    • uznał szkodę całkowitą,
    • wykonał wycenę,
    • zapewnił mi samochód zastępczy, który następnie został odebrany.
  • UNIQA posiada:
    • notatkę policyjną (przekazaną przeze mnie, policja nie wysyłała jej bezpośrednio do ubezpieczyciela),
    • pismo z prokuratury dotyczące umorzenia postępowania,
    • informację o nagraniu wideo.

Problem:
UNIQA wstrzymuje wypłatę odszkodowania, argumentując, że:

Mimo licznych prób kontaktu z policją nie optrzymali oni notatki policyjnej oraz wskazania sprawcy.
  • sprawca (właściciel pojazdu) nie przyznaje się do winy,
  • twierdzi, że przyczyną zdarzenia była usterka pojazdu (oderwane koło),
  • zrzuca odpowiedzialność na warsztat,
  • ubezpieczyciel twierdzi, że „nie ma potwierdzonego sprawcy”, mimo notatki policyjnej i wniosku o ukaranie.

Od zdarzenia minęły już ponad 2 miesiące, a wypłata odszkodowania nie nastąpiła.
 
kamulator napisał:
czy działania ubezpieczyciela są zgodne z obowiązującymi przepisami, czy też dochodzi do nieuzasadnionego przeciągania sprawy.
Nie są nieuzasadnione.

kamulator napisał:
Sprawca nie przyjął mandatu
Czyli nie ma sprawcy, jest co najwyżej podejrzany.

kamulator napisał:
  • Ubezpieczyciel sprawcy – UNIQA:
    • uznał szkodę całkowitą,
    • wykonał wycenę,
    • zapewnił mi samochód zastępczy, który następnie został odebrany.
To i tak dużo w tej sytuacji.

kamulator napisał:
UNIQA posiada:
  • notatkę policyjną (przekazaną przeze mnie, policja nie wysyłała jej bezpośrednio do ubezpieczyciela),
  • pismo z prokuratury dotyczące umorzenia postępowania,
Żadne nie jest rozstrzygające co do sprawstwa i winy.

kamulator napisał:
sprawca (właściciel pojazdu) nie przyznaje się do winy,
I to jest klucz do sprawy.

kamulator napisał:
bezpieczyciel twierdzi, że „nie ma potwierdzonego sprawcy”, mimo notatki policyjnej i wniosku o ukaranie.
To fakt. Jeśli "sprawca" nie przyjmie mandatu lub nie weźmie na siebie winy dobrowolnie to do rozstrzygnięcia prawomocnego sądu nie jest sprawcą.

kamulator napisał:
  • twierdzi, że przyczyną zdarzenia była usterka pojazdu (oderwane koło),
  • zrzuca odpowiedzialność na warsztat,
To bez znaczenia dla ciebie. To w przypadku potwierdzenia daje prawo sprawcy do ewentualnego regresu odszkodowawczego oraz dalszych roszczeń wobec warsztatu. Ciebie nie dotyczy.

kamulator napisał:
Od zdarzenia minęły już ponad 2 miesiące, a wypłata odszkodowania nie nastąpiła.
I zapewne jak pójdzie na drogę sądową to poczekasz jeszcze przynajmniej pół roku albo rok na pierwszą instancję, a jak będą odwołania to kolejne lata...
 
Nie zgodzę się z takim podejściem.

To nie jest sytuacja, w której „nie ma sprawcy”, tylko taka, w której sprawca i okoliczności zdarzenia są w praktyce oczywiste, natomiast formalnie druga strona nie chce przyjąć odpowiedzialności. To jednak nie zmienia faktów.

W mojej sprawie materiał dowodowy jest jednoznaczny:

  • pojazd drugiej strony zjechał na mój pas ruchu,
  • doszło do czołowego uderzenia w mój samochód,
  • świadkowie potwierdzili, że poruszałem się prawidłowo,
  • nagranie z kamery pokazuje przebieg zdarzenia,
  • prokurator również wskazał, że to pojazd drugiej strony wjechał na przeciwległy pas i doprowadził do zderzenia.
W takiej sytuacji trudno mówić, że „nie ma sprawcy”, bo to prowadziłoby do absurdu — skoro nie było żadnych innych uczestników zdarzenia, a mój pojazd jechał prawidłowo swoim pasem, to kto miałby odpowiadać? Ja, tylko dlatego, że znalazłem się w złym miejscu i czasie?

Argument o awarii pojazdu także nie może zwalniać z odpowiedzialności wobec poszkodowanego. Kierujący dopuszczający pojazd do ruchu odpowiada za jego stan techniczny. Jeżeli później będzie chciał dochodzić roszczeń od warsztatu, producenta czy kogokolwiek innego — to jest już jego sprawa i ewentualny regres między nimi. Poszkodowany nie powinien ponosić konsekwencji tego, że sprawca albo jego ubezpieczyciel próbują przerzucać odpowiedzialność dalej.

Dla mnie najbardziej niezrozumiałe jest właśnie to, że przy tak jasnym stanie faktycznym próbuje się sprowadzić całą sprawę wyłącznie do formalnego sporu, czy ktoś „przyjął mandat”, czy nie. Mandat nie tworzy faktów. Fakty już są ustalone: drugi pojazd zjechał na mój pas i uderzył we mnie.

Mam więc pełne prawo uważać, że przeciąganie tej sprawy jest krzywdzące i zwyczajnie niesprawiedliwe. Poszkodowany nie może być pozostawiony bez odszkodowania tylko dlatego, że sprawca przyjął linię obrony pod tytułem „to nie moja wina, tylko awaria”.
 
kamulator napisał:
Nie zgodzę się z takim podejściem.
Ty nie zgadzasz się z takim podejściem a drugi uczestnik kolizji nie zgadza się z uznaniem go za winnego. I ma do tego święte prawo. Od tego jest sąd by stwierdzić winę.
Cały Twój wywód dotyczący tego, czy sprawdza powinien dochodzić później od warsztatu odszkodowania nijak ma się do sytuacji ubezpieczyciela - ich klient nie przyznaje się do sprawstwa, postępowanie nie zostało zakończone.
Ty chciałbyś, by to towarzystwo ubezpieczeniowe pełniło rolę sądu?
 
Powrót
Góra