Znam jeden przypadek "klepniętej" upadłości konsumenckiej:
- koleś, dobrze zarabiający w popłatnej branży, zarobki duże a kredyty 10x takie: ekstrawagancki dom w luksusowej dzielnicy, sportowe auta, motocykle, ekstremalne i bardzo kosztowne hobby itp, wszystko się kręciło z dnia na dzień dopóty zarabiał astronomiczne pieniądze.
Branża się załamała, praktycznie z dnia na dzień stał się niewypłacalny bo wszystko co zarabiał - przepuszczał, wszystko w/w pozabierały banki a on został z gigantycznymi długami bo wydawał i tak więcej niż zarabiał ("złote karty kredytowe itp), debetu co miesiąc drugie tyle co przychodów.
Dzisiaj ma "klepniętą" upadłość, generalnie wywalone, co pohulał 5 lat "niczym Ronaldo" to jego, coś tam do spłaty ale lawiruje z wynagrodzeniami że stać go na jakieś kilkuset złotowe spłaty co miesiąc (musiałby chyba ze 300 lat żyć żeby w tym tempie to spłacić), za parę lat złoży wniosek o umorzenie i tyle.
Niestety 3/4 upadłości konsumenckich ma podobną historię: ten któremu się noga powinęła - jest bankrutem z wyrokami, a upadłość konsumencką mają ci którym jeszcze zostało na prawników.
Z takiej czysto ludzkiej sfery nie jest to sprawiedliwe