Upadłość konsumencka - pytania, poszukiwania

  • Autor wątku Autor wątku plachy
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

plachy

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2005
Odpowiedzi
11
Dzień dobry,
zabierałem się za ten post (co najmniej) od miesiąca. A powinienem lata temu.

Moja sytuacja w dużym skrócie: problemy pewnie od 2012 roku. Łatanie dziur łatami. Masę pomysłów i inicjatyw, które miały doprowadzić do spłacenia moich długów - jednak z najróżniejszych powodów nic się nie udało doprowadzić do końca (tak, jak miało być doprowadzone).

Ponieważ trwa to tak długo, a nigdy nie planowałem takiego życia, nie byłem na takie życie przygotowany, to na chwilę obecną jestem strzępkiem, żyję półtorej dekady w permanentnym stresie. Na widok listonosza łapię się za guzik, jak inni na widok kominiarza. Ma to przynieść szczęście, że nic nie niesie...

Szukam Saula Goodmana. Nie życzę takiego końca, ale chciałbym żeby ktoś podszedł do mojego tematu ze spokojem, zrozumieniem, bez łapania się za głowę. Ktoś, kto będzie znał różne rozwiązania, nie powie mi: trzeba zrobić tak, proszę to zrobić, to będzie ok. Na tym etapie potrzebuję już holowania...

Znam (mniej więcej) procedury, znam też regulamin forum. Można (chyba) wysłać do mnie wiadomość priv. Proszę nie podpowiadać, że "musisz zapłacić" - bo robię to od 15 lat, przy okazji tracąc (to była strata, nie uczciwe pozbycie się w celu spłaty) wszystko. Kompletnie wszystko. Nie wspominając o samoocenie i radości życia. Żeby znaleźć kancelarię, że można wyszukać w popularnej wyszukiwarce: tak, można, ale ja na chwilę obecną jestem osobą poważnie ubogą. Nie, bo nie mam najnowszego samochodu. Nie mam wcale samochodu, ani nie użytkuję samochodu kogoś innego. Nie mam skromnego mieszkania - jestem osobą bez meldunku, pomieszkującą od jakiegoś czasu.

Jeśli kogoś to interesuje, to barterowo mogę pomóc w kwestiach: poligraficznych, graficznych, związanych ze stronami internetowymi, etc.
 
Powrót
Góra