G
Goga81
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2017
- Odpowiedzi
- 21
Drodzy pomocy...
Tata ogłosił upadłość w październiku 2016, nie ma majątku. Od listopada 2016 syndyk pobiera z emerytury 350 zł. Prowadzi konto w banku, ale oprócz tego nie ma żadnych listów do taty, nie ma żadnych spraw, które miałyby pochłaniać taką kwotę miesięcznie.
Tata prosił syndyka o pomoc w zakończeniu upadłości, lecz syndyk w tej sprawie nie działa w imieniu upadłego. Napisał do sądu prośbę o umorzenie postępowania bez planu spłaty wierzycieli. Sąd odpisał ,że nie jest władny w tej sprawie (w sensie, że nie zdecyduje). Po roku zmienił się sędzia. Poproszono tatę o aktualizację jego wpływów i kosztów by ewentualnie przychylić się do jego prośby. Pismo z sądu było wysłane do syndyka w kwietniu, syndyk obudził się 14 maja, że jest do Taty pismo..... Tata odebrał je następnego dnia tj.15 maja. 19 maja wysłał odpowiedź do sądu. Od tej pory cisza. Tata kupuje jedzenie z kwoty, która zostaje mu po potrąceniu z emerytury. Na czynsz, opłaty i leki zrzucamy się z siostrą.
Postępowanie trwa już ponad 3 lata.Co można zrobić, żeby zakończyć sprawę bo 350 zł to dla Taty spora kwota przy jego chorobach i aktualnych cenach żywności?
Tata ogłosił upadłość w październiku 2016, nie ma majątku. Od listopada 2016 syndyk pobiera z emerytury 350 zł. Prowadzi konto w banku, ale oprócz tego nie ma żadnych listów do taty, nie ma żadnych spraw, które miałyby pochłaniać taką kwotę miesięcznie.
Tata prosił syndyka o pomoc w zakończeniu upadłości, lecz syndyk w tej sprawie nie działa w imieniu upadłego. Napisał do sądu prośbę o umorzenie postępowania bez planu spłaty wierzycieli. Sąd odpisał ,że nie jest władny w tej sprawie (w sensie, że nie zdecyduje). Po roku zmienił się sędzia. Poproszono tatę o aktualizację jego wpływów i kosztów by ewentualnie przychylić się do jego prośby. Pismo z sądu było wysłane do syndyka w kwietniu, syndyk obudził się 14 maja, że jest do Taty pismo..... Tata odebrał je następnego dnia tj.15 maja. 19 maja wysłał odpowiedź do sądu. Od tej pory cisza. Tata kupuje jedzenie z kwoty, która zostaje mu po potrąceniu z emerytury. Na czynsz, opłaty i leki zrzucamy się z siostrą.
Postępowanie trwa już ponad 3 lata.Co można zrobić, żeby zakończyć sprawę bo 350 zł to dla Taty spora kwota przy jego chorobach i aktualnych cenach żywności?