Upadłość konsumencka a nieuregulowany spadek po mężu – czy to dobre rozwiązanie przy wieloletnim długu?

  • Autor wątku Autor wątku Aannoonniimm
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Aannoonniimm

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2026
Odpowiedzi
1
Od ponad 10 lat mam nieuregulowane zadłużenie wobec dwóch wierzycieli na łączną kwotę rzędu kilkuset tysięcy złotych (odsetki przez lata mocno to napędziły). Przez cały ten okres moje zarobki nigdy nie przekraczały najniższej krajowej, a obecnie zarabiam poniżej minimalnej krajowej. Mam też regularnie przepisywane leki od psychiatry.

Komornicy formalnie nie odwiedzają mnie już od dłuższego czasu, ale co jakiś czas przychodzi pismo o planowanej egzekucji. Za każdym razem zgłaszam się do kancelarii komorniczej z dokumentami (świadectwa pracy, zaświadczenia dot. leczenia psychiatrycznego itd.) i egzekucja ostatecznie nie jest przeprowadzana – jak rozumiem, ze względu na brak majątku/dochodów, z których można by realnie ściągnąć dług.

Do tego dochodzi druga, dużo bardziej skomplikowana sprawa: około 2,5 roku temu zmarł mój mąż. Odbyła się jedna rozprawa sądowa – dotycząca ustalenia kręgu spadkobierców i ogólnego zarysu podziału majątku – w której uczestniczyłam ja i syn mojego męża (z wcześniejszego związku). Sprawa nie została jeszcze domknięta – czekamy na kolejną rozprawę albo spotkanie u notariusza w celu formalnego działu spadku.

Obawiam się, że w momencie, gdy ta sprawa spadkowa zostanie sformalizowana i będę już oficjalnie właścicielką jakiegoś majątku (np. udziału w nieruchomości), komornik szybko wznowi egzekucję i zajmie ten majątek.

Rozważałam rozwiązanie w postaci przepisania całości albo większości majątku ze spadku na syna męża. Z tego co czytałam, taki ruch z dużym prawdopodobieństwem mógłby zostać podważony przez wierzycieli skargą pauliańską, a dodatkowo, gdybym i tak później złożyła wniosek o upadłość konsumencką, syndyk mógłby podważyć taką "darowiznę" majątku. Wygląda to więc na ślepy zaułek, ryzykowny prawnie.

W związku z tym najpoważniej rozważam teraz złożenie wniosku o upadłość konsumencką, zamiast kombinowania z przepisywaniem majątku.

Moje pytania do osób, które mają podobne doświadczenia albo znają się na temacie:

Czy w mojej sytuacji (wieloletni dług, dwóch wierzycieli, egzekucja praktycznie bezskuteczna od lat, dochody poniżej najniższej krajowej, leczenie psychiatryczne, nieuregulowany jeszcze spadek po mężu) upadłość konsumencka rzeczywiście jest sensownym rozwiązaniem?

Jak to wygląda w praktyce – ile realnie trwa taka sprawa w praktyce, jak wygląda kontakt z syndykiem, na co trzeba się przygotować?

Jaka jest szansa, że faktycznie uwolnię się od komornika i długu, biorąc pod uwagę moją sytuację majątkową i zdrowotną?

Co może pójść nie tak? Czy nieuregulowany jeszcze spadek (syn męża, brak działu spadku) może skomplikować albo wydłużyć sprawę? Czy fakt, że dopiero "szykuję się" do sformalizowania spadku, a jednocześnie myślę o upadłości, może zostać źle odebrany przez sąd?

Będę wdzięczna za każdą wskazówkę.
 
Powrót
Góra